Pierwsza linia ratunku. Operatorzy numeru 112 z Lublina wyróżnieni [ZDJĘCIA, WIDEO]

EAttachments9326289085e63f208579c9a88d9f0b20b32137e xl 1

Pracują po 12 godzin dziennie pod presją czasu i emocji. Są często  pierwszym ogniwem ratunku. Operatorzy Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Lublinie odebrali dziś od wojewody wyróżnienia. W uroczystości wzięła udział nasza reporterka, Agata Zalewska.

W ciągu doby CPR w Lublinie przyjmuje średnio około 2000 zgłoszeń. Na połączenie trzeba poczekać średnio 9 sekund, a to jeden z najlepszych wskaźników w kraju. Jednak to nie wszystko, czym mogą pochwalić się lubelscy operatorzy numeru 112.

– Bardzo istotne jest to, że wiele zgłoszeń jest przejmowanych przez nasz CPR z innych regionów kraju, wtedy kiedy jest gdzieś awaria, są niewystarczające zasoby kadrowe – mówi wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. – Te wszystkie wskaźniki świadczą o tym, że nasi pracownicy są wykwalifikowani, kompetentni, przygotowani i przede wszystkim bardzo zaangażowani.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

Zmienia się też świadomość społeczna, co przekłada się na mniejszą liczbę zgłoszeń.

– W ubiegłym roku odebraliśmy ich ponad 65 tysięcy – mówi Zbigniew Wawrzyńczak, kierownik Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Lublinie. – Zgłoszeń ogólnie jest mniej, wynika to z tego, że społeczeństwo jest coraz bardziej odpowiedzialne i dużo mniej zgłoszeń jest niezasadnych, czyli tak zwanych głupich, niepotrzebnych, blokowania linii. W związku z tym mamy mniej zgłoszeń, natomiast więcej zgłoszeń zasadnych.

CZYTAJ: Lubelski szpital z dofinansowaniem. Powstanie m.in. nowy budynek [ZDJĘCIA]

W czasie jednego dyżuru lubelscy operatorzy numeru 112 odbierają ponad 100 zgłoszeń. Jednak jak przyznają sami wyróżnieni, nie to jest najtrudniejsze w ich pracy.

– Trudem jest to, że trzeba opanować zarówno swoje emocje, jak i emocje zgłaszającego – wskazuje operator numeru 112, Wojciech Gałan, który w czasie swojej pięcioletniej pracy zapamiętał szczególnie jedno zgłoszenie. – Ojciec zgłaszał, że syna przygniotło drzewo. Każda sekunda się liczy i dopytanie się o wszystkie szczegóły, chociaż to nie jest lekkie, bo ta druga strona, osoba zgłaszająca była w wielkich emocjach.

Dariusz Kozyra jako operator numeru 112 pracuje od 15 lat. Jego zdaniem praca zawsze jest ciężka, a czasem satysfakcjonująca. Uważa też, że najtrudniejsza jest bezsilność wobec emocji rozmówcy.

– Żona umierała na rękach męża gdzieś w polu i kontakt był trudny – opowiada Dariusz Kozyra. – Najgorzej złapać ten kontakt z człowiekiem, żeby wiedzieć przede wszystkim, gdzie jest, poznać lokalizację. Do dzisiaj to pamiętam. Chyba też pożary robią swoje, bo jeżeli jest człowiek w środku, a jest to budynek drewniany, to parę minut i właściwie nie ma szans na uratowanie.

CZYTAJ: Główny Inspektor Sanitarny: Z powodu grypy zmarło już ponad tysiąc osób

– Każdy operator ma takie jedno zgłoszenie, które zabiera do domu – twierdzi psycholog Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Lublinie, Monika Czułnowska-Rybicka. Jednak to rozmowy z osobami, które chcą targnąć się na swoje życie, często są najtrudniejsze dla operatorów numeru 112.

– Rozmowa z taką osobą to jest bardzo trudny problem, bo to jest odpowiedzialność za czyjeś życie – zaznacza psycholog. – Więc faktycznie, na przykład jak się nie uda, to czasami przychodzą osoby i pytają, co mogłem powiedzieć jeszcze albo na przykład czego mógłbym nie powiedzieć, żeby ta osoba nie skończyła na słuchawce życia, bo zdarza się tak, że osoba kończy życie, właśnie rozmawiając z operatorem. Ale też są bardzo trudne rozmowy na przykład, kiedy coś się dzieje z dziećmi albo w ogóle jak dzwonią dzieci. Na przykład jak jest jakaś przemoc domowa, kiedy na przykład ojciec znęca się nad matką i dzieci dzwonią gdzieś spod łóżka czy z łazienki, że coś się dzieje.

Jak przyznaje Anna Mazur, operator z 15-letnim stażem pracy, to są właśnie historie, o których operatorzy nie tylko nie chcą głośno mówić. – Staramy się nie pamiętać tych zgłoszeń. To tak najbezpieczniej. Wracamy do domu i staramy się nie pamiętać – mówi Anna Mazur. 

Europejski Dzień Numeru Alarmowego 112 obchodzimy w Europie 11 lutego. 112 to bezpłatny, jednolity europejski numer alarmowy dostępny w całej UE z telefonów stacjonarnych i komórkowych  – nawet bez karty SIM lub przy zablokowanej klawiaturze. Działa w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia, zdrowia, mienia lub środowiska, łącząc z Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Operatorzy przekazują zgłoszenia odpowiednim służbom policji, straży pożarnej i pogotowiu.

ZAlew / opr. WM

Fot. i film: Magdalena Michalew

Exit mobile version