Dla mieszkańców województwa lubelskiego alerty RCB informujące o rosyjskich atakach powietrznych na terenie Ukrainy to niemal codzienność. Większość z nas miała też już styczność z syrenami alarmowymi, które do tej pory w samym Lublinie wyły trzy razy, a w regionie sześć razy. Te sytuacje są zupełnie nowym doświadczeniem dla studentów pierwszego roku, którzy pochodzą z innych województw. Dlatego Katolicki Uniwersytet Lubelski postanowił przeszkolić pierwszoroczniaków z reagowania w sytuacjach zagrożenia.
CZYTAJ: Alerty o atakach za wschodnią granicą. Jak reagują turyści?
Studenci w Lublinie pojawili się już pod koniec września, stąd część z nich usłyszała syreny alarmowe, które zawyły w mieście 28 września. Dla osób spoza naszego regionu było to bardzo duże zaskoczenie i spory stres. Tak ten dzień relacjonują studentki KUL, które wzięły dziś udział w specjalnym szkoleniu: – Najpierw byłam w lekkim szoku, bo w Ostrowcu, gdzie mieszkam, nie przychodziły te alerty. Przyjechałam i na drugi dzień zaczęły wyć syreny. Najpierw nie wiedziałam, jak się zachować, byłam bardzo zestresowana. Nie wiedziałam, że mogę się tego tutaj spodziewać.
– Jak reaguję na alerty? Czekam na jakieś dalsze komunikaty – mówi studentka z Garwolina. – Przeżyłam już syreny. Obudziły mnie, bo spałam i patrzyłam przez okno, co się dzieje, czy ludzie uciekają czy nie. Nie szukałam informacji na ten temat.
Pełnomocnik rektora KUL ds. osób z niepełnosprawnościami, Paweł Robak przyznaje, że takich osób było więcej. – Zauważamy taką prawidłowość, że najwięcej osób zaniepokojonych to są studenci pierwszoroczni, którzy świeżo przyszli do nas na uniwersytet. Nie ma co ukrywać, takie niepokoje pojawiają się wśród osób spoza województwa lubelskiego. Wszystkie województwa zachodnie, czy też centralne, takie obawy przejawiają. Myślę, że osoby z tych województw po prostu tych alertów nie otrzymują. Nie każdy śledzi bezpośrednio wszelkie komunikaty, które pojawiają się w przestrzeni medialnej, stąd też obawy tych osób.
Studenci, którzy szczególnie przeżywają sytuacje kryzysowe, mogą skorzystać ze wsparcia psychologicznego, przygotowanego przez KUL. Niezależnie od tego uczelnia chce przeszkolić wszystkich studentów I roku, czyli 3,5 tysiąca osób, z reagowania na sytuacje zagrażające zdrowiu lub życiu.
– W czasie zajęć studenci dowiadują się m.in. gdzie szukać bezpiecznego miejsca w czasie przebywania na uczelni – mówi Iwona Roman, kierownik Działu Ochrony, Bezpieczeństwa i Higieny Pracy KUL. – Co do samej definicji, KUL nie posiada schronów ani miejsc ukrycia. Posiadamy wyznaczone miejsca doraźnego schronienia. Decyzją komendanta wojewódzkiego PSP także kampus na Al. Racławickich został wyznaczony jako miejsce doraźnego schronienia do celów również publicznych, więc jesteśmy zobligowani do tego, żeby także takiego schronienia ewentualnie osobom potrzebującym z zewnątrz zapewnić. Będą one oznaczone, bo kilka dni temu zostało wskazane w przestrzeni prawnej rozporządzenie w tym zakresie. Takie oznaczenia już niedługo zawisną, natomiast każdy budynek budowlany, który pozostaje w naszej jurysdykcji spełnia warunki tzw. miejsca doraźnego schronienia. I tutaj sugerujemy się zasadą: w miarę najniższa kondygnacja, parking podziemny, o ile on funkcjonuje, oraz tzw. zasada dwóch ścian.
CZYTAJ: Jak rozmawiać z dziećmi o bezpieczeństwie w szkole? Pedagog radzi
KUL chce także uodpornić studentów na dezinformację. Media społecznościowe są przepełnione fake newsami, które mobilizują młodych ludzi do pewnych działań, które mogą nawet wpłynąć na bezpieczeństwo uczelni – podkreśla rzecznik prasowy KUL Wojciech Andrusiewicz i jako przykład wskazuje sytuację z ubiegłego tygodnia. – Widzieliśmy zachowania w związku z informacją o tzw. „krwawym piątku”, które kolportowali między sobą ludzie młodzi. My też doświadczyliśmy tego na naszej uczelni, ponieważ studenci też otrzymywali tego rodzaju informacje jako swojego rodzaju łańcuszek. Dzwonili, pytali się, co mają robić, czy na uczelni jest bezpiecznie, więc element walki z dezinformacji, naszej własnej, jak sobie z nią radzić, jak weryfikować informacje jest niezwykle istotny dla bezpieczeństwa studentów.
KUL zaleca swoim studentom weryfikowanie informacji, sprawdzanie ich autorów oraz niezamykanie się w wewnętrznych grupach internetowych, w których jedna osoba potrafi zdezinformować całą społeczność.
Decyzję o przeszkoleniu wszystkich studentów KUL podjął rektor tej uczelni.
MaK / opr. DySzcz
Fot. Magdalena Kowalska
