66-latek z Lublina uwierzył oszustom i zostawił im 40 tysięcy złotych w… Ogrodzie Saskim.
Do zdarzenia doszło kilka dni temu. Z ustaleń policjantów wynika, że na telefon stacjonarny mężczyzny zadzwoniła kobieta, podająca się za funkcjonariusza CBŚP. Twierdziła, że trwa tajna operacja wymierzona w szajkę oszustów, a pieniądze, które mężczyzna posiada na swoim rachunku bankowym, są zagrożone. Pokrzywdzony uwierzył fałszywej policjantce i wypłacił pieniądze w jednym z banków w centrum Lublina, a następnie przekazał gotówkę nieznanemu mężczyźnie w Ogrodzie Saskim. Tym sposobem 66-latek stracił 40 000 złotych.
Sprawców tego oszustwa poszukują policjanci, którzy jednocześnie przypominają, że nigdy nie działają w taki sposób i nie proszą o zabezpieczenie, a następnie przekazanie im pieniędzy.
CZYTAJ: Ponad milion złotych wyłudzonych w regionie. Podinsp. Andrzej Fijołek ostrzega przed oszustami
Ofiarą oszustów padła również seniorka z Białej Podlaskiej, która straciła 150 tys. zł.
Z ustaleń policjantów wynika, że do 88-latki zadzwoniła osoba podająca się za jej córkę i twierdziła, że spowodowała śmiertelny wypadek drogowy. Po zdarzeniu została zatrzymana przez policję i potrzebuje pieniędzy na opłacenie kaucji. Po gotówkę miał się zgłosić mecenas. Po odbiór gotówki zgłosił się nieznajomy mężczyzna, który na klatce schodowej odebrał przesyłkę. Sprawca wracał jeszcze dwukrotnie zabierając kolejną kwotę pieniędzy i kosztowności. Łączenie łupem oszustów padło 150 tysięcy złotych.
Dopiero następnego dnia po zdarzeniu, podczas rozmowy z córką 88-latka dowiedziała się, że do żadnego wypadku nie doszło, a ona padła ofiarą oszustwa. Wtedy zgłosiła sprawę policjantom, którzy poszukują sprawców .
MaK / opr. LisA
Fot. Krzysztof Radzki
