11:55
Rosyjski dron, który uderzył w miejscowości Jagodzin w pobliżu granicy z Polską, trafił w stację benzynową. Wskutek ataku zapaliły się dwie ciężarówki. Wcześniejsze informacje mówiły, że bezzałogowiec trafił w ciężarówkę – doprecyzowała rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych po godz. 4 nad ranem w niedzielę poinformowało, że rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej w związku z atakami Rosji na obszarze Ukrainy. Działania zakończono po ok. pięciu godzinach. Wojsko nie odnotowało naruszenia granicy. W trakcie operowania lotnictwa Rządowe Centrum Bezpieczeństwa do mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia rozesłało alerty informujące o zagrożeniu.
– Systemy alarmowe zadziałały, aby skutecznie poinformować mieszkańców mieszkających blisko granicy. W związku z bliską odległością działań Federacji Rosyjskiej od polskiej granicy został wysłany alert RCB, a w powiatach włodawskim, łęczyńskim, świdnickim, chełmskim i krasnostawskim były uruchomione syreny alarmowe. Nie ma osób poszkodowanych po stronie polskiej – przekazała PAP Karolina Gałecka.
W nocy w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę wstrzymane zostały odprawy graniczne na polsko-ukraińskich przejściach. Z pierwszych informacji Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej wynikało, że w pobliżu granicy z Polską – ok. 800 metrów od polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin – dron uderzył w ciężarówkę.
Rzeczniczka MSWiA wyjaśniła później, że dron, który spadł w ukraińskim Jagodzinie, uderzył w stację benzynową. W wyniku tego ataku zapaliły się dwie ciężarówki.
Dron uderzył też w lokomotywę pociągu relacji Kijów-Warszawa, przed granicą z Polską. Według ukraińskich kolei państwowych (Ukrzaliznycia), cytowanych przez agencję Ukrinform, w ataku nikt nie ucierpiał.
– Nie doszło do naruszenia naszej przestrzeni powietrznej – mówi rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, ppłk Jacek Goryszewski. – Mieliśmy bardzo blisko granicy uderzenia Federacji Rosyjskiej za pomocą bezzałogowych statków powietrznych, również w wersjach odrzutowych, więc niebezpiecznie, stąd decyzje Dowódcy Operacyjnego m.in. o zaangażowaniu właśnie lotnictwa myśliwskiego, śmigłowców. Około godziny 4.00 wystartowała pierwsza para samolotów F-16, która była później podmieniona przez następną parę, oraz śmigłowiec Mi-17, który również operował w naszej przestrzeni i zabezpieczał ją. Nasze systemy nie zaobserwowały naruszenia naszej przestrzeni powietrznej.
11:18
Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podał, że jeden z dronów atakujących w niedzielę Ukrainę uderzył kilometr od granicy z Polską; drugi z nich – pięć. Dodał, że były to odrzutowe drony Geran-5. Nie doszło do naruszenia naszej granicy – zaznaczył.
– Nad ranem nasze systemy odnotowały atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie – napisał szef MON w niedzielę na portalu X. Wskazał, że jeden z tych dronów uderzył 1 km od granicy z Polską, a drugi 5 km.
Nad ranem nasze systemy odnotowały atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km. Polskiej strefy powietrznej pilnowały samoloty F16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego SAAB. Nie doszło do…
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) September 13, 2026
Przypomniał, że polskiej strefy powietrznej pilnowały samoloty F16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego SAAB i nie doszło do naruszenia polskiej granicy.
Rosyjski dron uderzył w lokomotywę pociągu Kijów–Warszawa
Rosyjski dron trafił w lokomotywę pociągu jadącego z Kijowa do Warszawy. Pociąg kursuje trasą przez Dorohusk i Chełm oraz Lublin. Do ataku doszło około dwóch kilometrów od granicy z Polską. – Skład ma już 350 minut opóźnienia na Dworzec Lublin Główny – informuje portal pasażera.
Podróżujący pociągiem nie odnieśli obrażeń – poinformowały ukraińskie koleje. Pasażerowie pociągu mieli zostać ostrzeżeni z wyprzedzeniem o zagrożeniu.
W niedzielę, po godz. 4 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o operowaniu lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej, w związku z aktywnością rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych wykonujących uderzenia na terytorium Ukrainy.
Przed godziną 10 Dowództwo poinformowało o zakończeniu operowania myśliwców; nie odnotowano też – podano – naruszenia przestrzeni powietrznej RP.
CZYTAJ: Rosyjski dron uderzył w lokomotywę pociągu Kijów–Warszawa 2 km przed polską granicą
10:10
Około 800 metrów od polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin dron uderzył w ciężarówkę – wynika z informacji Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. Służby w regionie otrzymywały inne zgłoszenia o potencjalnych hukach, ale żadnego zagrożenia nie potwierdzono.
Rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Dariusz Sienicki poinformował Polską Agencję Prasową, że w nocy funkcjonariusze otrzymali informację od strony ukraińskiej, że w odległości ok. 800 metrów od przejścia Dorohusk-Jagodzin dron uderzył w ciężarówkę, która została zniszczona.
