Siatkarski thriller z happy endem. Bogdanka LUK Lublin w finale Pucharu Polski!

EAttachments9264046305b032eb8a3709301bbd7ee7a095ac1 xl

Siatkarze Bogdanki LUK Lublin zagrają o Tauron Puchar Polski. W półfinale turnieju rozgrywanego w Krakowie podopieczni trenera Stephana Antigi wygrali z Indykpolem AZS Olsztyn 3:2.

W finale w niedzielę (11.01) Lublinianie zmierzą się z Asseco Resovią Rzeszów, która w drugim półfinale pokonała PGE Projekt Warszawa. Początek meczu o godzinie 14.45. Spotkanie będziemy relacjonować na antenie Radia Lublin!

Po zwycięstwie w secie otwarcia 25:19, w drugiej partii mistrzowie Polski zaprezentowali się zaskakująco słabo, przegrywając do 16. W trzecim secie Bogdanka się odrodziła i wygrała 25:18. Czwarta partia mogła być ostatnią, ale Lublinianie nie wykorzystali czterech piłek meczowych i 32:30 wygrali rywale. Zespół trenera Antigi nie podłamał się tym niepowodzeniem i świetnie zaczął tie-breaka, wychodząc na prowadzenie 4:0. Lubelska drużyna nie zmarnowała zaliczki i wygrała piąty set 15:12.

Najlepszym graczem spotkania został atakujący zwycięskiej ekipy Kewin Sasak.

– Fajne jest u nas to, że nie podłamują nas sety przegrane na styku. Przeciwnik w końcówce czwartego seta grał fenomenalnie, nie robił żadnych błędów. Nawet jak nie przyjmował dobrze, to na wysokiej piłce radził sobie fenomenalnie przy naszym wysokim bloku. A my się nie podłamaliśmy. To kolejny mecz, w którym przegrywamy jednego seta na styku, gdzie przeciwnik gra dobrze, a my potem wracamy do gry w tie-breaku, nie podłamujemy głów. Jestem z tego bardzo dumny. Tak już z nami jest w tym sezonie, że tie-breaków gramy dużo, najważniejsze, że większość z happy endem. Jesteśmy w finale, zrobiliśmy kolejny krok do przodu względem poprzednich lat. Bardzo tego chcieliśmy. Rywale grali bardzo dobrze, wywierali mocną presję na zagrywce, zachowywali się świetnie w obronie – wykonywaliśmy naprawdę mocne ataki, a oni bronili. To zawsze troszeczkę podcina skrzydła, natomiast potrafiliśmy się podnieść i wygrać – tak spotkanie podsumowuje kapitan lubelskiej drużyny Marcin Komenda.

– Trzeba bardzo docenić AZS, bo to zespół, który stał się bardzo mocną drużyną. Przed sezonem był typowany jako zespół jedynie do pierwszej ósemki, natomiast teraz walczy o najwyższe cele, pokazują to na każdym kroku. Naprawdę wielkie słowa uznania dla tego zespołu i trenera. Znam trenera Plińskiego, wiem, że jest świetnym fachowcem i czapki z głów dla niego i dla całej jego ekipy – stwierdza Komenda. 

A czy Lublinianom uda się choć trochę odpocząć przed niedzielnym finałem? – Bardzo ciężko jest zasnąć po takim meczu, jeszcze tak emocjonującym jak dzisiaj. Natomiast jesteśmy o tyle na plusie, że mamy jeszcze trochę czasu do wieczora. Mamy czas, żeby te emocje opadły, żeby o normalnej godzinie się położyć spać, bo jeśli się gra mecz o 23:30, to nie ma możliwości przespać całej nocy, bo adrenalina jest na takim poziomie, że zanim zejdzie, troszkę to trwa. Dzisiaj na pewno większość zawodników skorzysta z usług fizjoterapeuty, potem pewnie odprawa taktyczna na przeciwnika, gdy dowiemy się z kim będziemy grali. Jutro wstaniemy na spokojnie, może jakiś mały spacerek, kolejna odprawa taktyczna i podejdziemy do meczu z czystą głową. Myślę, że to jest recepta na to, żeby w miarę dobrze wyglądać następnego dnia po tak ciężkim meczu – dodaje Marcin Komenda.

 

Szkoleniowiec Lublinian Stephan Antiga bardzo chwalił swoich podopiecznych, którzy przedwczoraj także rozegrali pięć setów w wygranym w Belgii spotkaniu Ligi Mistrzów z Knack Roeselare: – To imponujące, co chłopaki są w stanie robić, bo fizycznie i mentalnie jest ciężko.

Bogdanka LUK Lublin w turnieju o Tauron Puchar Polski gra po raz trzeci. W dwóch poprzednich edycjach Lublinianie odpadali w półfinale, za każdym razem przegrywając z JSW Jastrzębskim Węglem.

JK 

Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum RL 

 

Exit mobile version