Zmiana trybu życia kotów na niewychodzący jest korzystna dla zwierząt i właścicieli

EAttachments9684281bd8d2d79575efc468931d169e03ff2f8 xl

Zmiana trybu życia kotów z wychodzącego na wyłącznie domowy jest dla nich łatwiejsza niż przypuszczają właściciele – wynika z nowych badań, które publikuje czasopismo „Applied Animal Behaviour Science”. Jednocześnie przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa tych zwierząt i spadku wydatków na weterynarza.

CZYTAJ: Zbiera „Małego Księcia” z całego świata. Niezwykła kolekcja Lublinianina

W badaniu większość osób, które zdecydowały się trzymać swoje koty wyłącznie w domu, uznała tę zmianę za korzystną i oceniła, że płynące z niej dla kotów i opiekunów korzyści przeważają nad ewentualnymi trudnościami.

Jak przypomnieli autorzy pracy, w wielu częściach świata powszechną praktyką opiekunów kotów domowych jest zapewnianie im możliwości wychodzenia z domu i eksplorowanie środowiska. Jednakże rosnąca świadomość na temat zagrożeń dla zdrowia i bezpieczeństwa kotów przebywających na zewnątrz, a także na temat ich negatywnego wpływu na dziką przyrodę skłaniają część właścicieli kotów do ograniczenia swobody wychodzenia zwierząt, a w wielu przypadkach – do utrzymywania ich wyłącznie wewnątrz pomieszczeń.

Zagrożenia dla dobrostanu kotów wychodzących z domu są liczne i obejmują m.in. zwiększone ryzyko urazu lub zgonu z powodu wypadku na drodze, konfliktów z innymi zwierzętami, a także większe narażenie na choroby i pasożyty.

Jednocześnie coraz więcej badań potwierdza, że koty stanowią duże zagrożenie dla wrażliwych populacji dzikich zwierząt. Koty są szczególnie dużym zagrożeniem dla rodzimej endemicznej przyrody w krajach takich jak Nowa Zelandia czy Australia. Są tak naprawdę gatunkiem inwazyjnym, który dziesiątkuje populacje bezbronnych, nielotnych ptaków, małych ssaków i gadów, z których wiele stoi na skraju wyginięcia. Dlatego w Nowej Zelandii czy Australii organizowane są masowe polowania na koty żyjące na wolności.

Szkodliwy wpływ kotów na dziką przyrodę potwierdzają również polskie badania, z których wynika, że co roku ofiarą kotów w naszym kraju pada ok. 631 mln ssaków i niemal 144 mln ptaków. Wiele z tych zwierząt to przedstawiciele gatunków chronionych.

Dlatego przestawianie kotów na tryb życia wyłącznie niewychodzący jest decyzją istotną nie tylko ze względu na ich bezpieczeństwo, ale też bezpieczeństwo dzikich zwierząt.

Naukowcy z Australii i Nowej Zelandii analizowali doświadczenia 87 właścicieli kotów związane z przestawieniem ich z trybu życia wychodzącego na zewnątrz na tryb życia wyłącznie w domu chodzący.

Analiza odpowiedzi wykazała, że najważniejszym powodem zmiany kotom trybu życia na wyłącznie domowy było zapewnienie im bezpieczeństwa – właściciele obawiali się ruchu ulicznego, ataków innych zwierząt, chorób, pasożytów i zatruć. Istotne było też zagrożenie, jakie koty mogą stanowić dla lokalnej dzikiej przyrody, zwłaszcza ptaków.

Po dokonaniu zmiany to właśnie wyeliminowanie tych zagrożeń – obok większego spokoju ducha – właściciele najczęściej wskazywali jako najważniejsze korzyści. Zwracali również uwagę na łatwiejsze monitorowanie stanu zdrowia swoich pupili, możliwość spędzania z nimi wartościowego czasu oraz – w wielu przypadkach – zacieśnienie więzi ze zwierzętami.

Ponad 40 proc. kotów przystosowało się do życia wyłącznie w domu w ciągu kilku dni, jedna czwarta w ciągu kilku tygodni, jedynie 12,6 proc. oceniło, że ich kot wciąż się nie przystosował. Młodsze koty generalnie adaptowały się szybciej niż starsze.

Okazało się również, że – choć właściciele początkowo obawiali się o samopoczucie i zachowanie swoich kotów – ponad dwie trzecie z nich uznało ten proces za łatwiejszy niż się spodziewali.

Większość opiekunów odnotowało jedynie niewielkie zmiany w zachowaniu kota po zmianie trybu życia, ale niektórzy zaobserwowali wzrost jego aktywności o charakterze społecznym, takich jak zabawa, wokalizacja czy zabieganie o uwagę.

Zdaniem głównej autorki badania dr Julii Henning z Wydziału Nauk o Zwierzętach i Weterynarii Uniwersytetu w Adelajdzie (Australia) wyniki te podważają przekonanie, iż koty nie potrafią przystosować się do życia wyłącznie w domu.

„Wiele osób obawia się, że trzymanie kota w domu będzie dla niego stresujące, jednak nasze wyniki wskazują, że przejście na taki tryb życia często okazuje się łatwiejsze, niż przewidywano” – skomentowała badaczka.

Dodała, że właściciele napotkali pewne wyzwania w okresie przejściowym – zwłaszcza w pierwszych tygodniach. Większość z nich uznała jednak te trudności za tymczasowe, a płynące z tej zmiany długoterminowe korzyści – za znacznie przeważające nad niedogodnościami.

Do najbardziej typowych problemów badani zaliczyli to, że koty bardziej hałasowały, drapały drzwi i okna lub wydawały się sfrustrowane w okresie adaptacji. Właściciele zgłaszali również obawy dotyczące zapewnienia kotu odpowiednio urozmaiconego środowiska, utrzymania kuwet w czystości i zapobiegania przyrostowi masy ciała.

Przenoszenie kotów na tryb życia wyłącznie w domu zwiększyło pewne koszty, w tym koszty karmy, czyszczenia kuwety czy wprowadzenia modyfikacji w domu, jednak koszty weterynaryjne z czasem spadały, ponieważ koty rzadziej doznawały urazów i innych uszczerbków na zdrowiu związanych z wychodzeniem z domu.

Wielu właścicieli przyznało, miało poczucie winy z powodu ograniczania swobody swoim kotom, mimo iż byli przekonani o słuszności swojej decyzji, jako najbezpieczniejszej dla pupili. Inni obawiali się, że przebywając wyłącznie w domu, koty mogą się nudzić lub stać się nieszczęśliwe.

Zdaniem badaczy wyniki te wskazują na potrzebę zapewnienia łatwego dostępu do informacji i praktycznych materiałów, które pomogą opiekunom kotów bez problemów wprowadzić zmianę ich trybu życia na niewychodzący. Chodzi m.in. o wskazówki nt. zapewnienia kotom miejsc do wspinaczki, drapaków, zabawek oraz możliwości zabawy, dzięki którym adaptacja zwierząt przebiegnie łatwiej.

POSŁUCHAJ PODCASTU:
Chwila dla Pupila

„Trzymanie kotów w domu przynosi znaczne korzyści dla ich bezpieczeństwa i dobrostanu, jednak powodzenie takiej zmiany zależy od zapewnienia wsparcia nie tylko samym kotom, ale także ich właścicielom” – oceniła współautorka badania dr Susan Hazel z Uniwersytetu w Adelajdzie.

Polska Agencja Prasowa / opr. PaW

Fot. pixabay.com

Exit mobile version