„Mamy intruza na kominie”. Przewrót w gnieździe lubelskich sokołów

EAttachments9342348215decec988fbd61508ad5f213d8643a xl

Miała być era Ziuty i Czajnika i wieloletni spokój, a doszło do przewrotu. Mowa o sytuacji w lubelskim gnieździe sokołów na kominie elektrociepłowni Wrotków. Pojawiła się w nim nowa samica, która do Lublina przywędrowała aż z Niemiec. Losy Ziuty pozostają nieznane.

Do przewrotu w lubelskim gnieździe sokołów doszło w ubiegłym tygodniu. Z przypuszczeń internautów wynika, że Ziuta przegrała walkę ze starszą samicą. Mówi o tym twórczyni fanpejdża Sokole Oko, pani Katarzyna: – Trochę nam się zmieniło. Już się szykowaliśmy do takich spokojnych toków, para się pięknie układała i nagle wszystko się odwróciło na drugą stronę. We wtorek widzieliśmy Ziutkę, wpadła do gniazda, była bardzo kulawa, poobijana. Domyślaliśmy się, że może nie udały się jej łowy, czy jakiś wypadek się przydarzył. Na drugi dzień okazało się, że mamy intruza na kominie – nowa samica, która przeleciała ponad 1050 km do nas z Niemiec. Nie wiemy, kiedy, nic nie wiemy na temat tej samicy oprócz tego, że była zaobrączkowana w 2019 roku, czyli to bardzo dojrzała samica. To trochę nietypowe, bo sokoły w tym wieku nie wędrują. Nie wiemy, czy ona gdzieś tutaj w okolicach gniazdowała i coś się wydarzyło, czy przyleciała z Niemiec.

CZYTAJ: Co się stało z Ziutą? Kolejny zwrot akcji w historii lubelskich sokołów

Sam fakt, że nowa samica przeleciała ponad 1000 km nie jest dla sokołów wyjątkowy – wskazuje ornitolog Sylwester Aftyka. – Dzięki obrączkowaniu wiemy, że sokoły mogą się przemieszczać na dosyć duże odległości. Zacznijmy od tego, że na przykład Łupek czy Wrotka, jedno było z Płocka, drugie z Włocławka, więc to też dosyć daleko, więc 1000km nie jest jakimś szczególnie dużym wynikiem. Ale jak widać, potrafią się przemieszczać. Z tego, co mi się wydaje, to w Puławach też jest ptak, samica, która jest lęgowa i także pochodzi gdzieś z Niemiec.

Ornitolog dementuje również pojawiające się w Internecie informacje o zbyt dużej liczbie sokołów w regionie. Jak mówi Sylwester Aftyka, w Lubelskiem mamy tylko dwie pewne pary tych ptaków – w Lublinie i Puławach.

– Możemy powiedzieć, że rzeczywiście populacja sokoła dzięki ochronie wzrasta, ale nie możemy powiedzieć, że stało się to dużo. Jeżeli weźmiemy woj. Lubelskie i dwie pary sokoła z pewnymi lęgami, to nie możemy mówić o jakimś znaczącym wzroście populacji. Być może jest jeszcze jakaś nieodkryta para, ale to nie jest tak, że nagle tych sokołów w okolicach Lublina zrobiło się 100 par. Nadal jest to niewielka populacja lęgowa.

Choć dotychczasowa partnerka Czajnika, Ziuta, nie była widziana od tygodnia, to nie jest przesądzone, że samica zginęła – dodaje pani Katarzyna. – Z Wrotką było trochę inaczej. Ona żyła u nas prawie 10 lat, w tym gnieździe, była w trakcie lęgu, więc w takiej sytuacji samica walczy do końca. I tutaj była sprawa jasna, wiadomo było, że zginęła. Natomiast jeżeli chodzi o Ziutę, to ona praktycznie jeszcze nie została rezydentką, bo rezydenturę zaczęłaby w momencie, gdyby złożyła pierwsze jaja. Do tego nie doszło. do młoda samica, więc albo zginęła, albo jednak została przegoniona. W tej drugiej sytuacji, niestety jest możliwość, że za jakiś czas wróci i się upomni o swoje.

CZYTAJ: Nowa samica w gnieździe. Czajnik ma nową partnerkę z Niemiec

A to oznacza, że w gnieździe lubelskich sokołów może się jednak wiele wydarzyć. Jednak Czajnik na Ziutę już nie czeka.

– Samiec ochoczo podjął się toków – mówi pani Katarzyna. – Zależenia były już dwa, więc mamy dużą nadzieję na jajka.  Zobaczymy, co dalej.

Niemka jest na razie bezimienna, ale ta sytuacja nie potrwa zbyt długo.

– Chyba będzie Wanda. Ludzie stwierdzili, że Wanda, bo nie chciała Niemca i zwiała do Lublina – mówi pani Katarzyna.

Jednak przy oglądaniu sokolego serialu nie możemy zapomnieć, że choć nadajemy im imiona, to ciągle mamy do czynienia z dzikimi ptakami – podkreśla Sylwester Aftyka. – Na razie obserwujmy, podziwiajmy i zostawmy przyrodę samą sobie. Podziwiajmy ją i nie bierzmy za bardzo osobiście tego, co się tam dzieje.

Budka lęgowa na kominie elektrociepłowni Wrotków została zainstalowana w 2016 roku. Rok wcześniej po raz pierwszy zaobserwowano w tej okolicy samicę sokoła wędrownego, Wrotkę.

Życie sokołów na kominie lubelskiej elektrociepłowni możemy śledzić pod linkiem: peregrinus.pl/pl/Lublin.

MaK/ opr. DySzcz

Fot. SOKOLE OKO FB

Exit mobile version