Jeden dawca może uratować życie wielu osób. Transplantolodzy apelują

EAttachments98308108d264968b6858d8ed35bbde275d83554 xl

26 października obchodzimy Światowy Dzień Donacji i Transplantacji. Z tej okazji medycy przypominają, jak ważna jest zgoda na przekazanie narządów do przeszczepu.

Jak podkreśla dr n. med. Mariusz Matuszek, lekarz kierujący oddziałem transplantologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, średni czas oczekiwania w Polsce na pierwszy przeszczep narządu wynosi około roku, podobnie jak w innych krajach. Zaznacza jednocześnie, że w Polsce wciąż brakuje dawców, a każdy z nich może dać innym szansę na życie. – Nie w każdym szpitalu odbywają się akcje donacyjne, nawet nie każdy szpital z potencjałem donacyjnym zgłasza dawców narządów do przeszczepu – wskazuje dr Matuszek. – Czynników jest bardzo dużo. Świadomość lekarzy, świadomość społeczeństwa, chęć bądź niechęć do zgłaszania potencjalnych dawców, zachowanie środowiska, region Polski – to jest bardzo wiele czynników. Musimy o tym rozmawiać, musimy nad tym pracować, musimy uświadamiać ludziom, że nie ma sensu zabierać narządów do nieba, bo są potrzebne tu na ziemi.

– Do około miesiąca czekałem na potencjalnego dawcę. Miałem to szczęście, że ktoś zdecydował o tym, że organ, w moim przypadku wątroba tej zmarłej osoby została mi przydzielona – opowiada prof. Zbigniew Pastuszak, prorektor ds. rozwoju i współpracy z gospodarką UMCS w Lublinie. – Myślę, że to bardzo ciekawa historia, dająca nadzieję innym osobom. W dniu, kiedy dowiedziałem się, że będę miał przeszczep i w którym ostatecznie do tego przeszczepu doszło, miałem być wypisany ze szpitala. Po ponad miesiącu pobytu w szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie lekarze uznali, że po prostu moje dłuższe przebywanie, czekanie w szpitalu nie ma sensu ze względu na to, że stan troszeczkę mi się ustabilizował, nie było jakiegoś drastycznego pogorszenia i lekarze obawiali się, że mogę złapać jakąś bakterię szpitalną, co później, w momencie pojawienia się potencjalnego dawcy, uniemożliwiłoby przeszczep. Proszę sobie wyobrazić, że w momencie porannego obchodu lekarskiego, czekając na informację, że po południu idę do domu, dowiaduję się, że jest organ i szykujemy się do operacji. O 7:00 był obchód, a o 9:00 pojechałem na stół operacyjny.

CZYTAJ: Lubelscy lekarze z nowatorską operacją. Całkowite usunięcie płuca z pomocą robota [ZDJĘCIA]

– Każdy z nas, dopóki żyje, może wyrazić jawny sprzeciw przeciwko transplantacji, zgłosić swoje zdanie do Poltransplantu listem poleconym. W przypadku zgody możemy tylko ją domniemywać – mówi psycholog Magdalena Martyniuk z oddziału transplantologii. 

– W naszym kraju obowiązuje zgoda domniemana, czyli brak sprzeciwu za życia świadczy o tym, że możemy się zgodzić. Jest to system może nieidealny, ale jakiś musi być  – dodaje dr Matuszek.

– Najgorsze dla mnie było czekanie i takie poczucie bezsilności, bo ja nic z tym nie mogę zrobić – przyznaje prof. Pastuszak. – Rozmawiając z panem profesorem Maciejem Kosieradzkim, ordynatorem mojego oddziału, usłyszałem takie słowa, że gdyby wątroby rosły na drzewach, to już dawno mielibyśmy za sobą ten przeszczep, ale one nie rosną, one są bardzo rzadkim dobrem. Dopiero ktoś, kto umiera, może być dawcą, więc czekaliśmy niecierpliwie, ale bez wpływu na to, co się stanie. Można czekać krótko, można czekać dłużej, można czekać bardzo długo i można się też nie doczekać. 

– W naszym kraju na 40 milionów osób sprzeciw zgłosiło w tej chwili 40 tysięcy osób, czyli około 0,1 proc. społeczeństwa powiedziało „nie”. Czyli właściwie jesteśmy społeczeństwem bardzo kochającym się, bo wszyscy chcemy oddać siebie innym – mówi dr Matuszek.

– Najważniejsze jest to, że statystycznie każdy z nas ma zdecydowanie większą szansę na to, żeby potrzebować narządu i być potencjalnym biorcą niż dawcą – zaznacza Magdalena Martyniuk. – Tak naprawdę te akcje są po to, żeby ten dostęp do narządów był większy, bo każdy z nas ma na przestrzeni lat szansę potrzebować jakiegoś narządu. Decyzje są trudne, ale proszę mi wierzyć, rodziny, które zgodziły się na przeszczep narządów swojego bliskiego, z czasem czują coś w rodzaju ulgi, że ta nagła, przedwczesna śmierć nie poszła całkiem na marne, a ich bliski, jego organ może żyć symbolicznie w kimś do niego podobnym biologicznie.

W ubiegłym roku nowe życie zyskały 2254 osoby.

LilKa / opr. WM

Fot. pexels.com

Exit mobile version