Zamarzające ptaki na rzece Krznie – taki widok można było obserwować ostatnio w Białej Podlaskiej kilkukrotnie. Mimo starań mieszkańców niestety nie wszystkim ptakom udało się pomóc.
CZYTAJ: Prezes hospicjum zawiadomił prokuraturę. Chodzi o poradnię
Losem zamarzających na rzece kormoranów zainteresował się bialski taksówkarz pan Wiesław: – Mazurskie jeziora zamarzły. Siłą rzeczy kormorany musiały szukać miejsca żerowania. I pojawiły się w Białej Podlaskiej nad Krzną. Odcinek Krzny nie był zamarznięty, w związku z tym miały miejsce żerowania. Było ich setki. A później kiedy Krzna zamarzła i zrobiły się oczka, zostały tylko najsłabsze. Myślałem, że zamarzają. Byłem świadkiem, że przyjechała straż pożarna i policja. Część kormoranów wtedy odleciała, ale kilka zostało. Straż pożarna rozłożyła ręce, że nic w tej sprawie nie poradzą, nie są w stanie nic pomóc. Za drugim razem straż i straż miejska przyjechały w nocy. To, co mogli, zrobili, ale niewiele mogli. Podjęli te padłe, które już leżały zamarznięte. Dwa jeszcze uciekały.
Czyli te dwa zostały?
– Tak. Na drugi dzień w południe widziałem je już martwe – odpowiada pan Wiesław.
Inną wersję zdarzeń przedstawia Państwowa Straż Pożarna w Białej Podlaskiej.
– Mieliśmy zgłoszenie, że ptaki się znajdują na rzece, że są ospałe i że należy im pomóc. Po przyjechaniu na miejsce zdarzenia ptaki odfrunęły. To była pierwsza sytuacja – mówi brygadier Paweł Jakubowicz, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej. – Natomiast później, już około godziny 23:00, dostaliśmy informację, że bezpośrednio przy korycie rzeki znajdują się truchła ptaków. Strażacy przyjechali, zabezpieczyli padłe ptaki i na tym działania się zakończyły. Nie było tutaj możliwości pomocy, jeżeli chodzi o inne ptaki, bo tylko te dwa truchła były.
– Jeżeli ptaki są zmarznięte, to raczej sobie same nie poradzą. Chyba, że przyjdzie odwilż i wtedy lód puściłby, ale to może potrwać zbyt długo. Może to doprowadzić do tego, że te ptaki zamarzną, nie poradzą sobie. Należy zgłaszać takie sprawy do straży pożarnej lub do straży miejskiej – mówi Dominik Krupiński z Towarzystwa Przyrodniczego „Bocian”.
– Absolutnie nie zaskoczyło mnie, że tutaj pojawiły się kormorany. Obserwuje już od dłuższego czasu duże stada kormoranów na rzece Bug, na stawach rybnych oraz na rzece Krznie – stwierdza Marek Ruszkowski, z zamiłowania ornitolog, absolwent Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi UMCS w Lublinie. – Kormoran jest bardzo licznym ptakiem lęgowym w Polsce. Występuje głównie na Mazurach, na wybrzeżu zachodnim oraz na Mierzei Wiślanej. Jest to ptak około 100 cm długości ciała, ważący około 3,5 kg, o rozpiętości skrzydeł do 160 cm. To piękne ptaki, bardzo ładne w obserwacji, natomiast wyrządzające dużo szkód, jeżeli chodzi o środowisko naturalne, w którym gniazdują.
Pan Wiesław interweniował nie tylko w sprawie kormoranów. Kilka dni po zdarzeniu zauważył zamarzającego na rzece Krznie łabędzia: – Wezwałem straż. Pomogła, zrobili to bardzo sprawnie, podjęli go.
– Pod żadnym pozorem nie należy samemu pomagać ptakom zamarzającym na rzekach i innych zbiornikach wodnych. Jest to zbyt niebezpieczne – podkreśla brygadier Jakubowicz. – Struktura lodu, zwłaszcza na ciekach płynących, jest problemem i trzeba być do tego odpowiednio przygotowanym, ponieważ lód może się załamać. Nawet jeżeli są bardzo niskie temperatury, to jest woda płynąca i ciek ma swoją charakterystykę.
– Obecna zima jest nietypowa, jeśli chodzi o ostatnie lata. Jest bardzo duża warstwa śniegu, ptaki nie mają co jeść, szczególnie ptaki drapieżne – dodaje Marek Ruszkowski.
W przypadku zauważenia zamarzających na rzekach lub innych zbiornikach wodnych ptaków należy zgłosić to straży pożarnej. Od początku tego roku straż pożarna z Białej Podlaskiej interweniowała w takich przypadkach trzy razy.
Inne ptaki, które mogą zamarzać na rzekach, zwłaszcza w miastach, to – oprócz łabędzi – również kaczki krzyżówki.
MaT / opr. ToMa
Fot. JJ Harrison / https://www.jjharrison.com.au/
