Nocne alarmy, problemy z zasięgiem i ciągła niepewność tuż przy granicy z Ukrainą i Białorusią – to już niemal codzienność mieszkańców Włodawy…..
W starostwie powiatowym prowadzone są też nasłuchy radiowe.
A co o sytuacji we Włodawie mówią sami mieszkańcy tego miasta?
– Trochę się boję o ludzi i o wszystko. Człowiek coraz bardziej zaczyna o tym myśleć poważnie.
– Nie mamy zasięgu, telefony komórkowe są nieaktywne – mówi Robert Tokarski, pracownik Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego we Włodawie. – Nie możemy się dodzwonić i wtedy naprawdę w sytuacji kryzysowej jedynym środkiem łączności, który mamy, to są właśnie te radia, ten nasłuch.
Starosta włodawski Mariusz Zańko zawnioskował do MSWiA o pieniądze na wzmocnienie działań związanych z nasłuchem radiowym w sytuacji zagrożenia atakiem z powietrza.
– Obecnie taki dyżur pełnią dwie osoby, ja potrzebuje minimum pięciu – mówi starostwa włodawski, Mariusz Zańko. – Komunikaty dotyczące nasłuchu radia KF czyli podjęcia wstępnych działań już z konkretnym ogłoszeniem alarmu dostajemy tak naprawdę co drugi, trzeci dzień. To jest zazwyczaj pora między 1:00 a 7:00 nad ranem. Pracownicy po kolejnym nieprzespanym weekendzie przyszli do mnie i powiedzieli, że po prostu nie mają sił. Tutaj musi być taki program pilotażowy i o to poprosiłem, aby były dedykowane środki, żeby ten stały dyżur mógł funkcjonować 7 dni w tygodniu 24 godziny na dobę. To jest kwota około 300 tysięcy plus zabezpieczenie pokoju.
Nasłuch Radia KF przez pracowników Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego jest działaniem poprzedzającym ewentualne uruchomienie syren alarmowych w danym powiecie.
MaTo / opr. LisA
Fot. pexels.com
