Nowy prezes Górnika Łęczna: Mogę obiecać, że klub będzie prowadzony w sposób odpowiedzialny

EAttachments926386138fc2a485ff01795eda3031a125d0884 xl

Nowy rok przyniósł bardzo duże zmiany w Górniku Łęczna. Nowym prezesem klubu został Grzegorz Szkutnik. 48-latek w przeszłości był związany z Górnikiem, w którym w latach 2011-2018 pełnił funkcję pełnomocnika zarządu oraz eksperta ds. marketingu. W ostatnim czasie pracował natomiast w Lubelskim Węglu „Bogdanka” S.A.

Grzegorz Szkutnik przyznaje, że prezesurę w klubie obejmuje w bardzo trudnym momencie: – Górnik Łęczna dzisiaj się znajduje w bardzo trudnym momencie i to dotyczy nie tylko wyników sportowych, które mają odzwierciedlenie w ligowej tabeli, ale to również stanu finansów. Klub jest poważnie obciążony zobowiązaniami finansowymi i w wielu obszarach wymaga podjęcia działań restrukturyzacyjnych. To jest wyzwanie, któremu bardzo poświęcę się w najbliższym czasie. Podstawą do tych działań jest audyt, który został zlecony przez zarząd Lubelskiego Węgla „Bogdanka”. Audyt obejmuje okres od stycznia 2022 roku do czerwca 2025 roku, czyli trzy i pół roku. A przypomnę, że na początku 2022 roku Górnik Łęczna grał jeszcze na poziomie ekstraklasy. Jest to duży zasób wiedzy na temat funkcjonowania klubu w tym okresie, zarówno od strony finansowej, jak i sportowej oraz organizacyjnej. Sytuacja jest naprawdę bardzo trudna. Nie mówię tego po to, żeby tutaj kierować pod czyimś kątem uwagi czy pretensje, mówię to, żeby pokazać, iż będziemy działać w sposób bardzo transparentny i odpowiedzialny. Jednocześnie jestem przekonany, że Górnik Łęczna ma bardzo duży potencjał. Potencjał ten tworzą ludzie pracujący tutaj – są ludzie, jest infrastruktura, w której mogą nam pozazdrościć nawet kluby ekstraklasy. Kolejnym atutem jest posiadanie sponsora strategicznego, jakim jest Lubelski Węgiel „Bogdanka”. Chcę jasno powiedzieć, że zaczynamy pracę nad programem naprawczym, który ma ustabilizować sytuację klubu. Mogę obiecać, że klub będzie prowadzony w sposób transparentny i odpowiedzialny. Moim celem jest, żeby klub był zorganizowany tak jak najlepsze przedsiębiorstwo na Lubelszczyźnie, jedno z najlepszych w Polsce, czyli Lubelski Węgiel „Bogdanka”.

Drużyna Górnika po jesiennej części sezonu zajmuje ostatnie miejsce w tabeli 1-ligi. Zielono-czarni do bezpiecznej lokaty tracą sześć punktów. Jedną z pierwszych decyzji Szkutnika było znalezienie nowego trenera. Prezes postawił na sprawdzone nazwisko – Jurija Szatałowa.

– Uważam, że Jurij Szatałow zagwarantuje nam spokój i stabilizację. Jego doświadczenie oraz charyzmatyczna praca w obecnej sytuacji klubu jest najlepszym wyjściem. Zna Górnika Łęczna, a w 2024 roku głosami kibiców został wybrany trenerem 45-lecia klubu. Świadczy to o tym, że tak dobrze została oceniona jego praca, która zaowocowała awansem na najwyższy poziom naszej ligowej piłki. I to nie jest jakaś nostalgia, tylko twarde, chłodne spojrzenie na obecny stan klubu i drużyny. Bo w drużynie panował chaos organizacyjny i uważałem, że profil oraz osobowość tego trenera sprawiają, że będzie w tym momencie najlepszą osobą do poprowadzenia tego zespołu, do wprowadzenia tutaj bardzo szybko zmian – wyjaśnia Grzegorz Szkutnik.

Wszystko wskazuje natomiast na to, że po odwołaniu Brazylijczyka Leandro na razie Górnik nie będzie mieć dyrektora sportowego.

