Żółwie ruszają w świat. Tak chronią je w Poleskim Parku Narodowym [ZDJĘCIA, WIDEO]

EAttachments9779987d6730f350dfbafa6c2f694ec6f8f8d25 xl

Zmiany klimatu oraz ingerencja człowieka w środowisko naturalne powoduje, że przyroda potrzebuje pomocy człowieka. Tak jest w przypadku żółwia błotnego, którego czynną ochronę prowadzi od lat Poleski Park Narodowy.

Jeden z tamtejszych przyrodników, Radosław Olszewski opowiedział Radiu Lublin o tym jak wygląda proces lęgowy tego gatunku i w jaki sposób zabezpieczane są złoża. 

Ile młodych żółwi udało się do tej pory wyhodować i wypuścić z ośrodka do naturalnego siedliska? Bo program funkcjonuje od 1998 roku…

– Wypuściliśmy przez ten cały program ponad 30 tysięcy małych żółwi. Z roku na rok to wzrasta. W poprzednich latach było ich nawet po 3 tysiące. W tym roku będzie troszeczkę mniej, bo mniej było zabezpieczonych złóż. To przez to, że było mniej wody i cieki powysychały. Niektóre samice nie doszły do tych lęgowisk lub może złożyły jaja w innych miejscach. Mniej było też podwójnych lęgów. Przez to będzie tych żółwi mniej, ale na pewno troszeczkę nawybieramy – mówi Radosław Olszewski.

W jaki sposób przyrodnicy zabezpieczają te złoża przed drapieżnikami? 

– Wszystko to dzieje się od połowy maja do końca czerwca. Samice – wychodząc na miejsca lęgowe – są na tyle fajne, że z nami „współpracują” i przychodzą prawie zawsze w te same miejsca. Oczywiście my im stwarzamy takie warunki, żeby one wróciły w te same miejsca, bo tam nieraz trzeba coś wykosić, odkrzaczyć. Samica w godzinach wieczornych zaczyna szukać tego miejsca. My już wiemy mniej więcej gdzie, ale zbytnio jej się tam nie naprzykrzamy. Ona składa jaja, a my zakładamy siatką to złoże. Każde złoże jest założone siatką metalową, taką metr na metr. To w pełni zabezpiecza te jajeczka, które są pod ziemią, żeby drapieżniki – lisy, jenoty, dziki, borsuki – ich nie wykopały. I zostawiamy to na cały okres lęgowy, aż do września – tłumaczy Radosław Olszewski.

Na czym polega zimowy chów młodych żółwi i dlaczego jest tak ważny dla ich przeżywalności? Bo pomagacie im, przechowując w ośrodku. 

– Tak, ale tylko małą część tych zwierząt, bo większą część żółwi, którą wyjmujemy z miejsc lęgowych, wypuszczamy jesienią do wody. Prawie wszystkie żółwie trafiają na momencik do ośrodka. W naturalnym środowisku żółw, wychodząc ze złoża. wędruje ileś metrów do wody. I to ten czas, żeby on rozbudował i płuca, i cały swój organizm, i żeby zarodek, który jest na brzuszku, ładnie się zagoił. A gdy my wyjmujemy je nieraz troszeczkę wcześniej, bo one nie wszystkie naraz wychodzą z złoża lęgowego, trafiają do nas na chwilę, żeby je potrzymać trochę w mchu i za tydzień, dwa wypuścić do wody. Większość żółwi – ponad tysiąc sztuk – wyjęliśmy z miejsc lęgowych, ale codziennie są wybierane kolejne maluchy i będzie wypuszczana. A część tych żółwi zostanie w ośrodku. Będą tutaj w specjalnych warunkach, pod specjalnym oświetleniem, w cieplejszym pomieszczeniu dokarmiane. Nie hibernują przez pierwszy okres zimy, wiosną dopiero je wypuścimy podrośnięte – informuje Radosław Olszewski. 

To w takim razie w jaki sposób żółwie radzą sobie z przetrwaniem surowych polskich zim pod wodą? 

