Mijają cztery lata od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Polska należała do pierwszych państw, które wsparły Ukrainę. Szacuje się, że tylko w latach 2022–2023 całkowity koszt pomocy humanitarnej i gospodarczej udzielonej przez rząd i podległe mu instytucje publiczne wyniósł około 90 miliardów złotych. Wielu polskich wolontariuszy zaangażowało się także w działalność w Ukrainie.
Jednym z nich jest polski strażak działający w Charkowie, Jerzy Jurczyński z Fundacji PolandHelps. – W 2022 roku przyjechałem do Charkowa tylko na trzy dni, a zostałem na cztery lata. Zostałem, bo trafiłem do jednostki strażackiej. Byłem taternikiem jaskiniowym. Okazało się, że moje umiejętności są tutaj bardzo potrzebne, bo w całym mieście było tylko dwóch strażaków alpinistów. Ja dołączyłem do nich jako ten trzeci. Te grupy alpinistyczne zajmowały się rozbieraniem zawałów, przeszukiwaniem budynków. Po ostrzale rakietowym to właśnie strażacy alpiniści wyruszali, żeby przeszukiwać gruzowiska.
CZYTAJ: Dramatyczne wojenne przeżycia. Ukraińscy weterani na wyjątkowym wieczorze [ZDJĘCIA]
Po prawie 4 latach współpracy z jednostkami strażackimi Jerzy Jurczyński dołączył do Departamentu Sytuacji Nadzwyczajnych Charkowskiej Rady Miejskiej. Został także honorowym ambasadorem Miasta Charkowa w Polsce.
W 2022 roku o godzinie 4.55 czasu wschodnioeuropejskiego armia rosyjska zaatakowała naszych wschodnich sąsiadów. Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin ogłosił rozpoczęcie „specjalnej operacji wojskowej”.
– Emocje, które towarzyszą nam w tych dniach są bardzo podobne – mówi dyrektor Caritas-Spes Charków, kapłan Archidiecezji Lubelskiej, ks. Wojciech Stasiewicz. – To doświadczenie bardzo trudnego, długiego czasu w naszym życiu, który panuje, którego końca też nie widać. Nastroje pewnie są takie same w naszym sercu. To jest ciągle to pożądanie, to patrzenie i wołanie o upragniony, sprawiedliwy pokój. Te zbliżające się dni są też wspomnieniami, że był i wciąż jest trudny czas. Może teraz jest nawet najtrudniejszy czas związany szczególnie z energetyką. Pytanie, co jeszcze będzie.
Od 16 do 30 tysięcy Ukraińców aktualnie przetrzymywanych jest w rosyjskich obozach jenieckich. Jak podaje Koordynacyjny Sztab ds. Postępowania z Jeńcami Wojennymi w Ukrainie, dotychczas udało się uwolnić z rosyjskiej niewoli ponad 6 tysięcy osób.
– Rosjanie najpierw nas okrążyli, później zamordowali moich towarzyszy broni, a mnie wzięli do więzienia – opowiada była wojskowa, Ałła Senczenko. – Moje pierwsze dni w niewoli to było 11 dni kompletnego koszmaru, który trudno nawet wspominać. Byłam w obwodzie biełgorodzkim, w obwodzie kurskim. Traktowanie było po prostu okropne, ale człowiek do wszystkiego się adaptuje.
Ałła Senczenko w rosyjskiej niewoli spędziła ponad 8 miesięcy. Jak podają ukraińskie władze, około 7 tysięcy osób przebywających w rosyjskiej niewoli to wojskowi, reszta to cywile.
Obchody w Lublinie
W 4. rocznicę agresji Rosji na Ukrainę w Lublinie odbędą się obchody ”Partnerstwa i Wzajemnego Wsparcia – Solidarność bez granic”.
Od godziny 13 do 15 na Placu Litewskim zorganizowana zostanie akcja „Światło, które nie gaśnie”, upamiętniająca dzieci z Ukrainy, które poniosły śmierć w wyniku wojny. Następnie przed Konsulatem Generalnym Ukrainy w Lublinie o godzinie 15.50 rozpoczną się główne obchody. Uczestnicy wspólnie rozwiną 20-metrową polsko-ukraińską flagę. Potem nastąpi podniesienie symboli narodowych obu państw na maszt oraz odśpiewanie hymnów. Zgromadzeni oddadzą hołd poległym żołnierzom minutą ciszy. Wydarzenie zwieńczy wspólne zapalenie zniczy za poległych w walce.
W ramach obchodów odbędzie się również w Warsztatach Kultury wieczór literacko-artystyczny zatytułowany „Wojna maluje akwarele krwią…”, podczas którego zaprezentowane zostaną plakaty Nikity Titowa, a ukraińska młodzież mieszkająca w Lublinie wykona patriotyczne utwory. Początek o godzinie 19.
Dodatkowo plac Litewski i Centrum Spotkana Kultur zostaną wieczorem podświetlone w barwach flagi Ukrainy oraz flagi Polski.
InYa / MaK / opr. WM
Fot. Krzysztof Radzki / archiwum RL
