Most powstaje, rondo wciąż dzieli samorządy. Drogowy spór w Krasnymstawie

EAttachments9687721cdfa2b6be178c9b00e27c2f6f64abf3f xl

Drogowy impas w Krasnymstawie. W mieście za kilka miesięcy zakończy się budowa nowego mostu na rzece Wieprz. By przeprawa była jednak w pełni funkcjonalna potrzebne jest połączenie jej z siecią dróg w mieście. I tu pojawia się problem, bo w miejscu koniecznego włączenia się do powiatowej ulicy Kościuszki nie prowadzone są żadne prace. Miastu – z powodu ludzkiego błędu sprzed kilku lat – brakuje dokumentacji na 37 metrów ulicy prowadzącej do drogi powiatowej. 

Samorząd miejski liczył jednak, że lukę uda się „załatać” budując na styku miejskich i powiatowych dróg duże, funkcjonalne rondo. Sęk w tym, że ani burmistrz ani starosta zdają się nie garnąć do roli inwestorów. 

– My tę sytuację staramy się rozwiązać już od dwóch lat, ale każda nasza propozycja spotyka się z brakiem akceptacji – przekonuje burmistrz Krasnegostawu, Daniel Miciuła. – Nasze propozycje nie spotykają się z akceptacją i z pozytywnym uzgodnieniem Zarządu Dróg Powiatowych, między innymi tak, aby to włączenie odpowiednio zrobić. Wykonaliśmy trzy koncepcje techniczne – dodaje. 

– Koncepcja ronda funkcjonalnego, które jest w opinii projektantów, którzy tę sytuację analizowali, najbardziej funkcjonalne i bezpieczne dla mieszkańców, ponieważ zachowujemy ciągłość ścieżek rowerowych, ciągów pieszych i swobodną komunikację – mówi w rozmowie z Radiem Lublin Paweł Pastuszak, prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Krasnymstawie. – To rozwiązanie nie spotkało się z akceptacją starostwa, mimo że poprzednio Zarząd Dróg Powiatowych i starostwo wykonało dwie dokumentacje, gdzie to skrzyżowanie było rozwiązane w formie ronda. Natomiast po koncepcji miasta nie zostało to uzgodnione. Miasto wykonało kolejne dwie koncepcje skrzyżowania skanalizowanego, które jest o wiele gorszym rozwiązaniem komunikacyjnym. Natomiast było to wyjście naprzeciw oczekiwaniom, żeby pokazać, że jest jeszcze inna alternatywa. To również nie zostało zaakceptowane. I zwykłe skrzyżowanie – dodaje. 

– Nie wiem, nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego nie możemy porozumieć się w tej sytuacji. Te praktyki są w kierunku powiatu w porządku, w kierunku miasta widzę, że nie do końca – zaznacza Miciuła.

Miasto przekonuje jednocześnie, że powiat już w 2008 roku dysponował dokumentacją, która zakładała budowę ronda u Zbiegu ulicy Kaczej i ulicy Kościuszki. Do inwestycji nie doszło, ale w 2022 roku poprzednie władze powiatu przygotowały nowy projekt ronda w tym miejscu. W opinii strony miejskiej, ma to dowodzić tego, że powiat rzeczywiście przymierzał się do inwestycji, której dziś prowadzić nie chce. – Ten projekt ronda powstał na prośbę ówczesnego burmistrza miasta, pana Roberta Kościuka – podkreśla wicestarosta krasnostawski Marek Nowosadzki. – My wyraziliśmy zgodę, że pomożemy miastu, żebyśmy wykonali jako powiat. Współfinansowane było po połowie, ale z takim zastrzeżeniem, że inwestorem całości przebudowy będzie Miasto Krasnystaw – dodaje. 

– Zarząd powiatu obecnej kadencji wielokrotnie proponował władzom miasta przekazanie tego projektu. Jednak tutaj były uwagi co do wielkości tego ronda, parametrów technicznych tego skrzyżowania w ruchu okrężnym – opowiada członek zarządu powiatu krasnostawskiego Mariusz Frąc.

– Analiza przejezdności, którą wykonywaliśmy wykazała, że promienie skrętu w tej dokumentacji są zbyt małe. Nieodpowiednie tak, aby tędy mogły przejechać te samochody ciężkie, o których mówiłem w sytuacji zagrożenia – tłumaczy Miciuła. 

Powiat chce, by inwestorem było miasto. Sęk w tym, że miasto inwestorem być nie chce, bo jak tłumaczy burmistrz Daniel Miciuła, taka rola uniemożliwia miastu ubieganie się o środki zewnętrzne, ponieważ samorząd miejski nie jest zarządcą drogi. – Powiat ma szansę i możliwości aplikowania o zewnętrzne środki. My jako miasto oczywiście od samego początku deklarujemy wsparcie. Moje propozycje były takie, że nawet już w ramach tej lepszej praktyki nie 50% na 50%, a 60% do 40% – zaznacza Miciuła. 

– To kto tu ma być inwestorem? Zdaniem miasta to powinna być inwestycja powiatu. W waszej opinii, to jest kwestia miasta – pyta dziennikarka Radia Lublin Joanna Nowicka.

– Miasto jest inwestorem tej inwestycji i my oczywiście chcemy współpracować jak najbardziej. Widzimy sens tego i wielką potrzebę, ale to już szczegóły. Myślę, że na kolejnych spotkaniach z panem burmistrzem wypracujemy naprawdę dobre rozwiązanie – zaznacza Nowosadzki.

– Zaczynam obawiać się o możliwy absurd drogowy, który spotka nas przy tej inwestycji. Inwestycji, która warta jest 60 milionów złotych, a dzisiaj nie jesteśmy w stanie w odpowiedni sposób dojść do konsensusu, aby to miejsce w bezpieczny sposób włączyć, tak aby korzystali z niego mieszkańcy, mieszkańcy powiatu, ale również mieszkańcy województwa – podkreśla Miciuła.

Jeśli oba samorządy się nie dogadają, przede wszystkim trudno będzie wyobrazić sobie, że bez połączenia z drogą powiatową duża inwestycja zostanie odebrana. Nawet jeśli miasto zdecyduje się doprojektować brakujących 37 metrów i połączyć z nimi część inwestycyjną z powiatową ulicą Kościuszki, problemem pozostanie istniejące tutaj skrzyżowanie, zbyt małe dla dużych pojazdów, które ostatecznie będą musiały wybierać inne trasy. Przecież docelowo miało być szybko, wygodnie, bezpiecznie.

Budowa mostu ma zakończyć się w lutym przyszłego roku, więc czasu na rozmowy jest coraz mniej. Sama budowa ronda lub skrzyżowania miałaby kosztować od 3 do 8 milionów złotych, w zależności od wybranego wariantu.

JN / opr. PaW

Fot. pixabay.com

Exit mobile version