– Żółw przetrwał tysiące lat, więc on sobie daje radę. Hibernuje, zakopuje się w zbiornikach wodnych, w mule, w bagienkach. Musi przeczekać okres zimowy, spowalnia swoje procesy życiowe, a wybudza się dopiero wiosną. Te maluchy, które wypuścimy, prawie jeszcze nic nie zjedzą jesienią, ich rozwój będzie dopiero wiosną, gdy się wybudzą, ogrzeją. Wtedy będą polować i dopiero rosnąć – opowiada Radosław Olszewski .

Płeć żółwia zależy od temperatury? Jest chyba taka sytuacja, że im cieplej to samice, im chłodniej to samce? Czy przyrodnicy sterują temperaturą, aby w jakiś sposób pomóc naturze wyregulować liczbę samic i samców? 

– Nie, to się wszystko dzieje naturalnie. Nie ingerujemy w to. Nawet nie mamy tutaj żadnych szans, żeby ingerować. To wszystko się dzieje naturalnie. Jeżeli będzie bardzo ciepły czerwiec, lipiec – bo według badań płeć wykształca się w pierwszych trzech tygodniach  – będzie więcej samiczek. A pod spodem, gdzie będzie troszeczkę głębiej, będą samczyki – mówi Radosław Olszewski.

Co jest największym logistycznym wyzwaniem, kiedy jest szczyt sezonu i dziennie rodzi się nawet kilkaset żółwi? 

– Mamy nieraz ponad 300 takich siatek założonych na całej części parku, w sześciu obwodach ochronnych mamy kilka takich miejsc lęgowych rozrzuconych po terenie parku i musimy kontrolować, żeby żółwi, które wychodzą i są pod siatką, słońce nie przygrzało za bardzo. Trzeba objeżdżać ten cały teren i wyjmować żółwie spod siatek. Ale każde złoże jest zanumerowane i my wiemy, które złoże było kiedy złożone. Pierwsze numery wcześniej się wykluwają i stopniowo wyjmujemy te żółwie. W tym roku już na pewno przekroczyliśmy połowę – większość żółwi już wyjęliśmy. Zostały jeszcze późniejsze numery, a noce są chłodne już teraz, więc te żółwie tak szybciutko nie wychodzą. Wszystko mamy opanowane – wyjaśnia Radosław Olszewski.

Nie boją się państwo, że zmiany klimatyczne będą miały wpływ na populację żółwia w Poleskim Parku Narodowym?  Czy te zmiany już widać?

– Na pewno będą mogły mieć wpływ, ale musimy sobie zdawać sprawę, że żółw jest długowieczny. Przez tysiące lat przetrwał wiele kataklizmów Największym problemem jest woda. Ten gatunek jest wodno-błotny. Potrzebuje wody do bytowania, do spożywania pokarmu i potrzebuje też wyjść na lęgi, na miejsca nasłonecznione. I jest problem z wodą, ale ten żółw daje sobie radę. On będzie się przenosił. Woda nie znika momentalnie, tylko powoli, więc będzie powoli z nią przechodził w miejsca, gdzie ta woda jeszcze jest. I miejmy nadzieję, że sobie da radę. Choć braki wody wpłynęły już na żółwie w tym roku. Było troszeczkę mniej złóż, bo część samiec mogła nie dotrzeć kanałami do przypłynięcia, bo w tym roku były suche, więc mogły złożyć jaja gdzieś, a mogły w ogóle nie złożyć – mówi Radosław Olszewski.

Mówił pan, że żółwie przetrwały tysiące lat, to dlaczego jest im potrzebne pomoc człowieka? 

– Ingerencja człowieka w środowisku jest bardzo znaczna. Rozwój  urbanistyczny, osuszanie, zalesianie – człowiek podjął wiele działań niekorzystnych dla środowiska żółwia. Wiemy, że pewne rzeczy były źle zrobione, więc teraz musimy temu żółwiowi troszeczkę pomóc. W parku narodowym staramy się zatrzymać jak najbardziej odpływ wody, żeby terenów bagiennych z wodą było jak najwięcej. Pomagają nam w tym bobry. Ale nie mamy wpływu na to, że generalnie brakuje wody. Jest susza, widać ją w całym kraju, więc pewnych rzeczy się nie da do końca zrobić – dodaje Radosław Olszewski.

Program ochrony żółwia błotnego w Poleskim Parku Narodowym trwa od 1998 roku.

RyK / opr. ToMa 

Fot. Karolina Ryniak

Exit mobile version