Siatkarze Bogdanki LUK Lublin nie zdołali powtórzyć sukcesu z przed roku i tym razem zajęli drugie miejsce w turnieju Bogdanka Volley Cup im. Tomasza Wójtowicza. W finale zawodów rozgrywanych w hali „Globus” podopieczni trenera Stephana Antigi przegrali z PGE Projektem Warszawa 1:3.
To było zacięte spotkanie, w którym przygotowujący się do nowego sezonu drużyny nie mogły jeszcze wyciągnąć na stół wszystkich najmocniejszych kart. Lubelski zespół grał bez odpoczywającego po mistrzostwach Europy Wilfredo Leona. Z ławki poczynania kolegów oglądał też dziś Japończyk Ran Takahashi. W warszawskim zespole zabrakło natomiast kontuzjowanego Aleksandra Śliwki.
Projekt wygrał pierwszego seta do 21, ale w drugim do 23 zwyciężyła Bogdanka. Początek kolejnej partii wskazywał na to, że gospodarze pójdą za ciosem, ale w połowie seta przewagę zyskali stołeczni, którzy – wygrywając do 18 – objęli prowadzenie w meczu 2:1. Podopiecznym trenera Roberto Piazzy wystarczyło postawić kropkę nad ich czwartej partii, co też uczynili, zwyciężając do 19.
Stołeczna ekipa po raz pierwszy triumfowała w Bogdanka Volley Cup, w turnieju, który znów okazał się organizacyjnym sukcesem.
– Porażka nie budzi niepokoju – podkreśla drugi trener lubelskiego zespołu Maciej Kołodziejczyk. – Nie mamy powodu do zmartwień. To jest myślę, że taka odpowiednia sentencja na tę chwilę. W dniu dzisiejszym też troszkę więcej czasu dostali zawodnicy, którzy nie grali wczoraj. Dla nas było ważne to, aby każdy na tydzień przed inauguracją miał czas spędzony na parkiecie. Oczywiście są elementy, które od razu rzucają się w oczy, które musimy poprawić. Od środy, bo tak spotykamy się na treningu, już będziemy wdrażać ten program, aby być jak najlepiej przygotowani do niedzielnego meczu – dodaje.
– Mamy jeszcze nad czym pracować – mówi w rozmowie z Radiem Lublin libero Projektu Damian Wojtaszek. – Wygraliśmy turniej, ale to nie oznacza, że nasza gra jest idealna i fajna, ale zawsze lepiej wygrać niż przegrać. Rok temu się nie udało, w tym roku się udało. Przede wszystkim mieliśmy całą drużynę w komplecie. Jeden ostatni turniej przed startem ligi, nowe zasady trenera, nowa technika, nowe plany drużynowe, nowi zawodnicy. To powoduje, że ta gra jeszcze jest szarpana, nie jest idealna – dodaje.
Podczas turnieju nie zabrakło akcentów przypominających postać i osiągnięcia najwybitniejszego lubelskiego siatkarza, Tomasza Wójtowicza. Między innymi pod dachem hali zawisła replika złotego medalu wywalczonego przez reprezentację polskich siatkarzy w 1974 roku. – Naszą misją jest przybliżanie sylwetki tego wyjątkowego zawodnika młodym kibicom siatkówki – zaznacza prezes Fundacji im. Tomasza Wójtowicza i organizator wydarzenia Paweł Markiewicz. – Ta postać jest dla nas drogowskazem i staramy się jego dokonania, historię, życie przypominać na każdym kroku naszej działalności, a turniej jako ukoronowanie tej działalności w ciągu roku. Jego zadaniem jest przede wszystkim właśnie promocja dorobku pana Tomka. Stąd w roku jubileuszu 50-lecia wywalczenia złota w Montrealu, nad boiskiem wisiała ogromna replika tego medalu. Wszystko po to, żeby właśnie tym najmłodszym przypominać, że w sporcie można osiągnąć wszystko przy, jak mówił pan Tomek, odrobinie talentu i gigantycznej pracy – dodaje.
Zawody w hali „Globus” zgromadziły komplet publiczności. Trzecie miejsce zajęła ACH Volley Lublana, która po tie-breaku pokonała Fenerbahce Stambuł.
MVP turnieju uznany został Jan Firlej (PGE Projekt Warszawa). Najlepszymi przyjmującymi zostali: Kevin Tillie i Bartosz Bednorz (obydwaj PGE Projekt), a środkowymi – Aleks Grozdanov (Bogdanka LUK Lublin) i Jurij Semeniuk (PGE Projekt Warszawa). Najlepszym libero Tomohiro Ogawa, rozgrywającym Marcin Komenda (obydwaj Bogdanka LUK), a atakującym Juri Romano (PGE Projekt Warszawa).
JK / opr. PaW
Fot. Wojciech Szubartowski
