Lotto AZS UMCS Lublin z Superpucharem. „To dopiero początek naszej drogi” [WIDEO]

EAttachments976208981bb24a397049ed7d1f7562f3c875199 xl

Znakomicie nowy sezon rozpoczęły koszykarki Lotto AZS-u UMCS-u Lublin. Mistrzynie kraju w meczu o Superpuchar Polski w sobotni wieczór okazały się lepsze od Ślęzy Wrocław, wygrywając 78:60. Zwycięstwo smakowało tym lepiej, że lubelska drużyna latem przeszła rewolucję kadrową, a trzeci w historii klubu Superpuchar zdobyła na terenie rywalek.

Delegacja drużyny odwiedziła dziś Radio Lublin. O sobotnim meczu i celach na zbliżający się sezon z przedstawicielami zespołu rozmawiał Józef Kufel.

Józef Kufel: Moimi gośćmi są koszykarka Lotto AZS-u UMCS-u Lublin Kornelia Ignerska i trener zespołu Marek Lebiedziński. Witam was. Gratulacje z tytułu zdobycia Superpucharu Polski. Jechaliście do Wrocławia, chyba nie do końca wiedząc, czego się spodziewać. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że to ekipa gospodyń była stawiana jako faworyt tego spotkania, a jednak kolejny Superpuchar trafia do lubelskiej gabloty. Co było kluczowe w tym spotkaniu, Kornelia?

Kornelia Ignerska: Uważam, że w tym spotkaniu kluczowa była obrona. W drugiej połowie popełniliśmy mniej błędów w obronie, to też zadecydowało o tym, że zaczęliśmy budować prowadzenie. Jeśli chodzi o faworyta, to nie orientowałam się, kto nim był. Wiedziałam, że jedziemy tam z celem wygranej i z wiarą, że to my możemy wygrać ten puchar i cieszę się, że tak się stało.

JK: Ten sukces chyba dla trenera ma wyjątkowy smak, wyjątkową wartość, bo trener od sześciu lat jest w Lublinie, ale teraz po rozbiórce poprzedniego składu, spowodowanej koniecznością oszczędności objął pan stanowisko pierwszego szkoleniowca zespołu. Wymarzony początek pracy w charakterze głównego szkoleniowca.

Marek Lebiedziński: Tak, jeżeli zdobywa się trofeum i jest sukces, jest dobra energia, to na pewno trzeba się cieszyć. Patrząc na te problemy, które mieliśmy na początku, to na pewno ta radość jest większa. Budowa tego składu w późnym momencie, pozbieranie tych zawodniczek, dostosowanie, sprawdzanie – to nas kosztowało troszkę czasu, troszkę energii. Ale się opłaciło i trzeba dziewczynom pogratulować, że dały taką energię, że ten mecz na trudnym terenie we Wrocławiu wyciągnęliśmy i cieszymy się z tego. Bo tak jak pan wspomniał, pewnie nie byliśmy faworytem u większości osób interesujących się żeńską koszykówką. Jechaliśmy troszkę na takiej zasadzie underdoga, ale to dobrze, bo nie mieliśmy tego na barkach, chcieliśmy zagrać dobre zawody, chcieliśmy wyjść, pokazać, że mimo tych trudności, nadal jesteśmy mistrzem Polski.

JK: Kornelia, ty jesteś jedną z nowych zawodniczek w drużynie, i to twój pierwszy duży sukces w zespole, jaki to ma smak?

KI: Cudowny. To też był mój debiut na tym najwyższym poziomie w Polsce i nie mogłabym być bardziej zadowolona. Daje to na pewno motywację na ten nowy sezon.

JK: Trenerze, z tego mistrzowskiego składu została Ola Wojtala, teraz macie przez ten miesiąc wsparcie Brooque Williams, natomiast tak jak mówiliśmy, skład trochę konstruowany na szybko. A ten egzamin wypadł dobrze.

ML: Tak, wypadł dobrze. Cieszymy się, bo skład, tak jak wspomnieliśmy, był budowany na szybko. Została Ola Wojtala, zostały młode zawodniczki, czy też doszły z tych grup młodzieżowych, uzupełniają naszą kadrę. I cieszę się, że też jest Kornelia, która tak naprawdę w ostatniej chwili została zgłoszona, też była, powiedzmy, naszym ostatnim transferem. Cieszymy się, że jest z nami, że jako młoda zawodniczka może to ekstraklasowe doświadczenie łapać. A za chwilę pewnie też i mecze Euroligi, więc myślę, że dla niej tutaj ten sezon będzie na pewno budujący. My w tym sezonie też musimy zbudować swoją tożsamość, defensywne i ofensywne DNA, żeby ten zespół rósł i wyglądał coraz lepiej, bo to na pewno, mimo tego sukcesu, dopiero początek naszej drogi.

JK: A czy na podstawie tego sukcesu można coś powiedzieć o sile drużyny, jak wy czujecie się ze sobą?

KI: Uważam, że ten mecz na pewno mi pokazał, jak ograne i doświadczone są moje koleżanki z zespołu. Były po prostu spokojne podczas meczu i dzięki temu wygrałyśmy. Też uczę się tej ligi, więc trudno mi coś powiedzieć, jeśli chodzi o wyniki, oby do przodu.

