Nie trzeba szukać dziury w całym. Zapadlisko na ulicy w Łęcznej [ZDJĘCIA, WIDEO]

EAttachments975738771ac81581839c76bb4228198ac4d301a xl

Ogromne zapadlisko na ważnym skrzyżowaniu w Łęcznej – ulicy Staszica i Stefanii Pawlak. Woda z kilkudziesięcioletniej kanalizacji zlokalizowanej 8 metrów pod drogą podmyła grunt, co spowodowało zapadnięcie się asfaltu. Drogowcy co jakiś czas zasypują dziurę, ale to rozwiązanie tymczasowe. Koszty remontu szacowane są na ponad pół miliona złotych.

– Strach tędy przejeżdżać, a kursują tu autobusy, w tym autobusy szkolne – mówią mieszkańcy Łęcznej. – Naprawiają. Ale jak widać, już dalej się zapada. Prawdopodobnie 8 metrów, ja to w Internecie wyczytałem. Dlatego nie chcą tego rozkopać i zamknąć ruchu. To taka dość główna ulica przez osiedle, to byłby trochę problem. Dziury się wybijają, deszcz popada to wypłukuje też.

– Już chyba któryś raz z kolei ją naprawiają. I co z tego? Nic z tego nie daje. Już była betonowana, już było sypane piachem, teraz następny i co? I wszyscy tak jeżdżą.

– Mogą mieszkańcy pomyśleć, że była jakaś dziura, zasypaliśmy, dlaczego nie wylewamy asfaltu? – mów Bartłomiej Zwolakiewicz, zastępca burmistrza Łęcznej. – Nie wylewamy, bo mamy zapadniętą kanalizację deszczową. Jeśli byśmy teraz nałożyli na to asfalt, to wiemy, że ta woda prędzej czy później to kruszy i wymyje. Podjęliśmy decyzję o naprawieniu bardzo długiego odcinka kanalizacji deszczowej, to jest ponad 130 metrów. Pod ziemią mamy do czynienia z bardzo poważną i skomplikowaną awarią sieci kanalizacyjnej i to na głębokości aż 8 metrów.

CZYTAJ: Fetor i hałas. Nowa ferma drobiu niepokoi mieszkańców Worońca

– Nie pamiętam, czy to była ciężarówka czy samochód osobowy, ale rzeczywiście kołem zapadł się samochód w tym miejscu – przyznaje Grzegorz Kuczyński z Urzędu Miasta w Łęcznej. – Nie wiemy dokładnie co się dzieje pod ziemią, bo te ruchy cały czas trwają. Jest to jednak duża głębokość, 8 metrów, infrastruktura budowana w momencie, kiedy Łęczna szykowała się na rozwój kopalni. Wiadomo, że i tamte materiały wykorzystywane były pewnie nie najlepszej jakości. Także upływ czasu spowodował to, że tam doszło do takiego rozszczelnienia, a właściwie do załamania tej rury. Doszło do takiej nieszczelności, że woda zaczęła podbierać grunt nad tą rurą.

– Tutaj kiedyś była taka duża rura i nie odprowadzała wody. Raz ta rura pękła i potem to zagruntowali, tylko że to nie były trwałe materiały i te materiały poszły po prostu w dół. Teraz tam coś jest nałożone, ale zgaduję, że to też pewnie w końcu runie, bo to jest zwykła fizyka – mówią mieszkańcy

– Pewnie 8 metrów by się to nie zapadło, bo sama kanalizacja jest na poziomie 8 metrów, a te, kolektory betonowe to powiedzmy mają średnicę 1,5 metra, więc maksymalnie by się to zapadło do tej wysokości. Aczkolwiek oczywiście 1,5 metra to też jest bardzo duża głębokość – przyznaje Bartłomiej Zwolakiewicz. – Szacujemy, że to może kosztować kilkaset tysięcy. Ale z informacji od firmy, która nam to przygotowuje, myślę, że to nawet może być pół miliona, a nawet około sześciuset tysięcy. Tak że to są bardzo duże koszty.

– Sam pan widzi jak to jest zrobione. Tu już jest spad, to za chwilę się znów wytłucze i znów nie będzie. Jeśli oni tego porządnie nie zrobią, to tu nigdy nie będzie zrobione jak się należy. Nigdy! 

Uszkodzona kanalizacja ma zostać naprawiona jeszcze w tym roku – zapewnia łęczyński magistrat.

PaSe / opr. PrzeG

Fot. PaSe

Exit mobile version