Główny Inspektor Pracy: Nowe uprawnienie PIP budzi bardzo wiele emocji

EAttachments9296205489fb194b93d820abbfb17aa6cbfa0c2 xl

Trwa dyskusja na temat reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Jej celem jest ograniczenie nadużyć na rynku pracy, chodzi między innymi o nielegalne stosowanie umów cywilnoprawnych w miejsce umów o pracę.

– To temat, który budzi wiele emocji – mówi Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki. – To budzi bardzo wiele emocji, bardzo wiele dyskusji, wiele osób reaguje bardzo emocjonalnie na to nowe uprawnienie Państwowej Inspekcji Pracy, choć przypomnę, że my jako urząd od 30 lat apelujemy, że chcielibyśmy mieć skuteczne narzędzie, które pozwoli nam walczyć z nadużyciami i patologiami. Nie chcemy likwidować polskiej przedsiębiorczości, nie chcemy likwidacji umów cywilnoprawnych – żeby było jasne, natomiast chcemy walczyć z umowami cywilnoprawnymi, które są zawierane tam, gdzie powinna być umowa o pracę. Dlatego, że umowa cywilnoprawna nie gwarantuje stabilności zatrudnienia, tutaj trzeba to sobie powiedzieć jasno i wyraźnie, że ten, kto pracuje na podstawie umowy cywilnoprawnej, nie jest chroniony tak jak pracownik. Może pracować 400 godzin w miesiącu, 24 godziny na dobę, może być zwolniony z pracy w każdej chwili, nie trzeba mu tłumaczyć, dlaczego traci pracę, nie trzeba dawać wypowiedzenia. I dochodzimy jeszcze do clou, czyli jest mniejszy koszt zatrudnienia. Budzi to wiele emocji, dlatego że umowy cywilnoprawne w polskim prawie są od 30 lat często zawierane, często są nadużywane. Oczywiście zgadzam się z tymi poglądami, które słychać, że dzisiaj te umowy cywilnoprawne już nie są tak popularne, jak jeszcze w latach 90., ale nadal mamy do czynienia z wieloma sytuacjami, które moim zdaniem wymagają interwencji inspektora pracy. Chcę uspokoić pracodawców i przedsiębiorców, że będziemy działali z rozwagą. To, co jest ważne, wydajemy rocznie ponad 230 tysięcy decyzji z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy. Często ich wykonanie kosztuje krocie, mamy prawo wydać decyzje, które polegają na wstrzymaniu pracy maszyn, skierowaniu pracowników do innych prac. Nawet okręgowy inspektor może nakazać zaprzestanie działalności przez podmiot, który rażąco nie przestrzega przepisów BHP, więc nasze uprawnienia władcze są po prostu olbrzymie i my ich nie nadużywamy. Odwołań od decyzji z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy mamy na poziomie 2-3%. To świadczy o tym, że działamy z rozwagą i bardzo profesjonalnie i tak będzie w przypadku tego nowego uprawnienia.

Jak będzie wyglądać przekształcanie umów? To osoby, które są na tych umowach cywilnoprawnych, będą mogły się zgłaszać? Czy będzie jakaś kontrola firm, sektorów konkretnych?

– To jest bardzo dobre pytanie. Projekt ustawy przewiduje coś, czego do tej pory nie było. Będziemy mieli takie nowe narzędzie – analiza ryzyka, która powstaje we współpracy z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i Krajową Administracją Skarbową. To narzędzie nie będzie dzieliło gospodarki na branże, tylko będzie typowało te podmioty, w których z największym prawdopodobieństwem dochodzi do nadużyć. Czasem słyszałem taki głos oburzenia, że to narzędzie będzie typowało z bardzo dużym prawdopodobieństwem i każda kontrola będzie przynosiła wymierne efekty z punktu widzenia walki z nadużyciami. No ale taki jest cel.

CZYTAJ: Nowe przepisy o stażu pracy. Lawina wniosków do ZUS

Kiedy to faktycznie wejdzie w życie?

– Sądzę, że w drugiej połowie roku, bo pamiętajmy, że kamień milowy to jest nie tylko ustawa, ale również szereg obowiązków, które są nałożone na mnie, gdzie wymagana jest praca inspekcji pracy, żeby te wszystkie nowe rozwiązania wdrożyć w życie. To też będzie wymagało chwili czasu. Oczywiście, że przygotowujemy się, w znacznej mierze jesteśmy przygotowani, ale myślę, że realnie będziemy korzystać z tego nowego narzędzia dopiero w przyszłym roku. Tak już na 100%. Ale też osobiście uważam, bo mam takie sygnały ze strony organizacji związkowych, że będzie tutaj zalew skarg, bo bardzo wiele osób liczyło, że już 1 stycznia dostaniemy to uprawnienie i już w kalendarzach zaznaczali dzień 1 stycznia jako dzień, w którym złożą skargę. Byłem też w audycji telewizyjnej i przez godzinę odbierałem telefony, byłem zaskoczony, że tak dużo osób dzwoniło, że już nie mogą się doczekać i pytali, jakie warunki formalno-prawne trzeba spełnić, żebyśmy zajęli się ich sprawą. Więc tutaj zapotrzebowanie jest bardzo duże.

Ważną zmianą, która już weszła w życie, jest kwestia wliczania do stażu pracy umów zlecenia czy prowadzenia działalności gospodarczej. Patrząc na to, że już od początku roku szturm przeżywają oddziały ZUS w regionie, właściwie w całym kraju, widać, że to była bardzo oczekiwana zmiana.

