Trener Lotto AZS-u UMCS-u Lublin: Zawsze gramy na sto procent

EAttachments97728770568b081060c518453aa66b4b60967dd xl 1

Koszykarki Lotto AZS-u UMCS-u Lublin rozgromiły w sobotę (26.09)  114:60 Isands JTEC Wichoś Jelenia Góra w 1. kolejce ekstraklasy.

CZYTAJ: Sportowa demolka. Widowiskowa inauguracja lubelskich koszykarek [ZDJĘCIA]

Trener akademiczek Marek Lebiedziński tuż po meczu cieszył się, że zwycięstwo w Superpucharze Polski nie uśpiło czujności jego podopiecznych: – Gratulacje dla dziewczyn, że to, co sobie mówiliśmy, to zrealizowaliśmy. Nie chcieliśmy rozluźnienia. Mówiliśmy, żeby było takie same podejście jak w meczu Superpucharu i żeby nam nie uciekła koncentracja. Bo po takim zwycięstwie, po euforii czasami „wbija się” relaks. Dziewczyny dobrze zareagowały. I tak musimy do każdego spotkania podchodzić, niezależnie czy wygrywamy, czy nie. To jest też respekt do przeciwnika. Jaki on by nie był, gramy na 100%, nie odpuszczamy. Tutaj ta lokomotywa, która wyszła (w pierwszym składzie – red.), napędziła to wszystko i później młodzież mogła kontrolować to spotkanie.

Pierwsze punkty wychowanki Nikoli Pogorzelskiej, świetny mecz Korneli Ignerskiej. To pokazuje, że jest potencjał w rotacji U-23. 

– Wiadomo, że przeciwnik pozwolił nam na dużo, ale cieszymy się, że dziewczyna stąd, z Lublina biega na ekstraklasowych parkietach. To na pewno przyciąga kibiców. To pokazuje, że nasza akademia ma cel. Zapraszamy wszystkie młode adeptki koszykówki, które by chciały, tak jak lublinianka Nikola, pobiegać za parę lat na parkiecie. Kornelia też pokazała dzisiaj skuteczność rzutów za trzy. I jest jeszcze Weronika Marczak, która już czwarty sezon jest w klubie, a pochodzi z Mszczonowa, została ściągnięta do akademii i dzisiaj też zaliczyła debiut i pierwsze punkty – mówi Marek Lebiedziński.

Co z Aleksandrą Wojtalą, która dzisiaj z boku obserwowała poczynania koleżanek?

– Musieliśmy jej dać wolne, bo na nieszczęście w ostatniej minucie piątkowego treningu podkręciła kostkę. Nie chcieliśmy ryzykować. Daliśmy jej troszkę odpoczynku, żeby wróciła jak najszybciej, bo przed nami trudne spotkanie w Bochni – odpowiada Marek Lebiedziński.

Co z Brooque Williams? Czy jest szansa, że pozostanie na dłużej i będziecie mieli poszerzoną rotację zagraniczną?

– Ciężko będzie ją zatrzymać. Ma kilka propozycji, które do nas spłynęły z ligi francuskiej. To może być problem. Zastanawiamy się, co zrobić. Nie jesteśmy gotowi finansowo na to, żeby Brooque zatrzymać na dłużej, bo to jest kompletnie poza naszym budżetem. Musimy tutaj dbać o budżet. Wiemy, jakie mamy problemy z poprzedniego roku, jak to wygląda finansowo. Musimy zabezpieczyć budżet w taki sposób, żeby te bieżące dziewczyny miały na czas wypłaty, bo to jest dzisiaj najważniejsze, żeby pokazać, że stabilizacja w klubie jest. Nie będzie nas na pewno stać na zatrzymanie dwóch Amerykanek. Brooque fajnie weszła, to jest naprawdę świetna zawodniczka, świetny człowiek, bezproblemowy, na pewno dużo dający zespołowi, Będzie jej szkoda, ale mamy podpisane pewne zobowiązania i będziemy budować zespół z nową zawodniczką. Dziewczyny się przyzwyczaiły, są pierwsze sukcesy, dobrze gramy, a tu będzie kolejna zmiana, z którą będziemy musieli sobie poradzić już na początku sezonu – stwierdza Marek Lebiedziński.

W następnym spotkaniu, w sobotę 3 października Lublinianki na wyjeździe zagrają z Contimax MOSiR Bochnia.

JK

Fot. Wojciech Szubartowski

Exit mobile version