Po niedawnych wyborach parlamentarnych w Izraelu trwają próby utworzenia rządu. Blok dotychczasowego premiera Benjamina Netanjahu zdobył 53 mandaty, a 4 partie opozycyjne skupione wokół byłego szefa sztabu armii Gadi Ajzenkota – 48. Pozostałych 19 miejsc w 120-osobowym Knesecie przypadło 2 ugrupowaniom reprezentującym arabską mniejszość. Żaden z 2 głównych bloków nie uzyskał większości.
– Społeczeństwo izraelskie jest bardzo spolaryzowane – mówi gość porannej rozmowy Radia Lublin doktor habilitowany Maciej Münnich z Instytutu Historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. – Mamy wyraźny podział na tych, którzy są za Netanjahu i widzą go jako tego męża opatrznościowego, który przeprowadzi Izrael przez wzburzone wody współczesności, stopniowo powiększa terytorium Izraela i ma świetne kontakty ze Stanami Zjednoczonymi, czytaj z prezydentem Trumpem. Druga strona mówi, to jest władca na połowę autorytarny, który w koalicji ze skrajnie religijnymi ugrupowaniami prowadzi Izrael w stronę półreligijnej dyktatury – dodaje.
Wczoraj prezydent Izraela Icchak Hercog prowadził transmitowane na żywo konsultacje z partiami w sprawie utworzenia nowego rządu. Większe poparcie zdobywa na razie lider opozycji Gadi Ajzenkot.
MaK / opr. PaW
Fot. Michał Winiarski
