Lepsze posiłki i większa dbałość o higienę. Co nowego w szkole?

EAttachments9734093271e5ad7ffae2443bc8160a0f5cecbb9 xl

Pani kierownik, nowy rok szkolny rozpoczęty. O tyle inny, że z większą uwagą na dzieciaki, a przede wszystkim na to, co jedzą, czym się odżywiają w szkołach. Ogromna tutaj rola stacji sanitarno-epidemiologicznej, bo będą prowadzone kontrole. Ale zanim o samych kontrolach, posiłki, skład posiłków oraz to, co sprzedawane jest w sklepikach szkolnych czy nawet w automatach z jedzeniem, musi mieć określony skład i określone preferencje dla dzieci.

– Weszło w życie rozporządzenie dotyczące żywienia dzieci w placówkach oświatowych – mówi Renata Gawron, kierownik Działu Higieny Dzieci i Młodzieży Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. – Rozporządzenie to dotyczy przede wszystkim szkół, przedszkoli, specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych, ale nie dotyczy na przykład żłobków czy klubów dziecięcych. W rozporządzeniu tym zostały wskazane produkty, które są dozwolone w sprzedaży w placówkach oświatowych. Mówimy tutaj o sklepikach szkolnych i tych produktach, które będą dozwolone, jak i automatach, które w szkołach się znajdują. Także rozporządzenie wskazuje, jakie produkty powinny być podawane dzieciom w ramach żywienia zbiorowego.

Świetny wątek, jakie powinny być te produkty? Co powinno zawierać to stołówkowe menu?

– Przede wszystkim ustawodawca kładzie nacisk na produkty składające się właśnie z nabiału, z mięsa. Określa skład ilościowy, wskazuje, jakie produkty powinny być podawane dzieciom.  Taką nowością jest to, że w przypadku żywienia zbiorowego powinny być podawane co najmniej dwa razy zupy na wywarach warzywnych. Powinno być podawane dwa razy w tygodniu mięso, ale mięso świeże. Nie mówimy tutaj o produktach przetworzonych typu kiełbasa, mortadela, tylko ze świeżego mięsa powinny być przygotowywane potrawy. Czyli na przykład do spaghetti mięso mielone czy kotleciki z kurczaka.

No i dobrze, i kto to wszystko sprawdzi? Bo dzieci mogą nie wiedzieć, szczególnie młodsze, mogą nie zwrócić na to uwagi. Rodzice nie do końca mają pewnie dostęp do jadłospisu, chociaż może i on powinien być aktualny i gdzieś oficjalnie wywieszony.

– Jadłospisy w zasadzie powinny być dostępne dla rodziców – zauważa Renata Gawron. – Widzimy to w przedszkolach, szczególnie gdzie są wywieszone, ale również w szkołach podstawowych te jadłospisy również na tablicach ogólnodostępnych są dostępne. Oczywiście pracownicy państwowej inspekcji sanitarnej będą kontrolować, jakie produkty są zarówno sprzedawane na terenie placówek oświatowych, jak i podawane. W przypadku, kiedy one będą niezgodne z rozporządzeniem, wówczas jako organ Państwowej Inspekcji Sanitarnej będziemy nakładać kary pieniężne na takiego przedsiębiorcę, który prowadzi żywienie w szkole, bądź nawet na dyrektora szkoły. Także będą wydawane decyzje administracyjne nakazujące usunięcie danych produktów i tym samym za tym konsekwentnie będą szły decyzje w sprawie ustalenia opłaty za stwierdzone nieprawidłowości.

Pytanie tylko, pani kierownik, jak przekonać dzieci do tego, żeby zaczęły zdrowo się odżywiać. Pokutuje takie przeświadczenie, że zdrowo to nie znaczy smacznie.

– No niestety, tutaj dużą rolą jest rola rodziców. Tak naprawdę to, czy dziecko będzie spożywało ten posiłek w szkole, czy mu będzie smakował czy nie, to też jest zależne od tego, do czego jest przyzwyczajone w domu, do jedzenia jakich produktów. Jeżeli rodzice kładą nacisk na niezdrowe żywienie typu fastfoody. Często obserwujemy, że dzieci po lekcjach idą, kupują frytki, cheeseburgery, hamburgery, no to na pewno takie produkty, które będą miały spożywać w szkole, mogą im nie smakować. Myślę, że jednak pracownicy placówek oświatowych będą dokładać wszelkiej staranności, żeby jednak te produkty były smaczne mimo tych ograniczeń, które nakłada rozporządzenie.

