W rosyjskiej przestrzeni medialnej pojawiła się grafika z mapą Polski z zaznaczonymi potencjalnymi celami ataków dronowych. Obiekty na tej mapie to infrastruktura krytyczna, jak bazy wojskowe czy paliwowe. Dołączona do nich jest zapowiedź ochrony rosyjskich obywateli mieszkających poza Federacją – mówi politolog profesor Marek Pietraś z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
– To jest inna forma komunikacji z wywieraniem presji na społeczeństwo, z próbą zastraszenia i też takiego zmęczenia tą wojną. To jest symbolika przekazu: „mamy was na muszce, na celowniku, waszą infrastrukturę, wasze obiekty. Ale jeżeli przestaniecie popierać Ukrainę, to może damy wam spokój”. I to jest ten element oddziaływania Rosji także dezinformacyjnego na otoczenie międzynarodowe z istotnym komponentem społecznym.
Władimir Putin oświadczył kilka dni temu, że Rosja nie przygotowuje się do wojny z Europą. Ostrzeżenia w tej sprawie nazwał prowokacją. Rosyjski przywódca stwierdził również, że w krajach bałtyckich łamane są prawa osób rosyjskojęzycznych, na co Moskwa zamierza reagować w ramach „prawa humanitarnego”. Podobne stwierdzenia z ust Putina padały również przed pełnoskalową wojną w Ukrainie.
Cała rozmowa w materiale wideo:
EwKa / opr. LisA
Fot. Michał Winiarski
