„Nie ma kwiatów w naszych ogrodach”. Poważne problemy pszczelarzy

EAttachments9348938dad6c64c44d963b1181122376b5df042 xl

Zmiany klimatu i zmniejszona baza pożytkowa to wszystko powoduje, że pszczelarstwo zmienia się ze stacjonarnego w wędrowne. Między innymi o tych zagadnieniach dyskutowali pszczelarze i eksperci podczas XI Międzynarodowej Konferencji Pszczelarskiej w Pszczelej Woli.

CZYTAJ:  Gry bitewne w Puławach. Turnieje i pokazy na igrzyskach [ZDJĘCIA]

– Nie ma kwiatów w naszych ogrodach. Tam, gdzie były kiedyś ogrody i sady są trawniki. Dzisiaj każdy kosi kwietne,  nie dopuszcza do tego, żeby to wszystko zakwitło – mówi jeden z pszczelarzy. 

– U nas najwięcej jest amatorskich pszczelarzy. Przewozimy pszczoły na jabłka, na czereśnie. Mamy ten sam problem co na całym świecie, czyli warrozę (pasożytnicza choroba pszczół – red.) – stwierdza Eddy Nowicki, prezes Federacji Pszczelarskiej w Antwerpii w Belgii.

– Dużym wyzwaniem są zmiany klimatu, susza fizjologiczna, która bardzo często występuje w środku lata. Kiedy pszczoły muszą się przygotowywać do zimowli, żeby nabrały ciała tłuszczowego, muszą mieć dostęp do pokarmu, a z nim jest bardzo różnie. Trzeba dokarmiać. Zwłaszcza tam, gdzie wchodzą monokultury, tak jak w przypadku rzepaku. Tego rzepaku na Lubelszczyźnie widać coraz więcej i mamy fajny maj, a potem robi się pustynia – zauważa  Tomasz Kędziora, wicedyrektor Zespołu Szkół Rolniczych – Centrum Kształcenia Zawodowego w Pszczelej Woli.

Wydarzenie odbywa się w Zespole Szkół Rolniczych – Centrum Kształcenia Zawodowego w Pszczelej Woli i potrwa do niedzieli (22.02).

RyK / opr. ToMa 

Fot. pexels.com 

Exit mobile version