CZYTAJ: Bezpieczny wypoczynek pod lupą sanepidu. Są powody do zadowolenia

A jak to będzie w przypadku sklepików?

– Jeżeli chodzi o sklepiki szkolne, to rozporządzenie pozwala sprzedawać produkty właśnie takie jak pieczywo, napoje, nawet słodycze w postaci czekolady, ale czekolady gorzkiej, która musi mieć co najmniej 70% masy suchej – tłumaczy Renata Gawron. – Jest zmniejszona właśnie podaż tych produktów, jeżeli chodzi o cukier. Tutaj mówimy o 5 gramach cukru w produkcie, 5 gramach tłuszczu w takim produkcie, który będzie sprzedawany w szkole i 1,2 grama soli. Więc wszystkie produkty, które będą sprzedawane w sklepiku, do których młodzież będzie miała dostęp, muszą mieć właśnie w swoim składzie te wartości.

To samo pewnie tyczy się wszelkich napojów, które będą sprzedawane czy dostępne dla dzieci.

– Tak, oczywiście. Napoje, które będą sprzedawane, mogą to być napoje owocowe, oczywiście woda, ale również maślanki, kefiry, jogurty, które też muszą mieć już w swoim składzie te wartości cukru, tłuszczu, o których mówi rozporządzenie.

No i właśnie tutaj jeszcze garść szczegółów spróbujmy to doprecyzować, bo wspomniała pani o sokach, czy o wszelkiego rodzaju napojach gazowanych również i słodzonych cukrem nie wymieniamy ich nazw. One zwykle też były dostępne.

– Wiemy, że napoje gazowane są niezdrowe, które zawierają dużą ilość cukru – mówi Renata Gawron. – One będą eliminowane z placówek na korzyść właśnie zastępowania ich wodą, sokami, jogurtami, maślankami.

CZYTAJ: Soczewica zamiast schabowego? Nowe zasady żywienia w szkołach

Czy będziecie państwo prowadzili jakąś edukację, bo to, że dostępne będą takie, a nie inne produkty to jedno. Ja wiem, że wspominała pani o tym, że największa i najważniejsza wiedza powinna wypływać z domu. Ale co jest niedostępne w sklepiku szkolnym, no to będzie dostępne w sklepie za rogiem, po drugiej stronie ulicy.

– Oczywiście ma pan redaktor całkowitą rację. Natomiast my już od wielu lat tak naprawdę, oprócz tych czynności kontrolnych, podejmujemy działania edukacyjne we wszystkich placówkach oświatowych. Spotykamy się zarówno z uczniami, dyrektorami, nauczycielami, jak i samymi rodzicami i edukujemy ich. W tym przypadku, w związku ze zmianą tego rozporządzenia, również będziemy podejmować działania edukacyjne w placówkach oświatowych. Na stronach internetowych zarówno wojewódzkiej stacji, jak i powiatowych stacji, są zawarte informacje właśnie dotyczące zmiany w tym rozporządzeniu dotyczącym żywienia dzieci. Tak że będziemy zachęcać zarówno rodziców do zmiany sposobu też żywienia i w domach, no bo tak jak mówię, jednak od tego powinniśmy zaczynać.

A co z sanitariatami, dostępnością podstawowych środków czystości, czy to też jakoś kontrolujecie?

– Oczywiście, jest to niejako obowiązek wskazany w rozporządzeniu, który powinien realizować dyrektor szkoły – zaznacza Renata Gawron. – Zgodnie z rozporządzeniem placówka ma obowiązek zapewnić dostęp do środków higieny osobistej, takich jak mydło, ręczniki, papier toaletowy, ale również bieżącą ciepłą wodę. Jest to jeden z elementów, na który podczas kontroli sanitarnych zwracamy uwagę. W przypadku, kiedy nie ma właśnie tych środków zapewnionych dla uczniów, wówczas wiąże się to z sankcjami dla dyrektora szkoły, dla organu prowadzącego. W odniesieniu do tych nieprawidłowości wszczynamy i prowadzimy postępowanie administracyjne.

