Polskie siatkarki przegrały w Stambule z Włoszkami 1:3 (19:25, 19:25, 25:21, 16:25) w półfinale mistrzostw Europy. W niedzielę (06.09) o godz. 15.00 w meczu o brązowy medal biało-czerwone zmierzą się z Serbkami, które uległy broniącym tytułu Turczynkom 0:3.
Mistrzynie olimpijskie i świata przerwały serię siedmiu zwycięstw w europejskim czempionacie polskiej reprezentacji, które tylko w trzecim secie postawiła się utytułowanemu przeciwnikowi. Biało-czerwone przegrały przede wszystkim w bloku (4-18), który w tym turnieju był ich dużym atutem.
Obaj trenerzy – Julia Velsco i Stefano Lavarini rozpoczęli mecz „żelaznymi” szóstkami, które wystawiali w niemal wszystkich spotkaniach. Biało-czerwone zaczęły bardzo nerwowo i już po kilku akcjach Lavarini musiał poprosić o czas, bowiem jego podopieczne przegrywały 2:6. W polskim zespole swoje ataki finalizowała tylko Magdalena Stysiak, a Włoszki znakomicie pracowały w obronie. Mistrzynie olimpijskie też miały jednak swoje słabsze momenty, popełniały błędy i tej przewagi nie były w stanie powiększyć do bardziej bezpiecznych rozmiarów.
Velasco, który długo dość spokojnie obserwował swoje zawodniczki, też w końcu musiał zareagować, bowiem jego podopieczne prowadziły tylko 15:13. Polki podjęły nieco więcej ryzyka w ataku, wybroniły dwie piłki i wygrały trzy kolejne akcje.
Siatkarki Italii szybko jednak wróciły do swojego rytmu, Ekaterina Antropova dwukrotnie obiła blok i po chwili wygrywały już 21:16. Lavarini sięgnął po zmienniczki, ale ani Julia Szczurowska, ani Martyna Czyrniańska nie zdążyły już odwrócić losy seta.
Na drugą odsłonę Polki wyszły z Czyrniańską w składzie, która nieźle spisywała się w ataku, ale to Włoszki wypracowały kilkupunktową przewagę. Biało-czerwonym w końcu udało się dwukrotnie zablokować Paolę Egonu i doprowadzić do remisu po 10. Potem przytrafiły się błędy na zagrywce, do tego Szczurowska nie mogła skończyć kolejnych ataków. Włoszki prowadziły 18:12 i tej zaliczki już nie roztrwoniły.
Po kolejnej przerwie podopieczne Lavariniego w końcu zaczęły skuteczniej radzić sobie w ataku, Maja Koput zaserwowała asa serwisowego i przy prowadzeniu 6:2 Velasco poprosił o przerwę. Jego drużyna niemal błyskawicznie poprawiła wynik i było 10:10. Po czasie Lavariniego, biało-czerwone znów zaczęły grać jak z nut, a rywalki były momentami bezradne. Czyrniańska zdobyła punkt z zagrywki i Polki wypracowały pięciopunktową przewagę (15:10).
Potem oba zespoły grały falami – po błędzie w polu serwisowym Szczurowskiej, Włoszki dołożyły trzy udane ataki i było już tylko 18:17. Polki zachowały chłodne głowy w końcówce, na wysokości zadania znów stanęły zmienniczki. Wprawdzie Szczurowska dwukrotnie nie trafiła w boisko, skuteczna była natomiast Czyrniańska. Siatkarki Italii obroniły dwa setbole, ale w końcu Szczurowska uderzyła po prostej nie do obrony.
W czwartym secie wrócił scenariusz z początku spotkania. Włoszki objęły prowadzenie 5:1, lecz Polki szybko niwelowały dystans. Przewaga Italii w ataku była coraz bardziej widoczna. W polskim zespole tylko Szczurowska podjęła rękawicę, a po drugiej stronie siatki każda zawodniczka dokładała punkty. Po ataku Pauliny Damaske Polki przegrywały 8:11, ale potem mecz miał już jednostronny przebieg. Po zagraniach Anny Danesi oraz Egonu było już 16:9 i marzenia biało-czerwonych o występie w finale prysły niczym bańka mydlana.
Najwięcej punktów dla Polski zdobyły Szczurowska 15 i Czyrniańska 12; dla Włoch: Egonu 20, Antropova 14.
RL / Informacyjna Agencja Radiowa / opr. ToMa
Fot. CEV / European Volleyball Facebook
