Każde dziecko funkcjonuje inaczej. Jak wspierać uczniów neuroróżnorodnych?

EAttachments9830630b27de1a9f307d5840c05e2b3d9de7fed xl

Co robić, gdy mózg dziecka „działa inaczej”, a standardowe metody nauki i wychowania zdają się nie działać? Specjaliści są zgodni: konieczne jest indywidualne podejście oraz przede wszystkim współpraca między szkołą, rodzicem i specjalistami. To ogromne wyzwanie, bo tak zwanych dzieci neuroróżnorodnych przybywa. Są to uczniowie z ADHD, spektrum autyzmu czy nadwrażliwością sensoryczną. 

– Diagnoz jest coraz więcej, ale wynika to między innymi z większej świadomości i postępu, jeśli chodzi o diagnostykę – mówi psycholog i psychoterapeuta Natalia Kajka. – Mamy coraz więcej narzędzi diagnostycznych, które pozwalają nam trafniej diagnozować dzieci, młodzież czy dorosłych. Ale myślę, że też często trudności, które pojawiają się w dzisiejszym świecie, mogą sprzyjać temu, że u dzieci rozwijają się trudności, które często nie są zauważane w tym pierwszym etapie. Dzieci niezdiagnozowanych, które w późniejszym czasie zostają zdiagnozowane, potocznie mówiąc, przybywa. Zakładając 25-osobową klasę, 5 do 6 dzieci może mieć trudności związane ze zdrowiem psychicznym. One mogą być różnej natury, od zaburzeń psychicznych, gdzie mówimy o depresji, zaburzeniach lękowych, ale mogą być tam też również zaburzenia neurorozwojowe, takie jak ADHD, zespół Aspergera, zaburzenia współwystępujące, czyli właśnie te profile mieszane, kiedy dziecko ma np. AuDHD, czyli zarówno autyzm i ADHD lub ADHD i autyzm, ale również mogą być to dzieci, które mają np. ADHD i dysleksję.

– Każdy z nas ma inny, wyjątkowy mózg – podkreśla Agnieszka Jaworska, pedagog specjalny w Szkole Podstawowej nr 7 z Oddziałami Integracyjnymi w Zamościu.  – Dlatego np. dzieci ze spektrum autyzmu, dzieci z ADHD czy z dysleksją postrzegają i doświadczają świat na swój własny sposób. 

CZYTAJ: Lubelski przystanek kolejowy nabiera kolorów. Graffiti ozdobi przejście podziemne [ZDJĘCIA]

– Dzieci neuroróżnorodne to są dzieci inaczej funkcjonujące i odbierające bodźce inaczej niż przeciętny człowiek – wskazuje Maria Sakowicz, dyrektor Poradni Psychologiczno-pedagogicznej nr 1 w Zamościu. – Są to też dzieci w tej grupie z ADHD, są to dzieci, które mają problemy z integracją sensoryczną, z odbieraniem słuchowym, wrażliwość słuchowa, dotykowa, wrażliwość wzrokowa. W sumie w dzisiejszych czasach każda klasa czy grupa jest zróżnicowana. Nie ma normatywnych grup. Układ nerwowy dojrzewa inaczej z tego powodu, że po prostu społeczeństwo jest dostymulowane, aż przestymulowane. Jest to duże wyzwanie dla szkół, dlatego że szkoły same mówią, że w sumie dzieci wymagających specjalnego postępowania jest więcej z roku na rok. Natomiast jeśli chodzi o poradnie, to z tego powodu, że jest nieco mniej dzieci, zgłoszeń mamy prawie cały czas tyle samo albo nawet i więcej.

– Teraz profil troszkę się zmienia, badamy sporo dzieci z całościowymi zaburzeniami rozwoju, ale też dużo jest zgłoszeń, jeżeli chodzi o trudności w czytaniu, w pisaniu, w nauce matematyki. Bardzo dużo jest też zgłoszeń, jeżeli chodzi o koncentrację uwagi – mówi Maria Dyrda, pedagog i psychoterapeuta. 

– Specjaliści z poradni zapewniają profesjonalne wsparcie diagnostyczne, a my codzienne obserwacje z poziomu klasy – tłumaczy Agnieszka Jaworska. – Zarówno spojrzenie specjalistów z poradni, ze szkoły, jak również obraz dziecka widziany oczyma rodzica, wzajemnie się uzupełniają i dają nam rzetelny obraz ucznia. Aby to wsparcie było efektywne, niezbędna jest również współpraca z rodzicami dzieci. Sukces dziecka jest możliwy tylko wtedy, kiedy dom i szkoła działają spójnie. 

– Nauczyciel nie diagnozuje, ale jego obserwacje są na wagę złota dla diagnozy – podkreśla Natalia Kajka. – Najczęściej zdarza się tak, że to nauczyciel, czy to wczesnoszkolny, czy nauczyciel w szkole, już widzi u dzieci pierwsze objawy, które niepokoją. Bardzo serdecznie apeluję do rodziców, aby zechcieli usłyszeć to, co mówi nauczyciel, bo jeżeli dziecko nie chce bawić się z rówieśnikami, nie wchodzi w interakcje, albo jest smutne, albo ma pewne specyficzne zainteresowania, na których się fiksuje, to są informacje, których często rodzice w domu mogą nie zauważać, bo dziecko siedzi spokojnie, bawi się, układa Lego przez dwie godziny, a nauczyciel wczesnoszkolny już może zaobserwować pierwsze objawy np. autyzmu u dziecka, czy zespołu Aspergera.

– Właściwie to trudno powiedzieć, że ktoś przygotowuje nas do bycia rodzicami – zauważa Maria Dyrda. – Są być może jakieś warsztaty, są podcasty, natomiast często rozmowa face to face, taka bezpośrednia, skupiona na tym, co jest faktycznym problemem, co jest istotą, naprawdę pozwala rodzicowi samemu nawet dotrzeć do tego, gdzie leży problem i jak dziecko wspierać, jak siebie też umacniać.

– Od jakiegoś czasu mamy taki pomysł, że człowiek powinien się rozpychać łokciami i w ogóle być właśnie taki, że sobie poradzi – mówi dr Monika Baryła-Matejczuk z Uniwersytetu WSEI. – Jak patrzymy na takie dziecko, które nam się wydaje wrażliwe, ono jest w takim wieku przedszkolnym, czy wczesnym wieku szkolnym, część dorosłych ma taki pomysł, żeby powiedzieć: a jak ono sobie w życiu poradzi. Czasem jest taki pomysł, że jak dziecko jest delikatne, to trzeba je tak mocniej potraktować. W takich warunkach, które – umówmy się – nie są warunkami dobrymi dla żadnego dziecka, dzieci wysoko wrażliwe tracić będą bardziej.

Neuroróżnorodność u dzieci i młodzieży była tematem przewodnim konferencji zorganizowanej z okazji przypadającego w tym roku 50-lecia poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 1 w Zamościu. 

JN / opr. WM

Fot. pexels.com

Exit mobile version