– Leandro pracował tu w trudnym okresie, ale wyniki sportowe w pewnym stopniu obciążają również jego. To bardzo cenna dla mnie postać, bo był kiedyś wartościowym zawodnikiem w Górniku Łęczna. Od 1 stycznia nie ma dyrektora sportowego i najprawdopodobniej przez najbliższe pół roku takiej osoby nie będzie. Jeśli chodzi o kwestie sportowe, to już rozmawialiśmy z trenerem Szatałowem. Kompetencje dyrektora sportowego rozłożą się w tym półroczu na część sztabu szkoleniowego. Natomiast cały czas o takiej osobie myślę. Podsyłane są różne kandydatury, ale żaden z kandydatów jeszcze nie spełnił moich oczekiwań. Podejdę do tego bardzo uważnie, ostrożnie, dlatego że dla nas bardzo cennym aktywem w tym klubie jest Akademia Piłkarska Górnika Łęczna i chciałbym, aby osoba dyrektora sportowego potrafiła połączyć ją z pierwszą drużyną. Tu i teraz do wykonania mamy pracę przez najbliższe sześć miesięcy i zrobimy ją w gronie sztabu szkoleniowego. Natomiast rozglądam się i szukam osoby, która spojrzy na cały projekt Górnika Łęczna szerzej, nie tylko przez pryzmat pierwszego zespołu – stwierdza Grzegorz Szkutnik.

Jurij Szatałow w Górniku pracował w latach 2013-2016, a jego największym sukcesem był awans do ekstraklasy. Potem „zaczepił się” w GKS-ie Tychy, z którego odszedł jesienią 2017 roku. Od tego czasu nie zajmował się trenerką.

Skąd zatem jego powrót do zawodu po tak długiej przerwie i czy nie ma obaw związanych z objęciem drużyny, która jest na ostatnim miejscu w tabeli I ligi?

– Cieszyłem się z życia, dużo podróżowałem. Około 2020 roku miałem kilka propozycji z klubów Ekstraklasy, ale przygodę trenerską zatrzymała choroba mojej małżonki. Musiałem odpuścić i zająć się żoną. Chciałem w ogóle skończyć z trenowaniem. Ale jeden człowiek do mnie zadzwonił, przekonywał mnie dosyć długo, więc musiałem się poddać i przyjąć tą ofertę. Co mnie przekonało? Na pewno to, jak się tutaj pracowało, a także ambicje prezesa – bo znałem go z pracy w klubie – i jego zaangażowanie. Jest  ryzyko, ale będziemy ciężko pracować, dużo pozmieniamy, będziemy walczyć o każdy punkt, o każdy metr, o każdy centymetr boiska. Jak człowiek się nauczył pracować z ludźmi, to tego się nie zapomina. Moja praca będzie przede wszystkim polegała na tym, żeby zmienić mentalność tych ludzi, bo jak wygrywasz jeden mecz w 19 kolejkach, to wchodzi w nawyk, że jesteś przegrany. To trzeba odwrócić i nastawić zespół inaczej – zapowiada Jurij Szatałow.

Jesienią Górnik wygrał tylko jeden mecz z dziewiętnastu. Zdaniem Jurija Szatałowa dotychczasowe problemy zespołu wynikają ze źle zbudowanej kadry. Według szkoleniowca jest w niej za dużo zawodników, lecz mało wartościowych zmienników dla tych, którzy występują w pierwszym składzie.

– Analizowałem ostatnich 5 meczów w Łęcznej i powiem tak – nie ma zmian, nie ma rywalizacji. Zespół przestaje grać gdzieś w 60 minucie. Musi być rywalizacja, muszą być ludzie do zmiany. Można znaleźć „ciemne plamy” w tym zespole i tam będą zmiany. Szukamy zastępców, piłkarzy do rywalizacji. Zawodnicy, którzy byli w kadrze nie dociągali do pierwszego zespołu, do tych, którzy byli w pierwszym składzie, a to powodowało, że nie było rywalizacji. A jak nie ma rywalizacji, to nie podwyższysz swoich umiejętności i chcesz mniej włożyć w grę, bo wiesz, że w następnym meczu zagrasz. Przy analizie widać, że 80% zawodników posiada umiejętności, z nimi trzeba pracować, oni zostają – stwierdza Jurij Szatałow.

Czy nowy trener planuje jakieś zmiany w harmonogramie przygotowań zespołu?

– Próbujemy zmienić sparingi na lepszych przeciwników. Na pewno nigdzie nie wyjdziemy. Jeżeli pojedziemy gdzieś dalej, to tylko żeby rozegrać sparing. Zostajemy na swoich obiektach. Bo w Łęcznej zaszły duże zmiany na plus. Myślę, że lepsze warunki do przygotowań niż tu trudno będzie znaleźć – dodaje Jurij Szatałow.

W pierwszym meczu o punkty po zimowej przerwie w drugi weekend lutego Górnik na wyjeździe zagra z Puszczą Niepołomice.

JK / opr. AKos

Fot. Górnik Łęczna

Exit mobile version