Z każdym rokiem jest coraz cieplnej, a konsekwencje globalnego ocieplenia ponoszą nie tylko rolnicy. O postępujących zmianach klimatycznych i ich wpływie na środowisko rozmawiali dziś (29.10) uczestnicy konferencji w Zespole Szkół Technicznych w Puławach.
Sytuacja, delikatnie mówiąc, nie jest wesoła.
– O ile w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku mieliśmy do czynienia ze stabilnym, niewielkim wzrostem temperatury, o tyle teraz sytuacja się diametralnie zmieniła – mówi Jerzy Kozyra z Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. – To, co się stało w różnicy między ostatnim dziesięcioleciem a obecnym dziesięcioleciem, to jest różnica około półtora stopnia, czyli gwałtowny wzrost temperatury. Niewytłumaczalny na podstawie szeregów czasowych do tyłu, natomiast wytłumaczalny na podstawie obserwacji tego, co się dzieje w oceanach, jak szybko topnieją lodowce. To wszystko ma wpływ na procesy atmosferyczne i na pogodę.
Ma to oczywiście negatywny wpływ na rolnictwo i wymusza poszukiwanie nowych upraw.
– Mówiliśmy o tym, że kukurydza ma stać się główną uprawą w Polsce – kontynuuje Jerzy Kozyra. – Stała się trzecią uprawą, jeśli chodzi o powierzchnię w Polsce. Natomiast my musimy teraz myśleć już o sorgo, które ma mniejsze wymagania wodne i też może być uprawiane w Polsce. Jak widzimy, rosną powierzchnie uprawy słonecznika. Widzimy, że papryka się udaje. Wszystkie te uprawy ciepłolubne dają szansę, natomiast musimy też myśleć o tym, żeby chronić nasze uprawy poprzez różnego rodzaju sztuczne osłony. Już widzimy, że pokrywa śnieżna nie chroni nam upraw przed niskimi temperaturami, musimy stosować agrowłókniny, musimy stosować siatki przeciwgradowe.
CZYTAJ: Zamiast płacić alimenty, ukrywał się na farmie. „Łowcy głów” dopadli 48-latka
Rolnicy o zmianach klimatycznych przekonują się co roku na własnej skórze lub inaczej mówiąc na własnych uprawach. Przyznaje to rolnik z Kazimierza Dolnego Maciej Giermasiński.
– Po pierwsze mamy zbyt mało wody do uprawy, którą już praktycznie mój syn prowadzi, bo to jest mała winnica. Po prostu odczuwamy to w plonach. Mamy dobre gleby, natomiast jeśli chodzi o oddziaływanie właśnie tego, co się w atmosferze znajduje, to już jest z tym gorzej, bo jednak rośliny to odczuwają.
Odczuwają to różne rośliny, także te wieloletnie. Powtarzające się w ostatnich latach susze znacząco wpłynęły na przykład na drzewostan należący do Nadleśnictwa Puławy.
– Drzewa są osłabione i bardziej podatne na działanie szkodników, wyjaśnia Krzysztof Sprysak z puławskiego nadleśnictwa. – Najistotniejszym szkodnikiem dla nas jest kornik ostrozębny, który atakuje drzewostany osłabione właśnie poprzez susze. Innym elementem, równie istotnym, jest jemioła, która przesuwa swój zasięg od południa w kierunku północnym i u nas jest istotnym problemem. W zeszłym roku musieliśmy niestety wykonać pierwszy zrąb sanitarny w leśnictwie Stawy o powierzchni 1,84 hektara.
CZYTAJ: Bakterie w wodzie w powiecie radzyńskim. Gminy organizują dostawy wody pitnej
Warto sobie uświadomić jakie elementy mają wpływ na zmianę klimatu.
– Bardzo dużą rolę odgrywają tu odpady – przekonuje prezes Zakładu Usług Komunalnych w Puławach Tomasz Wadas. – Przede wszystkim chodzi tutaj o segregację i odzysk surowców wtórnych, który zużywa dużo mniej energii przy przetwarzaniu niż na przykład wydobywanie rud metali i przetwarzanie na gotową stal aluminium. Na przykład zużycie energii na przetworzenie na gotowy produkt puszki aluminiowej z odpadów jest dwudziestokrotnie mniejsze niż wydobywanie rudy boksytu i przetapianie na aluminium i gotowy produkt. Podobnie jest ze stalą.
Dbając o odpowiednią segregację odpadów przyczyniamy się więc do spowolnienia tych zmian klimatycznych.
Dodajmy, że konferencję zatytułowaną „Powiat puławski – w dobrym klimacie” zorganizowało dziś miejscowe starostwo powiatowe.
ŁuG / opr. PrzeG
Fot. pexels.com