Jak przyznaje wójt gminy Dorohusk, Wojciech Sawa, ludzie się boją. – Po godzinie 4.00 żona się obudziła, zobaczyła rozbłysk. Później był jeden potężny huk słyszany na terenie naszej gminy. Po chwili pojawiły się alerty i zaczęły wyć syreny w Dorohusku. Wtedy wspólnie z żoną udaliśmy się do bezpiecznego pomieszczenia i po 7-10 minutach alarm został odwołany. O 8.30 również słyszany był po stronie Ukrainy odgłos wybuchu. Ludzie się boją. Jest strach, bo pierwszy raz coś takiego tutaj u nas, przy granicy się dzieje – wskazuje wójt.
Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha przekazał na platformie X, że dzisiejszy atak to „terror Putina” pukający do drzwi UE i NATO.
W nocy w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę wstrzymane zostały odprawy graniczne na polsko-ukraińskich przejściach. Aktualnie ruch graniczny odbywa się normalnie na przejściach w Dorohusku, Zosinie i Dołhobyczowie. Wkrótce wznowiony ma być również ruch w Hrebennem.
CZYTAJ: Nocne ataki Rosjan na Ukrainę. Wznowiono odprawy graniczne w Hrebennem [AKTUALIZACJA]
Mieszkańcy woj. lubelskiego i podkarpackiego otrzymali w niedzielę po godz. 4.00 nad ranem alert RCB o rosyjskim ataku powietrznym na terenie Ukrainy i operowaniu polskiego lotnictwa. Następnie ostrzeżenie o zagrożeniu atakiem z powietrza trafiło do mieszkańców sześciu powiatów: włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, Chełma, chełmskiego, krasnostawskiego. W tych powiatach zostały uruchomione syreny alarmowe.
Alert RCB o zagrożeniu z powietrza trwał kilkadziesiąt minut i został odwołany ok. godz. 5.00. – System wczesnego ostrzegania i alarmowania ludności został uruchomiony kwadrans po godzinie czwartej, a komunikat z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o odwołaniu alarmu przyszedł o godz. 5.00 – sprecyzował rzecznik wojewody Marcin Bubicz.
Dopytywany o ewentualny upadek nieznanych obiektów na terenie regionu odparł, że do służb docierały zgłoszenia o potencjalnych hukach, czy wybuchach. – Są one poważnie traktowane i weryfikowane, ale te zgłoszenia, które dotarły do naszych służb, nie znalazły potwierdzenia – podkreślił.
Rzecznik lubelskich strażaków kpt. Tomasz Stachyra poinformował PAP, że strażacy otrzymali w nocy dwa zgłoszenia o potencjalnych hukach, w miejscowości Stojeszyn Pierwszy (pow. janowski) i Szczecyn (pow. kraśnicki). – W momencie, gdy strażacy pojechali sprawdzić zgłoszenia, to policja przekazała nam komunikat, że te głośne, rzekome wybuchy to były dźwięki lotnictwa, które operowało w przestrzeni powietrznej – wyjaśnił rzecznik.
Źródło hałasów, które słyszeli mieszkańcy
Cytowany przez Informacyjną Agencję Radiową rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych podpułkownik Jacek Goryszewski wyjaśnił prawdopodobne źródło hałasów, które słyszeli mieszkańcy terenów przygranicznych. – Mogły to być odgłosy bezzałogowców uderzających w cele blisko granicy. Natomiast nasze myśliwce na pewno też mogły narobić hałasu, podążając do swojej strefy działania, chociażby przekroczyć granicę dźwięku, więc tutaj mogło to budzić niepokój, ale też między innymi po to są nasze komunikaty, żeby uspokajać.
DORSZ poinformował w niedzielę, że w związku z aktywnością odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych Federacji Rosyjskiej, wykonujących uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej.
CZYTAJ: „Odwołano zagrożenie atakiem z powietrza”. Alert i syreny na Lubelszczyźnie [AKTUALIZACJA]
Jak dodano, uruchomiono niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości.
Działania te miały charakter prewencyjny i były ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów.
Dowództwo Operacyjne RSZ monitorowało bieżącą sytuację, a podległe siły i środki pozostawały w gotowości do natychmiastowej reakcji. Po godz. 9 rano RCB odwołało alert dotyczący ataku na obszarze Ukrainy. „Nie ma zagrożenia na terytorium RP” – powiadomiło RCB. Z kolei Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało przed godz. 10, że zakończyło się operowanie wojskowego lotnictwa w polskiej przestrzeni powietrznej oraz że nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej RP.
Polska Agencja Prasowa / Informacyjna Agencja Radiowa / MaTo / opr. WM
Fot. Piotr Janiak / archiwum RL
![Uderzenia dronów blisko granicy z Polską [AKTUALIZACJA] 1 EAttachments728578762447bc940ad48db68f86dac3e88a1e6](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/09/EAttachments728578762447bc940ad48db68f86dac3e88a1e6-1024x632.jpg)