Onegdaj (w wiekach XVII, XVIII…) dyskusje na tematy społecznie ważne – ale i te mniej ważne – odbywały się w fizycznej przestrzeni, w angielskich kawiarniach czy francuskich salonach (nie mylić z amerykańskimi saloonami!). Rozprawiano wówczas – racjonalnie – o wielkich ideach, wydarzeniach czy książkach (niektórym zdarzało się też zwyczajnie plotkować). Wbrew opinii niektórych nie była to idealna sytuacja komunikacyjna, bo jednak wykluczała – np. tych, którzy nie mieli czasu i zasobów materialnych by pozwolić sobie na pogaduszki przy kawie.
Dziś rzecz wygląda zgoła inaczej: głos w sprawie każdej zabrać może każdy. Cyfrowa sfera publiczna nie zna ograniczeń czasu, przestrzeni czy nawet języka. Media społecznościowe, podcasty, fora… to przestrzenie niekończących się dyskusji czy raczej cybermiejsca, w których narażamy się hejt i fałszywe informacje?
W najbliższej Cyberiadzie dyskutować będziemy o tym, czy wciąż potrafimy rozmawiać i jak rozmawiać, żeby być słyszanym w cyfrowym zgiełku lajków i clickbaitów.
Fot. pexels.com
