„Wszystko, czego chciałem” to siódmy studyjny album w dorobku Mroza. Muzycznym spoiwem materiału są przede wszystkim gitarowe riffy, które w zależności od utworu przybierają zupełnie różne formy. Raz kierują album w stronę soulu i funku, innym razem mocniej wybrzmiewa w nich rock’n’roll, często z wyraźnym ukłonem w stronę lat 70. Obok organicznego, żywego grania pojawiają się wpływy muzyki indie i latynoamerykańskiej.
Tym razem Mrozu szerzej podszedł również do aranżacji. Na płycie usłyszeć można orkiestrę smyczkową, rozbudowane partie dęte oraz szerokie chóry. Dzięki nim materiał swobodnie zmienia skalę – od surowych, opartych na gitarowym riffie momentów po bardziej przestrzenne i filmowe fragmenty.
– „Wszystko, czego chciałem” to zapis momentu, w którym jestem dzisiaj. Kiedy jesteśmy młodsi, szczęścia szukamy w sukcesie, wielkich emocjach, podróżach, koncertach i spełnianiu kolejnych marzeń. Z czasem coraz wyraźniej widzimy, że nawet najpiękniejsze rzeczy nabierają znaczenia dopiero wtedy, kiedy mamy je z kim dzielić. – mówi Mrozu.
Spotkania z „płytą tygodnia” od poniedziałku do piątku o godz. 09:15 w „Przedpołudniku”.
Fot. Universal Music
MF
