Pingam, więc jestem! Tak mówią użytkownicy coraz bardziej popularnej chińskiej apki. Mówią bardzo chętnie i często, bowiem brak interakcji miałby sprawić, że świat ich odłączy i o nich zapomni.
Takie „życiomonitorowanie” w czasach sieci i platform to coraz częściej podstawa naszej komunikacji ze sobą i z otoczeniem. Nie złożone przemowy, pisemne argumenty czy opinie, wciągające historie czy ideowe dyskusje. Ich miejsce zajmuje nieustanne pingowanie, czyli wysyłanie i odbieranie prostych sygnałów on/off. Jeśli ping to jestem, jeśli nieping to mnie nie ma.
Zapraszają medioznawcy: Piotr Celiński, Jan Hudzik i Przemysław Wiatr.
Fot. pexels.com
