Jak na froncie. Medycy z Lublina szkolą się w ekstremalnych warunkach [ZDJĘCIA, WIDEO]

EAttachments926732727893dc07235f19734634dd9200360c0 xl

Zamiast komfortowych szpitalnych sal, ciasna i ciemna piwnica – w 1 Szpitalu Wojskowym w Lublinie zaczął działać Zakład Medycyny Pola Walki i Katastrof. To miejsce, w którym lekarze, pielęgniarki i ratownicy będą trenować prace w warunkach imitujących wojnę, czyli w brudzie, hałasie i nieustannym zagrożeniu.  

CZYTAJ:  Znaleziono ciało zaginionej kobiety. Prokuratura ustala przyczyny śmierci

Specjaliści ze 1 Szpitala Wojskowego w Lublinie szkolą się w warunkach medycyny pola walki. W piwnicy pod magazynami szpitala powstała prowizoryczna izba przyjęć, do której trafiają ranni wprost z frontu. Medycy pracują w trudnych warunkach i ciągłym zagrożeniu, a z pomocą muszą zdążyć pomiędzy kolejnymi atakami.

– Możemy tu trenować wiele scenariuszy – mówi koordynator Zakładu Medycyny Pola Walki i Katastrof 1 Szpitala Wojskowego w Lublinie, dr n. med. Henryk Gomuła. – Mieliśmy scenariusz ze strefą czerwoną. Udzielamy pomocy wstępnej. Przesunęliśmy pacjenta z miejsca, gdzie był zagrożony, do strefy bezpiecznej, ale wciąż w strefie zagrożenia, bo za 5 minut będzie następny wybuch. Musimy wstępnie go zaopatrzyć, żeby przeżył, żeby się nie wykrwawił, nie udusił i dopiero dalej się nim zajmować już w warunkach na przykład trauma roomu (sali urazowej- red.). Scenariusze możliwości mamy nieograniczone, bo możemy w dowolny sposób te fantomy modyfikować, tak żeby były różnego rodzaje ran i uszkodzeń ciała – od ran postrzałowych czy szarpanych, do oparzeń – aby szkolenia nie były nudne i odzwierciedlały rzeczywistość.

– W Zakładzie Medycyny Pola Walki i Katastrof stworzyliśmy bardzo realistyczne warunki – podkreśla zastępca komendanta szpitala, pułkownik Bogusław Piątek. – Naszym celem było stworzenie warunków jak najbardziej realistycznych. Mamy w uczelniach medycznych takie ośrodki symulacji, ale tam jest czysto, ładnie, pachnąco. Natomiast u nas chcieliśmy stworzyć takie warunki, które faktycznie mogą mieć miejsce w rzeczywistości, czyli w przypadku zniszczenia budynku. Mamy gruz, kurz, brud, różnego rodzaju odgłosy. Powoduje to dyskomfort pracy, bo przebywanie kilka minut w nieznośnym hałasie już powoduje w człowieku taki rozstrój wewnętrzny, że nie jest w stanie normalnie funkcjonować i wykonywać czynności, które w normalnych warunkach robi bez problemu.

– Przez najbliższy rok w tych warunkach będą szkolić się medycy ze szpitala wojskowego w Lublinie, ale od stycznia przyszłego roku planowane jest rozszerzenie szkoleń dla innych szpitali  – mówi pułkownik dr n. biol.  Aleksander Michalski, komendant 1 Szpitala Wojskowego w Lublinie. – Zakład Medycyny Wojskowej i Katastrof jest jednostką organizacyjną szpitala, która ma na celu przede wszystkim szkolenie personelu własnego oraz pracowników szpitali naszego regionu, które są zaangażowane na potrzeby obronności kraju. Chcemy szkolić w zakresie medycyny taktycznej, przygotowania szpitali do zdarzeń masowych, przygotowania do zdarzeń w zakresie obrony przed bronią masowego rażenia, w tym zdarzeń radiacyjnych. Dotyczy to więc wszystkich elementów, które skorelowane są z wojskowością oraz potrzebami obronności kraju.

– W warunkach polowych możliwości użycia specjalistycznego sprzętu będą znacznie ograniczone, ale zakupiliśmy specjalne mobilne urządzenia, między innymi do RTG i USG, które będą mogły zostać zabrane ze szpitala – mówi kierownik Oddziału Chirurgii Onkologicznej, pułkownik rezerwy dr n. med.  Remigiusz Żebrowski. – To taki sprzęt przenośny, który możemy zabrać stąd, wstawić do kontenera, wstawić do improwizowanych pomieszczeń, które dadzą nam szansę nadal udzielać pomocy. Nie będą to może zabiegi z najwyższej półki, takie jak dzisiaj wykonujemy, ale zabiegi ratujące życie jakie w czasie kryzysu trzeba robić. Bo najważniejsze jest, żeby pacjent przeżył. Gdy przeżyje, wtedy mamy szansę w następnym etapie, w lepszych warunkach, dbać o jego rehabilitację, o jego powrót do całości zdrowia. Tylko on musi przeżyć. Ten sprzęt, który mamy, czy to przenośne ramię C (nowoczesny aparat rentgenowski – red.), czy USG, pozwala nam bezpiecznie i dobrze zaopatrywać funkcje życiowe.

Zakup nowego sprzętu oraz doposażenie Zakładu Medycyny Pola Walki i Katastrof 1. Szpitala Wojskowego w Lublinie zostały sfinansowane z pieniędzy pozyskanych w ramach rządowego programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.

Łącznie na inwestycję z zakresu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej szpital pozyskał 1 milion 615 tysięcy złotych. A wojewoda lubelski Krzysztof Komorski poinformował, że do tej pory w województwie udało się wykorzystać około 83-85% środków z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, czyli ponad 230 milionów z 277 milionów złotych. A nie jest to jeszcze ostateczna kwota. 

MaK / opr. ToMa 

Fot. i film Iwona Burdzanowska

Exit mobile version