Sejm uchwalił wczoraj (20.10) dwie ustawy łagodzące przepisy aborcyjne. Jedna przywraca możliwość legalnego przerwania ciąży z powodu ciężkiej i nieodwracalnej wady płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu do chwili, gdy płód może samodzielnie żyć poza organizmem matki. Druga przestaje karać za pomoc kobiecie w aborcji.
– Koalicja Obywatelska mówi o sukcesie, ale różnica głosów była bardzo mała – mówi politolog UMCS doktor Michał Wallner. – Obiektywnie patrząc, trudno mówić o sukcesie, kiedy nie został zrealizowany ich postulat wyborczy. A postulat wybiorczy brzmiał inaczej: nie częściowa dekryminalizacja prawa aborcyjnego tylko legalizacja aborcji „na żądanie” do dwunastego tygodnia ciąży. To był jeden z tych słynnych stu konkretów na sto dni rządów, a dokładnie konkret numer 9, a więc dosyć wysoko w tej hierarchii postawiony. Inna jeszcze sprawa, że wyborcy Koalicji i Lewicy musieli na to czekać trzy lata od wyborów.
Cała rozmowa w materiale wideo:
Ustawa trafi teraz do Senatu, a później na biurko prezydenta.
Jutro w wielu miastach Polski, w tym w Lublinie, planowane są protesty pod hasłem „Czerwona kartka za aborcję” wyrażające sprzeciw wobec niezrealizowanych obietnic rządzących.
MaK / opr. PrzeG
Fot. Cyprian Bartosiewicz
