Nie dały szans beniaminkowi. Wysoka wygrana Lotto AZS UMCS Lublin

EAttachments9348768749580fb467d559906cc7906dc60de00 xl

Pewne i spodziewane zwycięstwo koszykarek Lotto AZS-u UMCS-u Lublin w 21. kolejce Orlen Basket Ligi. Akademiczki we własnej hali pokonały Isands Wichoś Jelenia Góra 93:66, prowadząc od pierwszej do ostatniej minuty spotkania. 

ZOBACZ ZDJĘCIA:

Najwięcej punktów dla AZS-u zdobyły: Brooque Williams – 20, Kamila Borkowska – 19, Dominika Ullman – 18.

Grającemu wyłącznie krajowym składem beniaminkowi rozgrywek i tak należą się wyrazy uznania, na co zwraca uwagę środkowa lubelskiej ekipy Kamila Borkowska: -Przede wszystkim gratulacje dla zespołu z Jeleniej Góry, bo naprawdę dzisiaj pokazywały charakter, chciały z nami walczyć, wykorzystywały nasze błędy w obronie i w komunikacji. Dzięki temu zdobyły 66 punktów, co naprawdę jest sporym wynikiem. My dzisiaj mieliśmy wyżyny, ale też troszkę niziny. Czasem nasza gra wyglądała bardzo dobrze, flow dało się odczuć od razu. Ale były też momenty przestojowe. Na pewno jest parę rzeczy do poprawy. I szczególnie trzeba się teraz szykować na najbliższy mecz z Wisłą Kraków.

Ekipie gości dobrego występu gratulował również szkoleniowiec AZS-u. Trener Karol Kowalewski podkreślał, że jego podopieczne muszą popracować nad zmniejszeniem liczby strat i lepszą postawą w defensywie: – Też składam gratulacje dla zespołu z Jeleniej Góry, bo faktycznie dysponuje polskim składem i te zawodniczki – często bardzo młode – walczą. Wiem, że na pewno nie jest to łatwy sezon dla nich i niełatwe przetarcie. My mieliśmy swoje cele, swoje założenia na ten mecz. Niektóre wyszły, niektóre nie. Trzeba przyznać, że były momenty, z których nie możemy być za bardzo z siebie zadowoleni. Ale – tak jak Kamila powiedziała – przed nami teraz kolejny ważny treningowy tydzień przed meczem z Wisłą Kraków i zrobimy wszystko, żeby to spotkanie było dużo lepszy w naszym wykonaniu i żeby było już takim przedbiegiem przed play-off. Jest dużo strat, ale staramy się z tym walczyć. Polega to głównie na tym, że trzeba po prostu powziąć czasami decyzję i zawsze lepszą decyzją jest oddanie rzutu niż wyrzucenie piłki w aut. A dzisiaj mieliśmy za dużo takich momentów, że znowu się wahaliśmy. Tego nie mogę czasami zrozumieć, szczególnie gdy się wygrywa mecz 30 punktami. Tu nie ma sensu się wahać, tu po prostu trzeba powziąć decyzję. A druga rzecz, defensywne rzeczy nam uciekały. Staraliśmy się też zmieniać obronę, niekoniecznie po to, żeby zlimitować przeciwnika, ale bardziej po to, żeby sobie pewne rzeczy przećwiczyć. I nam to też uciekało. Już dzisiaj szukamy sobie tych rozwiązań. Dzisiaj akurat Jelenia Góra nam nie ułatwiła zadania, bo 40 minut stała zoną, więc pewne rzeczy nam uciekły, ale z drugiej strony cieszę się, bo rzuciliśmy 15 trójek i trochę może rzutowo się odblokowaliśmy. Ale dopiero mecz z Wisłą ma być takim papierkiem lakmusowym tego, co chcemy grać w play-off.

– Po tym meczu można mówić o kilku pozytywach – uważa środkowa Lublinianek Justyna Adamczuk. – Przede wszystkim cieszymy się, że od samego początku była przewaga na spokojnie trener mógł wykonać rotację. Wszystkie zawodniczki mogły pograć, co najbardziej cieszy i mogliśmy przećwiczyć różne rozwiązania w ataku i w obronie na play-off.

Zapowiadane spotkanie z Wisłą Kraków w przyszłą niedzielę o 17:00. Ten mecz zakończy fazę zasadniczą, a do pierwszej rundy play-off Lublinianki przystąpią z drugiego miejsca.

JK

Fot. Iwona Burdzanowska 

Exit mobile version