W sobotę, 15 sierpnia mija 106. rocznica Cudu nad Wisłą. Zdaniem historyków było to jedno z najważniejszych i kluczowych starć w dziejach Polski i Europy, dzięki któremu Polacy powstrzymali nawałę bolszewicką. Podczas bitwy część walk stoczono na terenie obecnego województwa lubelskiego.
CZYTAJ: 106. rocznica Cudu nad Wisłą. Prof. Marek Sioma: Kluczowa była Warszawa
O znaczeniu Bitwy Warszawskiej z dyrektorem Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie, dr. Robertem Derewendą rozmawia Tomasz Maczulski.
Cud nad Wisłą, 13-25 sierpnia 1920 roku. Bitwa uznawana jest przez wielu historyków za jedną z najważniejszych i decydujących bitew w historii świata. Jaka była stawka tego starcia?
– Stawka była zarówno dla Polski, dla Polaków, jak też dla Europy. Proszę zwrócić uwagę, co wydarzyło się już po Bitwie Warszawskiej w roku 1920 czy po traktacie ryskim. Możemy porównać sytuację Polaków, ale również Białorusinów, Ukraińców, którzy znaleźli się na terytorium II Rzeczypospolitej i tych Polaków, którzy znaleźli się na terenie Związku Sowieckiego, Białorusinów, Ukraińców. Warto przypomnieć los tych, którzy znajdowali się w Sowietach po roku 1921, czyli na wschód od granicy II Rzeczypospolitej. Jeśli patrzymy na Ukraińców, to mamy wielki głód. Kilka milionów Ukraińców zostało zagłodzonych przez Stalina za to, że nie poddawali się kolektywizacji, za to, że nie poddawali się komunizacji, sowietyzacji, jaka była tam prowadzona. Wielu zostało zesłanych do łagrów, wielu zostało rozstrzelanych. Można by domniemywać, że podobny los spotkałby narody, które zamieszkiwały te tereny Europy Środkowo-Wschodniej, gdyby znalazły się pod rządami Stalina, pod rządami Sowietów. Więc z jednej strony ochroniliśmy państwo polskie, z drugiej strony ochroniliśmy również Europę, a co najmniej Europę Środkowo-Wschodnią, ponieważ bolszewicy chcieli połączyć się z rewolucjonistami z Niemiec i doprowadzić również do opanowania państwa niemieckiego.
Jeśli chodzi o samą nazwę, Cud nad Wisłą, ile w tym opatrzności Bożej, a ile umiejętności dowódców?
– Na zwycięstwie zaważyło wiele czynników, których trudno szukać, aby wszystkie zaistniały wcześniej. Jeśli patrzymy na upadek Rzeczypospolitej w XVIII wieku, to z jednej strony mamy reformatorów, którzy tworzą czy uchwalają Konstytucję 3 maja, ale mamy również zdrajców. Jeśli patrzymy na powstanie styczniowe, mamy dowódców, którzy chcą zwyciężyć, mają wiarę w zwycięstwo, ale nie mamy regularnego wojska. Jeśli patrzymy na rok 1920, mamy regularne Wojsko Polskie, świeżo utworzone, głównie z tych, którzy wcześniej wchodzili w skład armii zaborczych. Jest również doskonale wyposażona armia generała Hallera, ale przede wszystkim mamy ochotników, którzy można powiedzieć, że gremialnie zgłaszają się do Wojska Polskiego. Są to głównie chłopi i robotnicy, którzy rzeczywiście tworzą to wojsko. Z jednej strony mamy dobrze zorganizowany korpus oficerski, z drugiej strony mamy chętnych do szeregów Wojska Polskiego, ale to wszystko trzeba było skoordynować. Mamy doskonałych dowódców, ale mamy również poparcie społeczne, czyli nie ma zachwiania społecznego, czy bronić Rzeczypospolitej, czy wchodzić w jakieś układy z bolszewikami. Zasadniczo zdaliśmy egzamin. Mamy oczywiście Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski, który utworzyli bolszewicy i który został zainstalowany w Białymstoku, ale społecznie nie miał żadnego przełożenia, nie miał żadnego poparcia, więc rzeczywiście społeczeństwo stanęło do obrony Rzeczypospolitej. Dopiero wszystkie te czynniki razem dają zwycięstwo.
Jaka jest pana zdaniem najważniejsza kwestia, jeżeli chodzi o Cud nad Wisłą? W powszechnym mniemaniu Polacy powstrzymali nawałę bolszewicką, o wiele większą armię. Ale jaki jest ten rdzeń, ten najważniejszy element, jeżeli chodzi o tę bitwę?
