Wciąż tylko z jednym zwycięstwem pozostają piłkarze Górnika Łęczna w obecnym sezonie I ligi. W meczu 21. kolejki zielono-czarni zremisowali na własnym stadionie ze Stalą Mielec 1:1.
Wynik spotkania w 20. minucie otworzył samobójczym trafieniem obrońca Górnika Luca Gucek. Do remisu w 80. minucie doprowadził Dawid Tkacz.
– Przespaliśmy pierwszą połowę – stwierdził na pomeczowej konferencji trener Łęcznian Jurij Szatałow. – Strzeliliśmy bramkę, ale samobójczą. I trzeba było już gonić. Zrobiliśmy taktyczni korekty w przerwie i po niej było widać, że osiągnęliśmny dosyć dużą przewagę. Ale brakuje właśnie nam skuteczności pod bramką przeciwnika, bo kilka sytuacji mieliśmy. Jednak w żadnym wypadku nie składamy broni. Będziemy walczyć do ostatniego meczu, nie odpuścimy. Zespół jest nastawiony bardzo dobrze. Było widać, że nikt nie odpuścił, wszyscy pracowali dosyć ciężko.
Trener łęcznian przyznał, że przeciwnik go zaskoczył.
– Ja myślę, że tu na pewno dużo zależało też od przeciwnika. Zmienili swoją taktykę po ostatnim meczu, gdzie przegrali – mówi Jurij Szatałow. – Zaskoczyli nas tym, że siadali bardzo nisko w obronie, tam, gdzie chcieliśmy grać do naszych wahadłowych – to bardzo rzadko dochodziło do skutku, dlatego ciężko było nam rozwinąć skrzydła. W drugiej połowie zmieniliśmy ustawienie, zaczęliśmy trochę lepiej grać.
Spotkanie w rozmowie z Patrykiem Jakubczakiem podsumowuje napastnik Górnika Patryk Paryzek: – Mecz walki. Dużo przepychanek w polu karnym. Mieliśmy dużo sytuacji, musimy je wykorzystywać. Ja też miałem z trzy dobre sytuacje. Muszę chociaż jedną zamienić na bramkę.
Górnik pozostał na ostatnim miejscu w tabeli. W kolejnym meczu 20 lutego zespół z Łęcznej podejmie GKS Tychy.
PJ
Fot. Wojciech Szubartowski / archiwum RL
