O wzmożoną czujność i zgłaszanie wszystkich niepokojących zdarzeń apeluje do Polaków Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Służby podkreślają, że dywersją mogą okazać się z pozoru niewinne sytuacje.
Obiekty wojskowe, dworce, mosty, linie energetyczne, tory czy stacje przekaźnikowe to miejsca, które wielu z nas mija codziennie w drodze do pracy czy w czasie codziennych aktywności. To też miejsca, które mogą stać się celem aktów dywersji. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji apeluje o zgłaszanie wszelkich niepokojących zdarzeń, nietypowych dźwięków czy podejrzanego zachowania.
– Ten apel wynika wprost z rosnącej liczby ataków hybrydowych – wyjaśnia rzeczniczka resortu Karolina Gałecka. – Zawsze przypominamy mieszkańcom, aby bacznie zwracali uwagę na otoczenie wokół siebie. Oczywiście z jednej strony nie chcemy powodować jakiejkolwiek paniki, niepokoju wśród mieszkańców. Natomiast przypominamy, żeby zwracać szczególną uwagę na sytuacje, rzeczy pozostawione bez opieki czy na różnego rodzaju dziwne zachowania osób w otoczeniu. Jeżeli zdarzają się sytuacje, że ktoś długo obserwuje most, stację, węzeł kolejowy, fotografuje infrastrukturę, pojawia się kamera w miejscu, w którym wcześniej jej nie było bądź jest pozostawiony jakikolwiek przedmiot, bagaż bez opieki, nie ignorujmy takich sygnałów. Nie każda nietypowa sytuacja oznacza zagrożenie, ale każda może być elementem większej układanki.
CZYTAJ: Bezpieczne posterunki na granicy z Ukrainą. Zabezpieczenia w Dorohusku już gotowe
Jak dodaje rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, w przypadku zauważenia nietypowej sytuacji czy podejrzanego zachowania należy unikać bezpośredniej konfrontacji i zgłaszać takie sprawy służbom.
– Od tego, jakie czynności należy w takich wypadkach podjąć, są służby mundurowe lub służby specjalne, oczekujemy takiej typowej współpracy między służbami a obywatelami – wskazuje Dobrzyński. – Niech obywatele sami na własną rękę nie próbują rozszyfrować, czy to jest urządzenie niebezpieczne, czy jest to urządzenie szpiegowskie, czy to jest dron prywatny, czy to jest dron państwowy, czy skąd to się w ogóle wzięło. Te czynności pozostawmy policji czy służbom specjalnym, dlatego jeszcze raz podkreślam, liczymy na sygnały od obywateli, żeby ludzie się sami nie narażali na to, żeby sprawdzać, czy te kable wystające z jakiegoś pakunku czy paczki są ładunkiem niebezpiecznym, czy też nie.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński dodaje również, że należy zwrócić uwagę na własne zachowania. – W mediach społecznościowych możemy natrafić na osoby oferujące łatwy zarobek, np. za wykonanie jednego zdjęcia – wyjaśnia Dobrzyński. – Uczulam wszystkich na to, że taka oferta pracy, niechby fotografa, już może być werbunkiem na działalność obcych służb, służb rosyjskich. Dlatego po prostu zachowajmy czujność. Nie ma łatwego zarobku, nie ma łatwej pracy za duże pieniądze. To powinien być pierwszy sygnał, że coś jest w tym momencie nie tak. Jeśli werbunek czy zachęta do współpracy czy pracy następuje najczęściej na Telegramie, a ktoś ma oferowaną zapłatę w kryptowalutach, raczej jest to pewne, że w tym momencie mamy do czynienia ze służbami specjalnymi Rosji.
CZYTAJ: Alert RCB zamiast ostrzegać, usypia czujność? Co nie działa w systemie alarmowym?
W przypadku zauważenia niepokojącej sytuacji należy zadzwonić na numer alarmowy 112 lub zawiadomić policję, straż graniczną, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa lub Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Służby apelują również o rozwagę w czasie robienia i publikowania zdjęć w codziennych sytuacjach. Tłem do selfie czy pamiątkowych fotografii nie powinny być jednostki wojskowe czy obiekty strategiczne. Za nielegalne fotografowanie obiektów wojskowych i strategicznych oznaczonych specjalnym znakiem zakazu grozi kara grzywny lub aresztu od 5 do 30 dni, a także przepadek urządzenia (np. aparatu lub smartfona), którym zrobiono zdjęcie.
MaK / opr. WM
Fot. pexels.com
