Turyści i mieszkańcy Lublina w Muzeum Wsi Lubelskiej mogli zobaczyć obrzęd zbiorowego kiszenia kapusty. Scenariusz opracowano na podstawie dawnych obrzędów z okolic Biłgoraja.
– My staramy się dzisiaj to pokazać, jakbyście wrócili sto lat temu do chałupy – mówi Marcin Włodarczyk, wolontariusz. – Wchodzicie i tak to się mniej odbywało, tak jak to teraz przedstawiamy. Kiedy przyszła jesień, wszyscy szykowali się do kiszenia. Wtedy wszystko było na wesoło, każdy z humorem do tego podchodził, ale praca musiała być wykonana rzetelnie.
CZYTAJ: Liga Europejska: lubelskie szczypiornistki z awansem i drugim zwycięstwem
– Jesteśmy fankami klimatu naszej polskiej wsi i wspominamy nasze dziecięce wydarzenia. Bardzo mi się podoba, taki powrót do korzeni – mówią uczestnicy obrzędu.
– Dawniej miało się tzw. tasoki – opowiada Alina Myszak z zespołu Kocudzanki. – Siekało się tymi tasokami i później – kiedy już kobiety posiekały tymi tasokami – to się kapustę kisiło. Były śpiewy, różne opowieści, jak to baby – całe plotki – śmieje się pani Alina.
Kapusta była obok ziemniaków jednym z głównym składników diety dawnej wsi. Najpopularniejszym sposobem przechowywania było jej kiszenie w beczkach.
MaTo / opr. LisA
Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum
