Celem Rosji jest zniechęcenie sojuszników do udzielania pomocy Ukrainie, dlatego będzie coraz więcej ataków na przejścia graniczne czy stacje benzynowe – ocenił gość porannej rozmowy Radia Lublin pułkownik Dariusz Dachowicz, były dowódca 1 Pułku Specjalnego Komandosów oraz Gromu.
– Dotyczy to nie tylko naszej granicy, ale również granicy z Rumunią i Mołdawią – wskazał pułkownik Dachowicz. – W związku z tym, że te cele na razie są na terenie Ukrainy i dlatego takie, a nie inne działanie Federacji Rosyjskiej, jest to po prostu nowa taktyka działania. Rosjanie liczyli, że załatwią to w zupełnie inny sposób, już na początku tej wojny. Efekty mamy, że wojna trwa ponad cztery lata i dlatego przy zastosowaniu nowych środków bojowych realizują nową taktykę.
Cała rozmowa w materiale wideo:
Dziś rano nad polskim niebem znów operowały myśliwce NATO. Decyzję podjęto w związku z kolejnym atakiem Rosji na Ukrainę.
„Jeżeli słyszymy alarm, to reagujmy na to w sposób właściwy”
Bagatelizowanie alarmów to powszechne zjawisko psychologiczne i społeczne. Takie zachowanie ludzi można było zobaczyć wczoraj, kiedy sygnały ostrzegające przed atakiem z powietrza zawyły w województwach lubelskim i podkarpackim.
– Zawsze, kiedy dochodzi do sytuacji kryzysowej, musimy pamiętać, że nie jesteśmy jednostką, tylko obywatelami państwa – uważa pułkownik Dachowicz. – My jako obywatele jesteśmy częścią tego państwa i mamy swoje obowiązki. Nie zapominajmy o tych obowiązkach. Jeżeli słyszymy alarm, to reagujmy na to w sposób właściwy, znajdźmy bezpieczne miejsce. Oczywiście ktoś powie: no ale gdzie jest bezpieczne miejsce? Na przykład pod dużą ścianą nośną budynku, jeżeli jesteśmy na zewnątrz. Jeżeli jesteśmy wewnątrz budynku, zejdźmy na w miarę najniższą kondygnację, niekoniecznie do piwnicy, ale do pomieszczenia, z którego będziemy mogli łatwo wyjść, ale jednocześnie nie ma w nim okien, które mogą stanowić zagrożenie ze względu na znajdujące się w nich szyby.
Zdaniem pułkownika, prowokacje ze strony Rosji będą się nasilały, ponieważ jej celem jest zniechęcenie sojuszników Ukrainy do udzielania jej pomocy.
RyK / RMaj / opr. WM
Fot. archiwum
