Premier Donald Tusk poinformował w czwartek (15.01), że Polska skutecznie obroniła się przed cyberatakiem. Miało do niego dojść w dniach 29-30 grudnia 2025 roku. Premier wyjaśnił, że nie doszło do żadnych negatywnych konsekwencji, jak destabilizacja systemu energetycznego kraju czy blackout.
Jak mówi doktor inżynier Grzegorz Kozieł z Politechniki Lubelskiej, przeciwdziałanie cyberatakom jest trudne i wymaga wielowymiarowych działań. Wszystkie systemy informatyczne są połączone poprzez Internet, a atakujący może działać z dowolnego miejsca na świecie.
– Bardzo istotnym faktem jest to, że nie dzielą nas granice. Jesteśmy wszyscy razem, a z drugiej strony te granice nas dzielą. Czyli przepisy prawa nie obowiązują już gdzieś dalej, a wiadomo, że mamy kraje, które są nastawione na to, aby atakować infrastrukturę innych krajów. Tak jak tutaj się zdarzyło w przypadku ataków na infrastrukturę energetyczną, wcześniej wodną. Tak naprawdę mówimy o atakach na usługi kluczowe. Nasze przepisy prawa nie są w stanie sięgnąć tych atakujących, więc nie mamy jakiś super efektywnych środków obrony.
Cała rozmowa w materiale wideo:
Ograniczone zaufanie, czujność i zwiększona uwaga przy korzystaniu z Internetu są podstawą naszego bezpieczeństwa w sieci.
Donald Tusk w wypowiedzi cytowanej na stronie rządowej zapewnił, że cyberatak na infrastrukturę energetyczną został potraktowany bardzo poważnie i rząd przygotowuje dodatkowe zabezpieczenia. Kończą się prace nad ustawą o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, która wprowadzi bardziej rygorystyczne wymogi dotyczące zarządzania ryzykiem, ochrony systemów technologii operacyjnych oraz reagowania na incydenty.
WB / opr. PrzeG
Fot. Paweł Pikul