Dobrze, ale zanim dojdzie się do szkoły to trzeba się spakować, najczęściej w plecak. Kiedyś to były tornistry, a waga tych plecaków często zatrważa nie tylko dzieci, a może przede wszystkim rodziców.

– Tak to niestety jest. Powinniśmy zwracać uwagę na sam plecak, na jego zawartość. Może jeszcze też wrócę do obowiązku zapewnienia w placówkach oświatowych miejsca na przechowywanie podręczników i przyborów szkolnych, bo taki obowiązek już od wielu, wielu lat jest. Niestety, nie wszyscy dyrektorzy zapewniają miejsce na pozostawienie tych podręczników i przyborów w szkole.

I tu od razu dopytuje albo doprecyzowuję, bo dyrektorzy potrafią powiedzieć: nie mamy warunków, logistyka, budynek szkoły nie pozwala na to, żeby umieszczać jeszcze szafki, bo i tak mamy ciasno.

– Tak, wspomniał pan redaktor o szafkach. Jest to jedno z najczęstszych miejsc, gdzie dzieci mogą pozostawiać te podręczniki – mówi Renata Gawron. – Również mogą pozostawiać w salach lekcyjnych, w szafkach, które znajdują się w tych salach. Tak że tłumaczenie się dyrektora, że nie mamy miejsca na szafki metalowe, indywidualne takie szafki dla ucznia, no to nie jest dla nas argumentem. Ustawodawca narzucił ten obowiązek, w związku z czym każda placówka ma obowiązek zapewnić takie miejsce. I w odniesieniu właśnie do plecaków, mamy takie dwie normy. Norma niska, norma wysoka, jeżeli chodzi o ciężar tornistra w stosunku do masy ciała dziecka. Normą niską jest do 10% by taki plecak ważył w stosunku do wagi ciała dziecka i jest norma wysoka pomiędzy 10 a 15% wagi tornistra w stosunku do masy ciała dziecka. Robimy badania, robimy kontrole, ważymy w ciągu roku te plecaki. No i widzimy, że nasza akcja, zarówno kontrolna tych plecaków, jak i wagi ciała dziecka, jak i nasze przede wszystkim działania edukacyjne przyczyniają się do tego, że jednak z roku na rok te plecaki są lżejsze. Aczkolwiek przy na przykład zakupie samego plecaka, rodzic już powinien zwracać uwagę na jego ciężar. Bo jeżeli mamy dziecko, załóżmy, które waży 20 kg, to 10% wagi tego dziecka, jaka powinna być waga plecaka, no to mamy 2 kg. Czasami same plecaki ważą 2 kg, 2,5, a nawet i 3 kg. Więc przy zakupie już rodzic powinien zwracać uwagę na wagę tego tornistra. No i to o czym mówimy, miejsce na pozostawienie podręczników w szkole, przyczynia się do profilaktyki wad postawy. Wiemy, że dzieci wiele czasu spędzają w ławkach, noszą ciężkie tornistry, co przyczynia się do zmiany sylwetki, bólów kręgosłup. Wiąże się oczywiście to później z dużymi też kosztami leczenia. Wszystkie działania tego typu zmierzają do tego, by dbać o tę młodzież, o te dzieci, o ich prawidłowy rozwój. No i wszyscy podejmujemy działania, aby nasze dzieci były zdrowe.

Dostrzeżone nieprawidłowości można do państwa zgłaszać.

– Oczywiście, w zakresie nieprawidłowych warunków higienicznych, zdrowotnych do nas można zgłaszać. My podejmujemy działania w odniesieniu do interwencji, które do nas wpływają i oczywiście przeprowadzamy kontrole w sankcje później ewentualnie.

Redaktor Wojciech Brakowiecki rozmawiał z Renatą Gawron, kierownikiem Działu Higieny Dzieci i Młodzieży Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie.

Fot. pexels.com

Exit mobile version