Pozbyli się guza wielkości piłki tenisowej i uratowali nerkę! Sukces lubelskich urologów [ZDJĘCIA]

EAttachments93421718a11cf40e0a9414b662bda6fd0677a50 xl 1

Lekarze z Lublina wycięli pacjentowi guza nerki wielkości piłki tenisowej bez utraty narządu. Jak podkreślają lekarze takie sytuacje są naprawdę bardzo rzadkie i groźne.

To była trudna operacja

– To była wyjątkowa operacja z tego powodu, gdyż te guzy są powiedzmy wielkości piłeczki pingpongowej i one są tak jakby przyczepione do brzegu nerki – mówi Przemysław Mitura, pełniący obowiązki kierownika Klinicznego Oddziału Urologii i Onkologii Urologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie. – I w takim przypadku usunięcie takiego guza nie stwarza jakichś większych problemów. Natomiast u tego pacjenta guz mieścił się w samym centrum nerki i był wielkości piłki do tenisa. Jest to wyjątkowa operacja, bardzo trudna technicznie, wykonywana w niedokrwieniu nerki. Należy taką nerkę po prostu przeciąć i wypreparować ten guz z samego centrum nerki.

Guz został wykryty przypadkowo

– Byłem operowany na nowotwór nerki – mówi Marcin Korczyński. – Nie miałem żadnych objawów, żadnego tam krwiomoczu czy coś takiego, jak lekarze się pytali. Nic mi nie dolegało. Guz został wykryty przypadkowo. Miałem stłuczkę samochodową i miałem robione badania USG czy nie ma żadnych obrażeń wewnętrznych. I tak przez przypadek wykryli mi właśnie guza na nerce.

– Taki guz znajduje się w bezpośredniej bliskości dużych naczyń krwionośnych, odpowiedzialnych za unaczynienie nerki, co powoduje, że operacja już na starcie jest ryzykowna z powodu potencjalnego, dużego krwawienia w przypadku uszkodzenia takich naczyń – mówi Paweł Płaza, zastępca kierownika Kliniki Urologii i Onkologii Urologicznej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Czy po prostu ryzyko śmierci pacjenta przy tego typu guzach jest o wiele większe niż przy takich innych przypadkach?

– I tak i nie. W większości przypadków prawdopodobnie operacja takiego pacjenta z taką zmianą w nerce skończyłaby się całkowitym usunięciem nerki. W naszym przypadku, przy naszych umiejętnościach i z zastosowaniem robota da Vinci, udało się usunąć sam guz z zachowaniem nerki. Dlatego to była tak trudna operacja. Czy to byłoby w ogóle możliwe bez tego robota? W mojej ocenie nie – tłumaczy Paweł Płaza.

Precyzja, umiejętności i robot da Vinci

– To co chyba najważniejsze przy tej operacji, to były ruchy narzędzi do szycia tak głębokiego ubytku miąższu. Normalnie w sposób klasyczny czy laparoskopowy bardzo trudno byłoby zszyć taki ubytek tego miąższu. Natomiast dzięki ruchom narzędzi robotycznych, dużej precyzji i dużym wygięciom możliwe było zaopatrzenie tego ubytku. Według wszelkich tabel prognostycznych operacja była obciążona ponad 20% ryzykiem powikłań. Na szczęście pacjent bardzo dobrze przeszedł ten zabieg. Nie było potrzeby przetaczania krwi. W trzeciej dobie wyszedł do domu w bardzo dobrym stanie – tłumaczy Przemysław Mitura.

– Guz miał 4,5 cm, ale wszystko się udało, poszło pomyślnie. Czuję się już coraz lepiej i oby było dobrze – dodaje pacjent.

Pacjent obecnie dochodzi do zdrowia. Urolodzy z USK 4 w Lublinie wykonują zabiegi robotyczne od września 2022 roku. 

MaTo / opr. AKos

Fot. Iga Kuliniec / Łukasz Głaczkowski (w tym zdjęcia główne) / Alina Pospischil

Exit mobile version