O tym, jak szkoły mają reagować w sytuacjach zagrożenia, konfliktów czy narastających napięć wśród uczniów rozmawiali uczestnicy konferencji „Szkoła w centrum zmian” w Lublinie.
Gościem specjalnym wydarzenia była sędzia Anna Maria Wesołowska – autorytet w obszarze prawa, profilaktyki oraz ochrony praw dzieci i młodzieży, która mówiła o współczesnych zagrożeniach dotykających dzieci i młodzież.
CZYTAJ: Tragiczny wypadek podczas wycinki drzewa
– To jest ucieczka w świat Internetu przede wszystkim. To jest hejt, z którym dzieciaki często sobie nie radzą. To jest pustynia emocjonalna, którą proponujemy naszym dzieciom. Nawet w tych domach, w których się wydaje, że bardzo kochamy, to nadmiar tych dodatkowych zajęć. Jeżeli dziecko ma 6 razy w tygodniu zajęcia dodatkowe, nie ma czasu na bliskość. W związku z tym rodzice starają się tym dzieciakom zastąpić swój czas nadopiekuńczością, mówieniem: „mojego dziecka to nie dotyczy”. Nie dajemy dzieciom szansy na popełnianie błędów i naprawianie tych błędów. To jest najważniejsze.
– Problem hejtu, problem odchudzania, problem używek – wylicza dyrektor Szkoły Podstawowej nr 29 w Lublinie Ewelina Zakrzewska. – To niestety problemy, które dzisiaj narastają. Kiedyś o tych problemach mówiliśmy dopiero w szkołach ponadpodstawowych, były to klasy raczej maturalne. Dziś klasa siódma, klasa ósma, a nawet niestety klasa szósta to już moment, kiedy trzeba się zatrzymać i wyraźnie artykułować, co dziecko może zrobić, do kogo zwrócić się z problemem, a my jako szkoła musimy działać na zasadzie profilaktyki.
CZYTAJ: Bez kolejek i po godzinach. W Lublinie stanął urzędomat
– Kiedyś, kiedy pytałam dzieciaki, czemu sięgacie po marihuanę, odpowiadali: po to, żeby się zabawić, żeby się odstresować – wspomina sędzia Anna Maria Wesołowska. – Dzisiaj, kiedy pytam, czemu siedzicie ciągle w tym Internecie: żeby się zabawić, pograć – hazard jest dzisiaj poważnym problemem, żeby się odstresować. Jak maluch mi mówi: „pani sędzio, nie zabierajcie mi telefonu, to jest mój jedyny przyjaciel”. Mamy prawo się bać, co będzie dalej.
– Kiedyś jak dochodziło do eskalacji jakiegoś problemu w szkole, uczeń wracał do domu, nie miał kontaktu ze światem – tłumaczy lubelski kurator oświaty Tomasz Szabłowski. – Bo nie mieliśmy telefonów, nie mieliśmy Internetu, nie było mediów społecznościowych i do następnego dnia pewne emocje opadały. A teraz w sieciach internetowych dzieją się różne rzeczy i one się dzieją cały czas, do samej nocy albo nawet i dłużej. Są dzieci wykluczane z pewnych grup albo są hejtowane na innych grupach i ta przemoc się nie kończy. Ja się wycofywałam bez telefonu. W związku z tym mieliśmy czas, żeby te emocje spokojnie opadły, ochłonęły i wracaliśmy do szkoły następnego dnia i już zapominaliśmy o problemie. A teraz oni nie zapominają, on cały czas żyje i jest.
CZYTAJ: Inwestycja za 9 mln złotych. Oddział chirurgii w Zamościu w nowej odsłonie
– Staramy się też dzieciakom i młodzieży tłumaczyć – zapewnia dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Lublinie Jacek Furtak. – Nie wszystkie sprawy te, które zobaczą w Internecie, są jednocześnie akceptowane przez wszystkich ludzi. Powinni też wiedzieć, że każda informacja, którą gdzieś wystawią, wyhejtują na przykład kogoś, zostaje już na wieki, bo wiadomo, że zawsze do tego można wrócić. Szczególnie młodzież z pierwszych klas, dopiero się zastanawiają, mówią: „o, to jest coś takiego”. Myśleli, że jak wpuści gdzieś tam informację, nie będzie już widoczny, to już nikt go nie doścignie, a to nie prawda. Tłumaczymy im cały czas, że powinni ograniczać swoje wypowiedzi, takie bardzo intymne, na forum publicznym. To zostaje później gdzieś w sieci i może ktoś to niecnie wykorzystać.
Spotkanie odbyło się w Szkole Podstawowej nr 52 w Lublinie i wzięli w nim udział dyrektorzy oraz nauczyciele szkół z regionu.
MaK / opr. PrzeG
Fot. pexels.com
