Grzać czy nie grzać? Jesienne dylematy spółdzielni mieszkaniowych

EAttachments978076051b94d428cb2be700a9e6dfaab12ee51 xl

W Lublinie rozpoczyna się sezon grzewczy. Jednak część spółdzielni mieszkaniowych wstrzymuje się z decyzją o uruchomieniu ogrzewania.

Na zimne kaloryfery skarżą się między innymi mieszkańcy Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, a wśród nich pani Bożena, która poprosiła nas o pomoc.

– Bożena Zabielska, mieszkam w osiedlu Mickiewicza w Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Interweniowałam w spółdzielni w sprawie włączenia ogrzewania, ale obowiązuje doktryna średniej temperatury dobowej, jak za komuny. Natomiast w nocy temperatura spada, to słońce nie dociera do mieszkań, dlatego że mieszkania są zasłonięte starymi, ogromnymi drzewami i po prostu się nie ogrzewają w ciągu dnia. A moja interwencja nie była skuteczna. Wiem, że interweniowali również moi sąsiedzi.

Postanowiliśmy więc zadzwonić do lubelskiej spółdzielni mieszkaniowej z prośbą o rozmowę z prezesem lub z inną osobą z zarządu. Poinformowano nas jednak, że dziś nikt nie znajdzie dla nas czasu.

Po kilku godzinach nadszedł mail z krótkim zapewnieniem, że sezon grzewczy w spółdzielni zaczyna się właśnie dziś (30.09).

– Cóż, ja pracuję w domu, więc dla mnie ta sytuacja jest dodatkowo trudna, bo cały dzień siedzę okutana i jest mi bardzo zimno – narzeka pani Bożena. – W mieszkaniu jest około 15-16 stopni. Kocyk, swetry. Płacimy horrendalne sumy za ogrzewanie mieszkania. W tym roku dopłaty przekraczały w niektórych lokalach 3 tysiące złotych. Dzwoniłam do spółdzielni. Pani poinformowała mnie, że będzie włączone jak spadnie temperatura, żeby była ta norma średnia wykonana albo 1 października.

CZYTAJ: Prawie połowa czeków turystycznych wykorzystanych w pierwszej turze programu

Większość spółdzielni mieszkaniowych rozpoczęła już sezon grzewczy, ale zimne kaloryfery wciąż są na przykład w spółdzielni Motor.

A o szczegółach prezes tej spółdzielni, Janusz Szacoń:

– Staramy się włączyć to ciepło wtedy, kiedy faktycznie jest taka potrzeba. Nie jest to jednoznacznie określone. Nie ma przepisów w tym kierunku. My staramy się kierować rozsądkiem i tym, co mieszkańcy oczekują. Jeśli chodzi o ten sezon grzewczy, który rozpoczniemy już, wyprzedzę we czwartek (01.10), wysłaliśmy pismo już do LPEC-u, to faktycznie ten tydzień był taki chwiejny. Niektórzy uważali, że trzeba włączyć. My jeszcze nie włączyliśmy. Koszty ogrzewania pokrywają mieszkańcy. My to rozliczamy po każdym sezonie grzewczym. Jak wcześniej zaczniemy, to te koszty będą większe.

– Ogrzewanie w Lublinie jest już uruchomione u około 60% naszych odbiorców mieszkaniowych – informuje Teresa Stępniak-Romanek, rzeczniczka prasowa Lubelskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. – Ciepło na potrzeby ogrzewania dostarczamy już do prawie 2000 budynków. Właściwie wszystkie duże spółdzielnie mieszkaniowe złożyły już wnioski o rozpoczęcie dostaw ciepła. Warto przy tym przypomnieć, że o terminie uruchomienia ogrzewania w konkretnym budynku decyduje jego zarządca lub administrator, najczęściej na wniosek mieszkańców.

– Naszym zdaniem ostatnie temperatury, które były, nie determinują jeszcze włączenia centralnego ogrzewania – uważa prezes Szacoń. – Obserwujemy prognozy. Tu nie można przesadzać, oczywiście zdrowie jest najważniejsze i ono nie ma ceny, ale odczucia temperatury są różne u mieszkańców, faktycznie.

CZYTAJ: Pogodnie i bez opadów. Prognoza na 30 września i 1 października

– Samo uruchomienie ogrzewania nie oznacza, że kaloryfery będą ciepłe przez cały czas. Również podczas cieplejszych dni – tłumaczy rzeczniczka LPEC-u. – Nasze węzły cieplne wyposażone są w automatykę pogodową, która dostosowuje dostawę ciepła do temperatury na zewnątrz. Jeśli temperatura wzrośnie do określonego poziomu, ogrzewanie zostanie automatycznie wyłączone. Kiedy temperatura ponownie spada, ciepło znów zaczyna płynąć do budynków.

– Jeżeli takie podzielniki budynek posiada, to każdy płaci w proporcji do zużycia tego ciepła – mówi Janusz Szacoń. – Ale jeżeli nie ma podzielników, to wtedy, jeżeli ktoś otwiera okno, to te gigadżule uciekają, koszty rosną i te koszty pokrywają solidarnie wszyscy mieszkańcy budynku. Do tego, że płacimy za wodę, którą zużyjemy, bo są wodomierze, to się każdy przyzwyczaił i jak kranu ktoś nie zakręci, to widać, że ta woda leci. Natomiast jeśli chodzi o ciepło, tych gigadżuli nie widać, jak się otworzy okno, że one uciekają. Ale proszę wierzyć, że różnica jest bardzo duża, jak się gospodaruje ciepłem w mieszkaniu.

W sezonie grzewczym mieszkanie warto wietrzyć jedynie przez około 15 minut w ciągu dnia. Kaloryfery nie powinny być też zasłonięte żadnymi meblami lub innymi przedmiotami.

Jak udało nam się dowiedzieć, tuż przed emisją materiału kaloryfery na Lubelskim LSM-ie zostały już uruchomione.

MaTo / opr. PrzeG

Fot. pexels.com

Exit mobile version