Prezes MKS Lublin o walce o złoto: Cały czas wszystkie karty mamy w ręku

EAttachments927435423e11afada462edfcd32408899ebe1fc xl

Udany okres mają za sobą piłkarki ręczne PGE MKS-u El-Volt Lublin. Wicemistrzynie Polski wygrały 8 meczów ligowych z rzędu, a ostatnio w klasyku Orlen Superligi pokonały Zagłębie Lubin.

Nie dziwi więc zadowolenie prezesa klubu Tomasza Lewtaka: – Mamy za sobą różne trudne chwile w tym sezonie. Układał się nam nieco w kratkę, natomiast już od jakiegoś czasu było widać, że rodzi się zespół. Zawodniczki zagraniczne się zaklimatyzowały, zespół się scalił, mieliśmy wystawioną piłkę do bramki. I strzeliliśmy tę bardzo ważną bramkę, pokonaliśmy Lubin, wykorzystaliśmy szansę. I teraz, tracąc tylko trzy punkty do lidera, cały czas wszystkie karty mamy w ręku.

Warto dodać też, że poprawiła się sytuacja kadrowa, bo wreszcie zawodniczki  poleczyły kontuzje, które trapiły je w zasadzie od początku okresu przygotowawczego.

– Te kontuzje za Szimonettą Planetą, za Aleksandrą Rosiak i kilkoma innymi dziewczynami ciągnęły się jeszcze od zeszłego sezonu. W tym momencie jesteśmy całą kadrą i zdrowi. Być może to jest efekt tego, ile zainwestowaliśmy w przygotowanie motoryczne, w cały proces regeneracyjny. Być może to jest efekt. Jeżeli tak, to bardzo się z tego cieszę – stwierdza Tomasz Lewtak.

Wygrana nad Zagłębiem na pewno cieszy, ale też nie można zapominać, że były sprzyjające okoliczności, które jednak – co trzeba podkreślić – potrafiliście wykorzystać.

– Nam nigdy nikt nie oddawał pola gry, gdy mieliśmy problemy kadrowe. Nikt nie pamięta o tym w jakim składzie, zdziesiątkowani przegraliśmy w tym sezonie z Piotrkowem. Tego ludzie nie pamiętają, więc ja też nie zamierzam pamiętać, w jakim składzie grał Lubin – zauważa Tomasz Lewtak.

Przed wami dalsza część sezonu. Na razie trzy mecze wyjazdowe.

– Tak się składa ten kalendarz, że prędko się nie zobaczymy w Hali Globus. Natomiast – jak widać – zespół jest przygotowany. Wierzę w to gorąco, że trener Tetelewski utrzyma w drużynie koncentrację, która jest. Przed nami ciężki okres, okres transferów, plotek transferowych, kontraktów, przedłużeń. Ten czas zawsze jest specyficzny, ale myślę, że damy radę – uważa Tomasz Lewtak.

A co możemy już powiedzieć o składzie MKS na następny sezon?

–  Sanja Radosavljević, która dołączyła do nas jako awaryjny transfer medyczny, znakomicie wkomponowała się w zespół. W ostatnich dwóch meczach przed tym z Zagłębiem Lubin miała 17 rzutów, 17 bramek, 100% skuteczności, więc bardzo się cieszę, że doszliśmy do porozumienia. Mogę ogłosić, że taka zawodniczka zostaje w Lublinie. Na razie porozumieliśmy się na przyszły sezon, czyli 2026-2027, ale co pokaże przyszłość, zobaczymy. Sanja ma bardzo dużo ofert, biły się o nią zespoły z Ligi Mistrzyń, zespoły z Ligi Europejskiej. Cały czas pukamy do tej czołówki europejskiej, więc cieszę się, że Sanja zostaje. Wiem, że jej się podoba w naszym klubie, to jakie warunki stwarzamy dla zawodniczek. Bardzo to doceniam, mam nadzieję, że to również pójdzie w Europę jako mocny akcent – mówi Tomasz Lewtak. – Na razie nie myślimy jeszcze aż tak o przyszłym sezonie, oczywiście są jakieś ruchy. Skupiamy się na tym sezonie. Cały czas liczy się złoto.

Bo po zwycięstwie nad Zagłębiem, wciąż zostały realne szanse na tytuł mistrzowski.

– To mój trzeci sezon w tym klubie i chyba takiej sytuacji w styczniu jeszcze nie było, że mamy tylko trzy punkty straty i wszystko na wyciągnięcie ręki. Mam nadzieję, że to dowieziemy – zauważa Tomasz Lewtak.

Ale trzeba też wymagać od drużyny koncentracji, żeby nie potracić punktów z teoretycznie słabszymi rywalami.

– Mam nadzieję, że trener i cały sztab, dyrektor sportowa znaleźli antidotum na te nasze dekoncentracje, te przestoje meczowe. Chociaż ostatnio również zdarzył nam się przestój, ale zespół potrafił wstać, wrzucić kolejny bieg i wygrać. Cała ta praca polega na tym, żeby kolekcjonować zwycięstwa. Nie jest to łatwy kawałek chleba, więc ciśnienie dzisiaj niewątpliwie zeszło z zarządu, z dyrektora sportowego, z trenera, ze sztabu – dodaje Tomasz Lewtak.

Najbliższy mecz lubelskiej drużyny w środę na wyjeździe z Tauronem Ruch Szczypiorno Kalisz.

AR

Fot. Wojciech Szubartowski / archiwum RL 

Exit mobile version