– Bardzo oczekiwana. 200 tysięcy wniosków w ciągu trzech tygodni. Mówię o danych sprzed kilku dni, a liczba pewnie wzrosła. Pamiętajmy, że wiele zaradnych osób występowało już w zeszłym roku, nie drogą elektroniczną, tylko o potwierdzenie, że byli ubezpieczeni. To zaświadczenie i tak jest ważne, bo pamiętajmy, że możemy udowodnić pracodawcy wszelkimi środkami dowodowymi, umowami, zaświadczeniami, rachunkami, że pracowaliśmy. To nie musi być zaświadczenie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Tutaj też jeszcze jedna ważna uwaga, wiele osób uważa, że to nastąpi z automatu, że pracodawca jakimś cudem domyśli się, że pracownicy pracowali wcześniej na umowach cywilnoprawnych. Więc przypominam, tutaj inicjatywa należy do pracownika, to następuje na wniosek pracownika, to my musimy pokazać naszemu szefowi, że mamy prawo do dłuższego stażu pracowniczego. Ta zmiana była oczekiwana, bo już w 2010 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał się do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z prośbą o to, żeby te osoby miały wliczany swój staż niepracowniczy do stażu pracowniczego. Już tak nie ma, ale były takie sytuacje, że na przykład ktoś miał 50 lat, 25 lat prowadził działalność po ukończeniu studiów czy 25 lat pracował na kontraktach cywilnoprawnych i z punktu widzenia prawa pracy jego staż zaczynał biec od zera. Wiele osób było oburzonych: „Jak to? Ja 25 lat pracowałem, a z punktu widzenia prawa pracy zaczynam jako świeżo upieczony absolwent studiów”. Dla tych osób było to niekorzystne, a pamiętajmy, że w administracji przy wielu stanowiskach wymagany jest staż pracy. Więc nawet jak ktoś był super fachowcem, bo prowadził działalność gospodarczą, a już miał jej dosyć, chciał pracować w urzędzie, chciał zaangażować się w to, żeby nasze państwo też kwitło i rozwijało się, jeżeli chodzi o administrację, to nie mógł aplikować, dlatego że nie miał stażu pracowniczego. Moim zdaniem to jest rewolucyjna zmiana, bardzo wyczekiwana przez wiele milionów Polek i Polaków i bardzo się z tej zmiany cieszę.

Panie inspektorze, chciałam jeszcze zapytać o skargi, które wpływają do Inspekcji Pracy. Czy zmieniają się główne zarzuty, które są w nich podnoszone?

– Nie. Jak otworzymy sprawozdanie Głównego Inspektora sprzed 5-10, z zeszłego roku, te skargi są cały czas te same. 40 procent skarg to czas pracy i wynagrodzenia. Rzeczywiście, jeżeli chodzi o mobbing, to liczba skarg rośnie. Bierze się to też stąd, że jest próba stworzenia nowej definicji mobbingu, takiej, która ułatwi ofiarom mobbingu dochodzenie roszczeń. Dużo mówi się o mobbingu i wiele osób dopiero uświadamia sobie, że ich szef czy ich kolega lub koleżanka z pracy (bo to nie musi być szef) zachowuje się wobec nich w sposób, który wskazuje na mobbing w pracy. Te skargi cały czas obejmują mniej więcej ten sam zakres przedmiotowy, ale w zeszłym roku mieliśmy blisko 52 tys. skarg, o 6 tys. więcej niż wcześniej, więc liczba skarg drastycznie nam wzrosła. Szacujemy, że w tym roku będziemy mieli do czynienia z jeszcze większą liczbą skarg, bo ja tylko przypomnę, w 2024 wydaliśmy środki prawne na kwotę 270 mln zł, a mówimy o rynku pracownika. W 2023 wydaliśmy środki prawne na kwotę 135 mln zł, więc to są po prostu olbrzymie kwoty. W zeszłym roku udało nam się wyegzekwować wynagrodzenia w wysokości 158 mln zł dla 41 tys. osób, więc jednak zapotrzebowanie na inspekcję nadal jest ogromne. Mamy naprawdę bardzo dużo skarg. No i liczba porad, bo mamy liczbę porad sięgającą blisko miliona. To jest też olbrzymia liczba i też wskazuje, że ludzie szukają profesjonalnej, rzetelnej porady i obdarzają zaufaniem nas jako inspekcję, bo do nas zwracają się o pomoc, więc jestem bardzo dumny. Jeszcze powiem, że pomagamy też pracodawcom, bo udzieliliśmy 359 tys. porad pracodawcom za darmo, 168 tys. osób przeszkoliliśmy w 2024 r. za darmo. Prowadzimy szereg działań, żeby budować świadomość prawa pracy i taką kulturę bezpieczeństwa w naszym społeczeństwie.

Według informacji przedstawionych kilka dni temu przez ministrę rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk reforma ma wzmocnić rolę PIP jako instytucji powołanej do ochrony praw pracowniczych, przy jednoczesnym zwiększeniu udziału i kontroli wymiaru sprawiedliwości, w tym sądów pracy. Wcześniej przedstawiciele pracodawców argumentowali, że przekształcanie umów przez inspektorów jest dla nich nieakceptowane, stąd – według nieoficjalnych informacji – pracodawca i pracobiorca będą mieli dwa tygodnie na odwołanie się od decyzji inspektora o konieczności przekształcenia umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę. Organami właściwymi do rozstrzygania sporów mają być wydziały pracy sądów powszechnych.

MaK / opr. WM

Fot. archiwum RL

Exit mobile version