Natalia Partyka: Cieszę się, że trafiłam do Lublina

EAttachments920077490bf94cfe19bf5261e3e7cb8cc482cb7 xl

Tenisistki stołowe Lalak AZS-u UMCS-u Lublin w cztery dni rozgrywają trzy ligowe spotkania. W czwartek beniaminek Ekstraklasy uległ Bronowiance Kraków 2:3, a w piątek (12.12) grał z SKTS Sochaczew. 

Między tymi spotkaniami Patryk Jakubczak rozmawiał z Natalią Partyką. Wielokrotna mistrzyni paralimpijska po 9 latach gry w zagranicznych klubach wróciła do Polski i reprezentuje barwy lubelskich akademiczek. 

– Śmieję się, że trochę wypadłam z obiegu i nie wiem do końca co się dzieje w polskiej lidze. Chociaż oczywiście śledziłam wyniki moich koleżanek. Fajnie wrócić na rodzinne podwórko. Cieszę się, że trafiłam właśnie do Lublina, bo mamy fajną drużynę, jest fajna atmosfera, dobrze się tu czuję, zostałam fajnie przyjęta, było naprawdę lepiej niż się spodziewałam. A zawsze dla mnie było istotne, żeby dobrze się czuć w drużynie. I tak na razie jest. Mam nadzieję, że tak będzie dalej. I że do tej fajnej atmosfery dorzucimy kilka zwycięstw i zapewnimy sobie utrzymanie – mówi Natalia Partyka.

Podczas meczów rywalki podchodzą, zagadują panią?

– Z niektórymi dziewczynami znamy się bardzo, bardzo długo. Ale z reguły jest tak, że przed meczem tylko „cześć, cześć” i ewentualnie jedno zdanie. Każdy jest skoncentrowany na swojej pracy, na przygotowaniu do meczu, rozgrzewce. A z kolei po meczu wszyscy szybko uciekają, bo muszą wracać do domu, więc naprawdę nie ma aż zbyt dużo czasu, żeby wymienić kilka zdań. Jednak fajnie się zobaczyć i pograć z dziewczynami, z którymi się spotykałyśmy na turniejach międzynarodowych czy we wcześniejszych meczach.

Ten sezon pewnie na razie się nie układa dokładnie tak, jakbyście chciały?

– Liga jest dzisiaj bardzo wyrównana, jest osiem drużyn. Z czego siedem bardzo, bardzo równych, a jedna teoretycznie najsłabsza, bo Zielona Góra jest głównym kandydatem do spadku. Mecz z Krakowem dobrze się zaczął, było już 2:0 i niewiele brakowało do zwycięstwa, ale gra się do trzech i nie udało się. Po prostu poziom jest tak wyrównany, że ciężko wskazać przed meczem konkretnego faworyta. Trzeba sobie wszystko wywalczyć. 

We wspomnianym meczu z SKTS-em Sochaczew lubelskie tenisistki stołowe odniosły pierwsze historyczne zwycięstwo w Ekstraklasie i przesunęły się w tabeli na szóste miejsce. W niedzielę (14.12) mogą pójść za ciosem i wygrać kolejny mecz. Tym razem na wyjeździe zmierzą się z Palmiarnią Zielona Góra. 

PJ

Fot. LALAK AZS UMCS Lublin Facebook

Exit mobile version