Koszty życia studentów rosną z roku na rok o blisko 5 procent. Z kolei wynajem mieszkań wzrósł w porównaniu z poprzednim rokiem około 15 procent. Na łączny koszt życia żaków wpływają rynek mieszkaniowy, inflacja w kraju oraz zmiany w podejściu do życia.
– Średnio w kraju studenci wydają około 4 tysięcy złotych miesięcznie – mówi dr Dorota Tokarska z Katedry Zarządzania Przedsiębiorstwem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. – W Lublinie wygląda to trochę lepiej, bo zaradny student, potrafiący gotować, któremu udało się znaleźć miejsce w akademiku uczelnianym, może tę kwotę zdecydowanie obniżyć nawet do 2,5 tys. zł. Chociaż szacunki statystyczne dla Lublina oscylują wokół 3,1-3,5 tys. zł miesięcznie. Oczywiście wszystko zależy od tego, jakiego standardu tenże student wymaga od mieszkania, czy nie ma specjalnych potrzeb żywieniowych, czy takich odnośnie leczenia przewlekłej choroby. To wszystko podnosi te koszty.
– Ceny mieszkań w tym momencie osiągnęły szczyt – przyznaje Mariusz Gomuła z biura nieruchomości w Lublinie. – Wynajęcie pokoju w Lublinie to jest kwota w granicach 1500 zł, kawalerki 2,5-3 tys. i w górę. Studenci patrzą pod kątem ceny, natomiast dla nich bardzo ważnym aspektem jest też standard. Duża pojemność mebli, wygoda, spokój, cisza, której nie mają w akademikach – to jest najważniejsze. Żeby mieszkanie dobrze doświetlone, żeby posiadało szybki Internet.
CZYTAJ: Nowy rok akademicki w cieniu alertów i zagrożeń
– Wynajęłam stancję. Kosztuje około 2600 zł. Dzielę to na pół oczywiście, więc nie jest tak źle – mówi jedna ze studentek. – Czemu nie akademik? – Wolałam zamieszkać z chłopakiem, żebyśmy mieli swój własny kąt – dodaje.
– Mieszkam w akademiku na Felinie. Płacę 1040 zł miesięcznie. Wydaje mi się, że całkiem niedużo. W akademikach nie jest najgorzej. Wynajmuję stancję w Lublinie, wyprowadziłam się z domu rodzinnego, bo mam daleko. Minimalnie trzeba sobie przygotować 2000 zł, jeśli chce się mieszkać ze współlokatorami, a żeby było na życie, to pewnie więcej. W Lublinie ceny są jeszcze średnie, ale nie jest to najtańsze miasto – mówią studenci.
Zdarzają się takie osoby, które kupują mieszkanie wraz z rozpoczęciem roku akademickiego?
– Tak, oczywiście. Jest wielu zamożnych rodziców, którzy kupują te mieszkania dla swoich dzieci – mówi Mariusz Gomuła.
Czy liczba osób kupujących mieszkanie rośnie z roku na rok?
– Tak, coraz bardziej rośnie. Jest to zauważalne – przyznaje Mariusz Gomuła.
– „Zetki” w jakiś sposób mają inne wymagania wobec standardów życia, ale też mają inne warunki, inne możliwości – zauważa dr Dorota Tokarska. – Zwróćmy uwagę na to, że bardzo duża część studentów podejmuje zatrudnienie w trakcie studiów. Średnia krajowa pokazuje, że prawie połowa studentów podejmuje zatrudnienie, stara się oszczędzać. I to jest taki trend rosnący, co jest bardzo dobrym zjawiskiem.
– Zaczęłam pracować dopiero od roku – opowiada jedna ze studentek. – Wcześniej miałam stypendia. Zdecydowałam się, żeby pracować, żeby podwyższyć swój komfort życia, żeby poszukać własnego mieszkania na wynajem, żeby już nie mieszkać ze współlokatorami i żeby nic sobie nie odmawiać.
– Planuję pracować, ale raczej w drugim roku – mówi kolejna studentka. – Wątpię, nie wiem, czy dałbym radę jednocześnie studiować i pracować. Jeżeli będę miał jakieś problemy finansowe, to może będę musiał, ale będę się starał tego unikać raczej jak mogę – dodaje inny student.
CZYTAJ: „Nie tylko wiedza”. UMCS już zaczął nowy rok [ZDJĘCIA]
Ile studenci wydają obecnie na imprezy?
– Akurat ten obszar jest raczej stabilny. On się pojawia w wydatkach studenckich, tego nie ukryjemy – wskazuje dr Dorota Tokarska. – Ciężko byłoby, gdyby studenci nie tworzyli życia studenckiego. Pojawia się mniej więcej stała kwota, ale to zależy od osoby. Pamiętajmy też, że wśród „Zetek” badania socjologiczne wskazują, że to są osoby, które trochę inaczej tworzą sobie życie towarzyskie. Bardzo duży nacisk kładą na przeżywanie czasu razem, niekoniecznie na imprezach. Czasami idą w stronę czy to turystyki, czy to jakichś wydarzeń kulturalnych. Ten element w budżetach studenckich jak najbardziej znajduje miejsce, jednak jest bardziej zróżnicowany niż we wcześniejszych latach.
Łącznie w Lublinie studiuje około 60 tysięcy studentów na 9 uczelniach wyższych – 5 publicznych i 4 prywatnych. Największą uczelnią w regionie jest UMCS, który kształci ponad 17 tysięcy osób.
InYa / opr. WM
Fot. Magdalena Michalew
