Najpierw płatny, potem bezpłatny, następnie znowu płatny, a teraz… bezpłatny. Można się pogubić, prawda? A mowa o parkingu na terenie szpitala w Tomaszowie Lubelskim.
Placówka chciała niedawno powrócić do opłat za parkowanie, które obowiązywały tu kilka lat temu. Przy szpitalu zamontowano elektroniczny system pobierania opłat. Działał jednak tylko przez miesiąc, bo do Urzędu Wojewódzkiego wpłynęło anonimowe zawiadomienie. Jego autor argumentował, że opłaty pobierane są z naruszeniem prawa, bo szpital zarabia na infrastrukturze, na którą otrzymał potężne dofinansowanie.
CZYTAJ: „Postawił ten szpital na nogi”. Dyrektor z Tomaszowa nie straci stanowiska
Kierowcy, którzy parkują dziś przed szpitalem są nieco zdezorientowani. Szczególnie ci, którzy, chcąc nie chcąc, szpital odwiedzają dość często. Tej dezorientacji nie ma się co dziwić, mając na uwadze zmiany w systemie parkowania z ostatnich lat.
– Z chwilą, kiedy objąłem stanowisko dyrektora, czyli z dniem 1 kwietnia 2022 roku, obowiązywały przepisy i regulaminy wewnętrzne, gdzie były pobierane opłaty za wjazd do szpitala – mówi dyrektor szpitala Dariusz Gałecki. – Nie dotyczyło to pracowników, natomiast wszystkie inne osoby wjeżdżające uiszczały opłatę. I to obowiązywało do 2024 roku. Z chwilą, kiedy fizycznie rozpoczęliśmy dużą inwestycję w szpitalu, czyli budowę nowego budynku, infrastruktury dojazdowej, opłaty były dla wszystkich, były zawieszone i nie pobieraliśmy opłat aż do 1 września 2026 roku. Ustaliliśmy za godzinę parkowania na terenie szpitala kwotę 5 złotych. Musieliśmy ograniczyć wjazd samochodów na ten teren, dlatego że zauważyliśmy, jeszcze zanim wprowadziliśmy opłaty, że drastycznie brakowało miejsc na tym parkingu, że na naszym terenie parkują sobie osoby, które mieszkają w pobliżu szpitala, jak również osoby przyjeżdżające na zakupy czy w innych celach i wprowadziliśmy również opłatę dla pracowników parkujących na terenie szpitala. Przypomnę, jest to 50 złotych za miesiąc.
CZYTAJ: Przetarg rozstrzygnięty. Ekspresowa obwodnica Zamościa coraz bliżej
O sprawę próbowałam zapytać pracowników szpitala. Niestety, osoby, które spotkałam jak jeden mąż odmawiały komentarza.
– Zauważyliśmy to, że mamy tych miejsc wystarczająco, czyli wyeliminowane zostały wszystkie pojazdy, które tam parkowały do tej pory bez jakiegokolwiek uzasadnienia – mówi Dariusz Gałecki.
– Powinien być płatny, tak jak wszędzie, bo tutaj różni ludzie przyjeżdżają, czy do szpitala, czy na wycieczkę. Nie tylko pacjenci stawiają samochody. Później ciężko nam wyjechać – mówi jeden z mieszkańców.
– Nagle otrzymaliśmy pismo z Urzędu Wojewódzkiego, na podstawie jakichś anonimów i doniesień prasowych, że wprowadziliśmy te opłaty niezgodnie z przepisami i z zapisami umowy – mówi Dariusz Gałecki. – Podjęliśmy przede wszystkim taką decyzję, że z dniem 1 października, czyli po miesiącu, otworzyliśmy wszystkie szlabany.
– Na początku września Lubelski Urząd Wojewódzki otrzymał anonimowe zgłoszenie dotyczące wprowadzenia opłat na terenie szpitala w Tomaszowie Lubelskim – mówi Marcin Bubicz, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego. – Na obecnym etapie trwa postępowanie wyjaśniające. Urząd analizuje stanowisko dyrekcji i jednocześnie analizuje wnikliwie zapisy umowy, które łączą te dwa podmioty. Chcemy, żeby to postępowanie trwało bez zbędnej zwłoki, bo ono ma znaczenie zarówno dla samego szpitala, jak i przede wszystkim pacjentów.
To anonimowe zgłoszenie dotyczyło tego, że te opłaty w ogóle nie powinny być pobierane?
– Szpital zrealizował znaczącą inwestycję, przekraczającą 112 milionów złotych, także z udziałem pieniędzy publicznych i faktycznie jeden z zapisów umowy, która przekazywała te środki, mówił o ograniczeniach dotyczących dochodów z innej działalności szpitala – mówi Marcin Bubicz. – I ten zapis jest obecnie na etapie analiz biura prawnego Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.
CZYTAJ: Lublin planem filmowym. Gdzie napotkamy utrudnienia?
– Wyliczyliśmy wcześniej, bo tak wynika z zapisów umowy, że 20 procent inwestycji mogliśmy przeznaczyć na działalność komercyjną. 20 procent infrastruktury. I z naszych wyliczeń wynikało, że jest to 1,7 procenta, czyli do 20 procent jeszcze dużo brakuje – mówi Dariusz Gałecki. – Było to zrealizowane ze środków własnych, czyli zakup szlabanów, systemu monitorowania, bo szlabany otwierają się po sczytaniu tablicy rejestracyjnej, więc wszystkie te koszty ponieśliśmy my jako szpital. Są to koszty w granicach 40-50 tysięcy złotych.
– Na obecnym etapie poczekałbym na wykładnię prawną postanowień tej umowy – mówi Marcin Bubicz.
Szlabany na terenie tomaszowskiego szpitala pozostaną podniesione co najmniej do czasu wyjaśnienia sprawy.
JN/ opr. DySzcz
Fot. szpital-tomaszow.pl