JK: Trenerze, trzeba docenić ten sukces niewątpliwie, natomiast pamiętam ten 2023 rok po mistrzostwie Polski. Wygrany Superpuchar, a potem przyszła taka trudna rzeczywistość, kiedy ścieraliście się też z przebudową składu i z rozgrywkami, zarówno tymi krajowymi, jak i Euroligą. I teraz sytuacja, można powiedzieć, trochę analogiczna, bo znów mistrzostwo Polski, Superpuchar, a przed wami bardzo wymagający sezon, kiedy z jednej strony bronicie mistrzowskiego tytułu, a z drugiej strony też chcecie jak najlepiej pokazać się na tych międzynarodowych parkietach, bo Euroliga to najsilniejsza liga w Europie.

ML: Tak, myślę, że to dobre porównanie tych sezonów, gdzie zdobyliśmy Superpuchar. Ten sezon też był wymagający, on się nie zakończył dla nas dobrze z różnych przyczyn, nie chcę już tutaj wspominać, ale uważam, że mieliśmy zespół na pewno wtedy na medal, gdyby nie pewne zmiany, które nastąpiły. Nie mieliśmy na nie wpływu, ale uważam, że wtedy ten sezon mogliśmy skończyć medalowo i to też była ciekawa, fajna ekipa do pracy, ale potoczyło się inaczej, to już zostawię kibicom może do oceny. A teraz ten sezon zaczynamy Superpucharem, też jest sukces. Myślę, że on powinien napędzić dziewczyny do pracy i dać energię zespołowi, uwierzyć w to, że to może być dobra ekipa, ale powinniśmy na pewno być pokorni, bo dużo rzeczy przed nami, które są niewiadomą. Połączenie Euroligi i polskiej ligi na pewno będzie wymagające, to od początku tego sezonu mówię, więc tak naprawdę nie wiemy, jak będziemy wyglądać. Najważniejsze dla mnie, dla naszego sztabu, sztabu medycznego i dla dziewczyn jest to, żeby one były zdrowe na każdy mecz. Jeżeli tak się wszystko ułoży, będziemy mieli dużo szczęścia, wtedy mam nadzieję, że przejdziemy to bez większych problemów zdrowotnych i będziemy mogli w tym najważniejszym momencie sezonu już być kompletną drużyną. 

JK: Kornelia, czy występy w Eurolidze to spełnienie marzeń dla młodej zawodniczki?

KI: Zdecydowanie tak, zwłaszcza że się tego nie spodziewałam.

JK: Czekasz z niecierpliwością?

KI: Jak najbardziej.

JK: A my czekamy też na rozpoczęcie sezonu ligowego, bo to już w najbliższą sobotę, pierwszy mecz z drużyną z Jeleniej Góry. Teoretycznie rywal łatwiejszy, ale czujność musi zostać zachowana, trenerze?

ML: Tak, musi zostać zachowana, ja zawsze mówię, żeby po tych dobrych momentach znaleźć szybko skupienie, fokus, bo tutaj zespół z Jeleniej Góry będzie inny niż w tamtym roku. Wiadomo, że potencjał jest po naszej stronie, gramy u siebie, będziemy mieli, mam nadzieję, mocne wsparcie kibiców, wszystkich tutaj zapraszamy na ten mecz, bo na pewno to też nam się przyda. Myślę, że faworytem jesteśmy my, nie widzę innego scenariusza niż wygrana, ale do tego też musimy się przygotować, podejść profesjonalnie, jeżeli wszystkie te aspekty zostaną spełnione i jeszcze poprawimy nasze błędy, nasze słabości, bo zawsze trzeba dążyć do doskonałości, to myślę, że ten mecz wygramy. Musimy wejść dobrze w sezon, na tym nam zależy. Później mamy wyjazd do Bochni, na pewno ciężki wyjazd, tam się zawsze trudno gra, ciężki przeciwnik u siebie, specyficzna sala, więc to nie będzie też łatwe spotkanie. I mamy następny mecz z Toruniem u siebie, więc krok po kroku musimy się budować i myśleć o tych meczach.

JK: Zapraszamy w najbliższą sobotę do Hali MOSiR, godzina 16:00. Będzie wtedy też można na pewno zobaczyć trofeum, czyli zdobyty przez lubelskie koszykarki Superpuchar Polski. Kto nie będzie mógł się wybrać, zapraszamy do radioodbiorników, na antenie Radia Lublin oczywiście pojawią się relacje z tego spotkania. A przez cały sezon w naszych programach sportowych będziemy na bieżąco informować o dokonaniach koszykarek Lotto AZS-u UMCS-u Lublin, bo z dumą mogę powiedzieć, że przez kolejny sezon właśnie Radio Lublin będzie patronem medialnym drużyny lubelskich koszykarek. 

Naszym koszykarkom życzymy kolejnych sukcesów w nowym sezonie Basket Ligi Kobiet i w europejskich rozgrywkach Euroligi.

ZOBACZ WIDEO: 

JK / opr. LisA

Fot. Anna Lisiecka

Exit mobile version