Dyrektor PFRON Monika Wac o mobilnych doradcach: Będą docierać do osób wykluczonych

EAttachments882413949aa9b1e81678aa088634fd1657a199f

Mobilni doradcy włączenia społecznego wyruszą w teren, aby odszukiwać i pomagać osobom z niepełnosprawnościami. Na Lubelszczyźnie do projektu, którego liderem jest Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, zgłosiło się kilka samorządów.

Na czym polegać będzie praca „mobilnych doradców” opowiada o tym reporterowi Sebastianowi Pawlakowi dyrektor lubelskiego oddziału PFRON Monika Wac.

– Jest to narzędzie, które ma posłużyć powiatom bądź miastom na prawach powiatu w tym, aby dotrzeć do osób wykluczonych, potrzebujących różnych form wsparcia związanych z ich niepełnosprawnością zarówno tą orzeczoną, jak i również nieorzeczoną nabytą. Taki doradca włączenia społecznego będzie mobilny, czyli będzie w ramach powiatu docierał do różnych osób, które z różnych przyczyn są wykluczone: czy to cyfrowo, czy to komunikacyjnie, które nie korzystają np. ze wsparcia powiatowych centrów pomocy rodzinie. On będzie pomagał w załatwieniu wszelkich formalności, zaczynając od pomocy w orzeczeniu się, jeśli taka niepełnosprawność istnieje. Będzie pomagał czy np. pomocy w złożeniu dokumentów na świadczenie wspierające, w znalezieniu psychologa, szczególnie to dotyczy tych osób, które np. były pełnosprawne, ale w wyniku jakiegoś wypadku doznały takiego uszczerbku na zdrowiu, że spowodowało to niepełnosprawność. Taki doradca będzie również współpracował ze szpitalami, szczególnie tam, gdzie rodzi się np. dziecko z niepełnosprawnością. Wiadomo, że jesteśmy wtedy w dużym szoku i potrzebujemy wsparcia, żeby taka osoba nas pokierowała – co, gdzie powinniśmy załatwić, z czego możemy skorzystać. Bo nie zawsze, szczególnie w terenach takich rozproszonych, ten pracownik socjalny dotrze. Czasami po prostu nawet nie ma, jeśli osoba nie korzystała do tej pory ze wsparcia i nikt tego, że tak powiem nie zgłosił, to może być z tym kłopot.

Gdzie znajdziemy tego doradcę? Do kogo możemy się zwrócić z prośbą o to, żeby takiego doradcę nam przyznać? 

– Powiat puławski, lubelski, łęczyński, zamojski i łukowski oraz miasta Zamość, Lublin i Chełm – to będą najczęściej powiatowe centra pomocy rodzinie, bo one były wnioskodawcami. W przypadku miasta są Miejskie Ośrodki Pomocy Rodzinie czy MOPS-y. Wydaje mi się, że jest to ciekawy projekt z tego powodu, że rzeczywiście sami widzimy tutaj, że jednak szczególnie to wykluczenie komunikacyjne doskwiera na terenie województwa lubelskiego. PFRON czy środki europejskie finansują praktycznie 100% kosztów, które są związane z zatrudnieniem tych pracowników. 

A ilu ich będzie w każdym powiecie? Ilu będzie doradców? 

– Będzie po pięciu doradców. Jeśli taki instrument wejdzie do wsparcia systemowego, czyli jakby będzie obowiązek, żeby powiat posiadał takiego doradcę mobilnego, to te powiaty, które dzisiaj zrealizują ten pilotaż tak naprawdę mają gotowe osoby do zatrudnienia i osoby, które już będą przeszkolone i będą wiedziały jak pomagać, w jaki sposób pomagać, z kim współpracować. Fakt jest taki, że są to też powiaty, które bardzo aktywnie korzystają ze wsparcia państwowego funduszu, więc jakby to potwierdza, że mają tą szczególną wrażliwość na sytuacje osób z niepełnosprawnościami. 

Nazwa doradca włączenia społecznego, to chodzi o włączenie w taką aktywność. Czy to nie będzie tak, że ten doradca będzie załatwiał wszystko za te osoby i to nie spowoduje, że one jakby zamiast same szukać pomocy, same działać będą takie niańkowane? 

– Jest oczywiście takie ryzyko. Też je widzimy przy asystencji osobistej. Czasami jest tak, że mylimy asystencję osobistą po prostu z usługami opiekuńczymi i to się zdarza. Natomiast my też wiemy, że jest wiele osób, które z różnych powodów nie korzystają, nie wiedzą jak skorzystać ze wsparcia, z którego powinny korzystać. I później oglądamy różnego rodzaju reportaże, artykuły, że się nikt nie interesował, a czasami wynika to po prostu z tego, że tak pracowników socjalnych w powiatach mamy za mało. Najczęściej są tak załadowani tymi wszystkimi formalnościami i tymi osobami, które już mają pod swoją opieką, że nie są w stanie dotrzeć do osób, które do tej pory nie korzystały z tego wsparcia. Tutaj co ważne ten mobilny doradca pomoże w tych konkretnych sprawach, natomiast on nie będzie asystentem, opiekunem. To chodzi o to, żeby te osoby w jakiś sposób właśnie włączyć, a później już wchodzą do systemu i albo będą korzystać, albo nie będą. Nikogo też nie możemy zmusić do tego, żeby z tej pomocy korzystał. To jest dobrowolne. Wiem, że takie ryzyko istnieje, bo widzimy to przy asystencji. Mamy też projekty asystencji osobistej i czasami zdarzają się jakieś tam kłopoty, że część osób, ale czasami część rodzin myli asystencję z usługami opiekuńczymi. To nie jest to samo.

Projekt jest finansowany ze środków europejskich. Zainteresowane samorządy otrzymały do 2 mln zł, co wystarczy na pokrycie kosztów zatrudnienia doradców. 

PaSe / opr. AKos

Fot. archiwum RL

Exit mobile version