W polskiej tradycji Dzień Wszystkich Świętych często utożsamiany jest z Dniem Zadusznym. Oba święta łączone są z nawiedzaniem grobów. A jak zaznacza teolog ks. prof. Marek Chmielewski – są to różne dni liturgiczne i różna jest ich geneza.
– Uroczystość Wszystkich Świętych to radosne święto, które przypomina o naszym powołaniu do życia w świętości – mówi ks. prof. dr hab. Marek Chmielewski, kierownik Katedry Duchowości Systematycznej i Praktycznej Instytutu Nauk Teologicznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. – Należałoby najpierw rozważyć tajemnicę Wszystkich Świętych, a dopiero potem w tej perspektywie zaczynamy rozumieć Dzień Zaduszny. Uroczystość Wszystkich Świętych przypomina nam przede wszystkim nasze przeznaczenie dla wieczności. Nasi zmarli oczekują zjednoczenia z Bogiem, a więc szczęścia w niebie. Taką mamy nadzieję. Jeżeli idziemy na groby, aby się za nich pomodlić, to właśnie w trosce o ich wieczne zbawienie. Chcemy ich wesprzeć naszą modlitwą, aby osiągnęli pełnię zjednoczenia z Bogiem.
Uroczystość Wszystkich Świętych została ustanowiona w VII wieku za sprawą papieża Bonifacego IV, który kazał zebrać szczątki męczenników z katakumb i przenieść do rzymskiego Panteonu – kościoła pod wezwaniem Matki Bożej i Wszystkich Męczenników. Dzień Wszystkich Świętych wyznaczył na 13 maja, ale data ta została z czasem przesunięta na 1 listopada.
Natomiast 2 listopada, w Dzień Zaduszny wspomina się wszystkich wiernych zmarłych. Kościół przypomina, że jest to dzień modlitwy za wszystkich wierzących w Chrystusa, którzy odeszli już z tego świata, ale przebywają w czyśćcu i potrzebują modlitwy, by mogli dostąpić zbawienia.
MaK / opr. ToMa
Fot. Krzysztof Radzki
