3 miliony 250 tysięcy złotych ma w przyszłym roku dopłacić gmina Puławy do funkcjonowania komunikacji zbiorowej świadczonej przez Miejski Zakład Komunikacji w Puławach. To prawie pół miliona złotych więcej niż w bieżącym roku. Podobnie jest w innych samorządach powiatu puławskiego. Przewoźnik zaproponował ościennym gminom nowe wyliczenia, które budzą duże kontrowersje.
– Nie taka była umowa w ubiegłym roku – mówi wójt gminy Puławy Kamil Lewandowski. – Jeszcze w ubiegłym roku, kiedy po raz kolejny wysokość naszej dopłaty do kursowania MZK dość mocno poszła w górę, zapewnieniem ze strony spółki było ustabilizowanie tych podwyżek w kolejnych latach na poziomie około 5 czy 6%. W tym roku prognozowana wysokość dopłaty to aż o 17% więcej niż w roku ubiegłym. Dziś ta suma stanowi już bardzo duże obciążenie dla naszego gminnego budżetu i zmusza nas do szukania oszczędności w innych obszarach, m.in. na liście planowanych do realizacji inwestycji.
CZYTAJ: Janowiec: ma być bezpieczniej. Część wału zmodernizowana
– Dwa lata temu, tak jak ja trafiłem do spółki i mówiłem, wydawało się, że np. kwota rekompensaty powinna rosnąć o koszty inflacji, ale oczywiście tak nie jest – wskazuje Paweł Dadej, prezes Miejskiego Zakładu Komunikacji w Puławach. – Na koszty, jakie spółce ma zapłacić gmina, oprócz tych kosztów, które rosną ze względu np. na wzrost paliwa, wynagradzania, wpływ na kwotę rekompensaty ma przychód z biletów. Zauważyliśmy, że od jakiegoś czasu, zresztą po pandemii cały czas jest taka tendencja, ale zaczęła się podczas pandemii, że tych pasażerów jest coraz mniej. W związku z tym są mniejsze przychody z biletów i ta rekompensata do zapłacenia przez miasto czy przez gminę oczywiście rośnie. Generalnie wszystko musi się bilansować. Działalność spółki publicznej takiej jak Miejski Zakład Komunikacji ma wychodzić na zero na działalności publicznej.
– Na pewno potrzeba tutaj bardzo szerokiej i poważnej debaty z naszymi mieszkańcami na temat tego, jak przyszłość komunikacji w gminie ma wyglądać – zaznacza wójt. – Z jednej strony jesteśmy bardzo zadowoleni z dotychczasowej współpracy z MZK. Spółka zapewnia swoje usługi na bardzo wysokim poziomie. Do pewnych wygód nasi mieszkańcy zdążyli się już przez lata przyzwyczaić i to bardzo dobrze, z drugiej strony rodzi się poważne pytanie, czy naszą społeczność na te wygody po prostu jeszcze stać.
Co o sytuacji uważają mieszkańcy?
– Rozumiem gminę, że musi dużo dopłacić, ale są też ludzie starsi, nie wszyscy mają samochody. Ja to jeszcze mogę sobie rowerkiem podjechać do pracy. Jest dużo samochodów, ale nie każdy ma. Ja na przykład nie mam samochodu, co w sytuacji, gdy muszę iść do przychodni? Cały czas korzystam z komunikacji. Dzięki niej my starzy ludzie możemy funkcjonować. Młodzi to jadą samochodami, ale trzeba pamiętać, że starsze pokolenie też na to wszystko kiedyś pracowało. Trudno mi powiedzieć, co z tym zrobić, skoro koszty się zwiększają. Kursów i tak jest mało, z Góry Puławskiej do Puław jest mało.
– Na pewno będziemy szeroko badali lokalny i regionalny rynek transportowy – zapewnia wójt Lewandowski. – Być może znajdzie się operator, który będzie w stanie zaoferować nam usługi o porównywalnej jakości, ale za mniejszą cenę.
– Problemy mieliśmy już troszkę wcześniej, ale zostały u nas rozwiązane i w tej chwili, nie chwaląc się, myślę, że jesteśmy chyba jedyną gminą, która może stać z boku i patrzeć uśmiechem na proponowane podwyżki MZK – mówi Jan Gędek, wójt gminy Janowiec. – Dlaczego? Dlatego, że mamy alternatywę. U nas już to się sprawdziło, u nas wozokilometr jest kilkanaście razy tańszy albo nawet dwadzieścia razy tańszy niż MZK. W związku z tym te koszty są relatywnie mniejsze. Na terenie gminy Janowiec MZK robi coraz mniej kilometrów, dlatego że robią sobie podwyżki. Kończy się to tym, że ograniczamy kolejne kursy.
– Nie można porównać prywatnego przewoźnika, który ma małe busy, do takiej firmy komunikacyjnej jak nasza – dodaje Paweł Dadej. – U nas pracuje 130 osób. To są kierowcy, zaplecze techniczne, obsługa finansowo-księgowa plus administracja. Firma, która posiada busy, ma np. dwa, trzy busy, po pierwsze, to nie jest taki sam standard. U nas wszystkie autobusy są niskopodłogowe. Mamy zapas tych autobusów. Jeżeli okaże się, że np. autobus uległ awarii czy wypadkowi, po to mamy większą liczbę kierowców, którzy są na rezerwie. Mamy rezerwowe autobusy i po prostu podmieniamy to. Po drugie, jeżeli trafi się osoba, która ma problemy z chodzeniem czy jeździ na wózku, to, żeby taka osoba weszła do busa, będą problemy. Moja prośba do włodarzy: jeżeli ktoś nie będzie miał takiej kwoty, której my żądamy, proszę o spotkanie, przeanalizujemy rozkłady jazdy. Wydaje mi się, że lepiej nawet lekko ograniczyć, ale utrzymać, niż całkowicie rezygnować. Po prostu będzie problem dla spółki, a w konsekwencji też dla mieszkańców.
Poszczególne gminy czekają więc na negocjacje stawek zaproponowanych przez przewoźnika. Jaki będzie efekt tych rozmów – przekonamy się za kilka tygodni.
ŁuG / opr. WM
Fot. mzk.pulawy.pl / archiwum
