„Sen to kwestia życia i śmierci”. Problemy z zaśnięciem coraz powszechniejsze

eca24d96 59d4 5fca 98ea b008d85025d2 w 830 2023 04 11 201950

Bezsenność jest powszechnym problemem. – Cały czas rośnie liczba osób, które cierpią na ten rodzaj zaburzenia snu – alarmują specjaliści.

Podstawą higiena snu

Piotr Paprzycki z Zakładu Badań Czynnościowych Instytutu Medycyny Wsi zwraca jednak uwagę, że jednej nieprzespanej nocy nie należy traktować jako problemu. – To się zdarza. Nie można robić z tego niesamowitej kwestii, bo jeśli ktoś zaczyna na to zwracać uwagę, to następnym razem nie zaśnie, bo będzie wzbudzony. Problem natomiast jest wtedy, jeżeli to się utrzymuje dłużej – gdy nie możemy przez miesiąc, drugi, w ciągu większości dni prawidłowo zasnąć albo zasypiamy i szybko się znowu budzimy, a w nocy mamy długie okresy bez snu.

– Ważna jest higiena snu. Z różnych powodów ludzie kładą się do snu nie zawsze o tej samej porze i nie zawsze o tej samej porze wstają. A to jest istotnym czynnikiem regulującym – mówi dr n. med. Dariusz Juchnowicz, lekarz psychiatra, kierownik Zakładu Psychiatrii i Pielęgniarstwa Psychiatrycznego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. – Do bezsenności w istotnym stopniu przyczynia się też wpływ technologii.  Nasz zegar biologiczny snu i czuwania bardzo reguluje ekspozycja na światło. Nie tylko mamy sztuczne oświetlenie, ale i telefony komórkowe, komputery, telewizory i korzystamy z nich często przed snem. Wtedy się naświetlamy. Poza tym korzystając z mediów zwykle mamy dużo emocji.

CZYTAJ: Zmarszczki na twarzy zdradzają, jak długo jeszcze będziemy żyli

To kwestia życia i śmierci

 – To czy się śpi, czy nie jest kwestią życia i śmierci. Mózg, który pracuje przez cały dzień i w którym odkładają się różnego rodzaju metabolity, szkodliwe dla komórek mózgowych, jest w czasie snu oczyszczany. Druga sprawa – bez snu nie byłoby zapamiętywania, kojarzenia, inwencji twórczej – wymienia Piotr Paprzycki.

– Wydzielanie podczas snu pewnych substancji powoduje „ładowanie baterii” układu odpornościowego. Ustępuje stres. Poza tym wpływa to na gospodarkę cukrową, czyli kwestie związane z cukrzycą i tyciem. A z odpornością wiąże się nie tylko kwestia podatności na choroby infekcyjne, ale też odporność na nowotwory – dodaje Piotr Paprzycki.

CZYTAJ: Słodycze zmieniają nasz mózg

Kłopoty z leczeniem

– Bezsenność, sen płytki, przerywany, zbyt wczesne budzenie się to bardzo częste objawy depresji. Stąd leczenie przeciwdepresyjne jest bardzo często tym, co usuwa problemy ze snem – mówi Dariusz Juchnowicz

Jak zauważa Dariusz Juchnowicz, nie zawsze jednak bezsenność jest leczona w sposób prawidłowy. – Często nieprawidłowe leczenie bezsenności to sięganie po leki nasenne. One są dobre i można z nich skorzystać pod jednym warunkiem: im krócej, tym lepiej. Należy je stosować tylko w wyjątkowych sytuacjach. Natomiast nie nadają się one do przyjmowania długoterminowego powyżej miesiąca. Bo są to leki o potencjale uzależniającym – tłumaczy Dariusz Juchnowicz. – Po pierwsze po pewnym czasie przestają one działać i trzeba zwiększać dawkę leku, a jak się go nie weźmie, ma się objawy abstynencyjne i jeszcze większe zaburzenia snu.

CZYTAJ: Pozycja społeczna może mieć kluczowe znaczenie dla stresu

Spokój przed snem

– Bardzo prosty czynnik sprawia, że reguluje się nasz cykl dobowy. To promieniowanie UVB (ultrafioletowe – red.), które pada na naszą siatkówkę. Musimy wyjść na zewnątrz, żeby go uruchomić, bowiem okna skutecznie go filtrują. Dzięki temu promieniowaniu nasz organizm uczy się, kiedy powinien zasypiać, kiedy powinna być pora zwiększonej, a kiedy zmniejszonej aktywności. Wpływa to poprzez hormon melatoninę na nasz cykl snu i czuwania. Gdy w ciągu 2 godzin po przebudzeniu nie wychodzimy na zewnątrz, oddziałuje to istotnie na nasze samopoczucie – wyjaśnia dr Marcin Rządeczka z Instytutu Filozofii UMCS.

– Przed samym spaniem nie powinniśmy się wzbudzać, czyli oglądać sensacyjnych filmów czy  jeść. Poza tym temperatura powinna być trochę obniżona. W sypialni nie powinno być żadnych zegarów, a już na pewno świecących. W przeciwnym razie budzący się w nocy człowiek o godzinie 2.00 myśli: „O Boże jest godzina 2.00! Co teraz będzie? Nie śpię już tyle czasu” – radzi Piotr Paprzycki.

– Ludzie pierwotnie spali około 8,5 godziny, a badania wykazują, że pół godziny czy godzina więcej by nie zaszkodziła. Natomiast kiedyś ustalono 7,5-8 godzin jako przeciętny czas snu. Ale dzisiaj, jak ktoś śpi 6 godzin, to jest długo – dodaje Piotr Paprzycki.

Śpijmy tyle, ile potrzebujemy – radzą eksperci.

LilKa / opr. ToMa

Fot. pixabay.com

Exit mobile version