Libacje i rzucanie butelkami. Dzicy lokatorzy w lubelskiej kamienicy

EAttachments9347240c43b41c6f91791b1176b91e7c4650679 xl

Często nie płacą czynszu, wszczynają awantury i są agresywni – dzicy lokatorzy zajęli 5 mieszkań w kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 53 w Lublinie. To centrum miasta, zaraz obok Sądu Rejonowego Lublin-Zachód.

Legalni mieszkańcy kamienicy obawiają się o swoje bezpieczeństwo, a ci którzy łamią prawo, nieraz śmieją się im w twarz.

„Jak coś ją napadnie, rzuca butelkami”

– Jest problem z dzikimi lokatorami. Mieszka tutaj jedna na drugim piętrze naprzeciwko klatki i tam zawsze jest libacja. Jak coś ją napadnie, rzuca butelkami. Różne towarzystwo przychodzi. To już będzie z półtora roku – mówią mieszkańcy kamienicy. 

– Na zasób, który miasto Lublin posiada, czyli blisko 8600 mieszkań, w tej chwili zajętych niezgodnie z prawem jest około 370. W tej grupie są mieszkania, które zostały zajęte w roku 2025 czy nawet 2026, gdzie wszczęliśmy procedurę związaną z wyprowadzeniem mieszkańców z tych lokali. Bądź też mamy prawomocne wyroki sądowe, bo to nielegalne zajęcie było w czasie znacznie wcześniejszym, czyli przed rokiem 2025 – informuje Andrzej Wojewódzki, sekretarz miasta Lublin.

Sprawy trwają nawet kilka lat 

– Na przełomie 2025 roku pojawiło się na terenie kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu pięć osób, które zajęły nielegalnie lokale W międzyczasie Zarząd Nieruchomości Komunalnych doprowadził do uzyskania czterech wyroków eksmisyjnych względem tych osób. W przypadku tego i jeszcze jednego lokalu trwa postępowanie sądowe. Sprawy w sądzie trwają od roku do trzech lat, żeby osiągnąć prawomocny wyrok z klauzulą wykonalności. Tak, aby komornik mógł później na podstawie tego wyroku przeprowadzić określoną eksmisję – stwierdza Michał Makowski, zastępca kierownika działu eksploatacji Zarządu Nieruchomości Komunalnych w Lublinie.

CZYTAJ:  Pytania do prezydenta. Poseł interweniuje ws. dzikich lokatorów

– Jest pierwsza instancja, a jak się ktoś odwoła, to także druga. Do tego jeszcze bardzo często w wyrokach zasądzane są lokale socjalne. Jeśli taka osoba, która włamała się do lokalu komunalnego i w wyroku będzie konieczność zapewniania przez gminę lokalu socjalnego, gmina jest zmuszona do tego, żeby do eksmisji wskazać ten lokal. A jak nie ma takiego lokalu w zasobie, mamy związane ręce – zauważa Michał Makowski. 

Tylko droga prawna 

– Niewątpliwie jest to duży problem. Z takim nielegalnym lokatorem musimy sobie radzić wyłącznie drogą prawną, a to często trwa – stwierdza adwokat Piotr Pietraszko, zajmujący się sprawami karnymi oraz cywilnymi.

Pojawiają się głosy, że prawo bardziej chroni dzikich lokatorów, niż właścicieli lokali.

– Z punktu widzenia właścicieli lokali nie sposób się nie zgodzić z takim stwierdzeniem. Rzeczywiście jest tak, że właściciel lokalu, który został nielegalnie zajęty, musi podjąć szereg kroków prawnych, które będą powodowały to, że będzie mógł odzyskać ten lokal – dodaje adwokat Piotr Pietraszko. – W przypadku dzikich lokatorów mówimy zarówno o odpowiedzialności karnej osoby, która zajmuje nielegalnie lokal, jak również i odpowiedzialności cywilną.

A nie dałoby się po prostu przyjść i wyprosić takich lokatorów?

– Mamy możliwość działania wyłącznie od strony formalno-prawnej i zgodnie z prawem. Chcę przypomnieć, że do końca marca jesteśmy w okresie ochronnym, w związku z tym nie możemy wykonać żadnej eksmisji, nawet jeżeli prawnie jest ona już dozwolona – wyjaśnia Andrzej Wojewódzki. – W przypadku otrzymania wyroku o eksmisję tworzymy komisję, która idzie do tego mieszkania i wskazuje osobie, która nielegalnie je zajęła mieszkanie, o obowiązkowym opuszczeniu tego lokalu. Jeżeli taka osoba nie opuszcza mieszkania, występujemy do prokuratury lub policji w celu wymuszenia wydania mieszkania, z uwagi na to, że złamano prawo.

„Od razu zgłosiliśmy to na policję”

– Po informacji uzyskanej od administratora budynku, że mieszkania zostały zajęte nielegalnie, od razu zgłosiliśmy to na policję. Policja wraz z organami ścigania niestety wydały orzeczenie, że jest to niska szkodliwość społeczna, wobec czego osoby te mogły zamieszkiwać dalej te lokale – wyjaśnia Michał Makowski. – Bardzo często bywa tak, że wraz z dokonaniem eksmisji nagle okazuje się, że w innym miejscu, w innym lokalu znów pojawiają nam się te same nazwiska, które zajmują następne lokale.

– Od lat, odkąd pamiętam, a mieszkam tu już ponad 20 lat, z tą kamienicą Urząd Miasta Lublin i administracja zawsze miały problem. Teraz są nocne libacje, domofon chyba pierwszy raz nie przetrwał miesiąca, z kamienicy dochodzi odór fekaliów – stwierdza jeden z okolicznych mieszkańców. Jak dodaje część ludzi się boi. – To jest mała ulica. Nie problem jest dojść, gdzie ktoś mieszka i no myślę, że dochodzi do jakiegoś zastraszania.

Jak to jest, że w XXI wieku po prostu ktoś przychodzi do naszej własności i ją zajmuje?

– Niestety trochę tak to wygląda. Jest bardzo frustrujące. Mamy nadzieję, że niedługo ustawodawca dokona jakichś zmian, które poprawią ten stan rzeczy – mówi Michał Makowski. – Poza tym mamy dosyć długą kolejkę osób oczekujących, jeśli chodzi o mieszkania z zasobu komunalnego. Przez to, że ktoś zajmuje te lokale nielegalnie, ta kolejka się automatycznie wydłuża.

Ale trzeba płacić czynsz czy za media. 

– Tak, jednak część osób nie dokonuje tych opłat. My zakładamy za te osoby. I odzysk tych pieniędzy jest wtedy po stronie komornika – wyjaśnia Michał Makowski.

A jak jest z odzyskaniem tych zaległości?

– Różnie z tym bywa – odpowiada Michał Makowski.

Sami dzicy lokatorzy nie chcieli rozmawiać z reporterem Radia Lublin. 

Jako pierwszy o problemie z nielegalnymi lokatorami w kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 53 napisał „Dziennik Wschodni”. 

Walka z dzikimi lokatorami – przy obecnych przepisach – jest niezwykle trudna. Ponadto jak informują urzędnicy co roku nielegalni lokatorzy zajmują około 40 kolejnych lokali z zasobów Zarządu Nieruchomości Komunalnych w Lublinie. 

MaTo / opr. ToMa 

Fot. Google Maps

Exit mobile version