– Gdybym miał wskazać na ten kluczowy moment albo kluczową kwestię, to oczywiście jest to zjednoczenie całego społeczeństwa. Bolszewicy robili wszystko, żeby przeciwstawić chłopów, robotników tym, którzy byli – powiedzmy – klasami posiadającymi. To się w Polsce nie udało, nie udało się wywołać żadnej rewolucji. Proszę zwrócić uwagę, że Polacy z XIX wieku wychodzą zjednoczeni, wychodzą zwycięsko. Mimo że nie mieliśmy państwa polskiego, nie było polskiej administracji, szkolnictwa, tak jak mogły to tworzyć państwa zaborcze, to jednak Polacy wychodzą jako społeczeństwo. To nie jest już kwestia elit, czy Rzeczpospolita będzie, czy jej nie będzie. To nie jest tylko kwestia elit, tworzenia armii polskiej. Według mnie to zaważyło, bo tylko dzięki zaangażowaniu całego społeczeństwa, również w przełożeniu na partie polityczne, bo przecież mamy utworzony rząd na czele z Wincentym Witosem, przedstawicielem Stronnictwa Ludowego, ale mamy również przedstawicieli Polskiej Partii Socjalistycznej, mamy udział robotników, dzięki temu, że rzeczywiście mamy szerokie poparcie społeczne, sprawni dowódcy mogli przeprowadzić manewr, mogli faktycznie zwyciężyć w Bitwie Warszawskiej.
Na czym to polegało, jeżeli chodzi stronę militarną? Co się wtedy stało?
– Dzięki temu, że utrzymaliśmy front, przede wszystkim, że utrzymaliśmy Warszawę, a może nawet przede wszystkim, że utrzymaliśmy front na północ od Warszawy, czyli że ten front nie został przełamany (to kosztowało wielu żołnierzy życie), dzięki temu Piłsudski mógł stoczyć bitwę, mógł, można by powiedzieć, zorganizować siły, które uderzyły tutaj z Lubelszczyzny od południa. Gdyby ten front na północy został przełamany, trudno myśleć o tym, że to kontruderzenie znad Wieprza mogłoby się powieść, choć brano pod uwagę, że bolszewicy mogą zająć Warszawę i tam jakaś część tych sił może być związana. Ale proszę sobie wyobrazić bolszewików w Warszawie, grabiących, gwałcących, jak wiele by to kosztowało Rzeczpospolitą.
Cud nad Wisłą kojarzymy z Warszawą, ale ważne momenty działy się też na Lubelszczyźnie. Jakie są tutaj lubelskie wątki?
– Niewątpliwie Lubelszczyzna jest kluczowa, przecież przez całą środkową Polskę przechodził front, ale również trzeba pamiętać o takich bitwach jak bitwa pod Cycowem czy wreszcie bitwa pod Komarowem, gdzie już w ostatnich dniach sierpnia zatrzymano armię konną Budionnego. Ten manewr, który przeprowadził Piłsudski, to uderzenie czy kontruderzenie Piłsudskiego mogło się powieść czy mogło być kontynuowane dzięki temu, że nie pozwoliliśmy na żadne poważniejsze uderzenie ze strony bolszewików. Potem niemalże dobiliśmy tę armię już w bitwie niemeńskiej, o której też rzadziej mówimy, bo to już jest wrzesień 1920 roku, ale tak naprawdę to jest dopiero początek, Bitwa Warszawska czy to kontruderzenie znad Wieprza. Samo utrzymanie tego impetu spowodowało, że bolszewicy zaczęli się potem panicznie wycofywać, przegrali jeszcze do tego kolejną bitwę nad Niemnem.
Jak wielki był to wysiłek militarny?
– Gdyby to było tylko zwycięstwo militarne, gdyby to było zwycięstwo gdzieś daleko od terenów Polski, gdyby to była tylko jedna bitwa, być może Polacy nie przeżyliby tak całej wojny polsko-bolszewickiej z roku 1920, ale właśnie dlatego, że właściwie każdy w tym społeczeństwie tę bitwę czy tę wojnę przeżywał i to zwycięstwo, które odnieśliśmy, to było o tyle istotne, że potem pamięć o tym zwycięstwie była kultywowana w kolejnych pokoleniach. To dawało również siłę do walki we wrześniu 1939 roku, do walki pod okupacją czy również do walki po roku 1944. Można by powiedzieć, że ten wysiłek czy to zwycięstwo to było zwycięstwo całego społeczeństwa Rzeczypospolitej. Oczywiście Polacy potrzebowali zwycięstwa z roku 1920, bo właściwie od czasów zwycięstwa Jana III Sobieskiego pod Wiedniem takiego zwycięstwa Polacy nie odnieśli. To podnosiło morale Polaków, zwłaszcza po przegranych powstaniach dziewiętnastowiecznych i próbach odbudowy Rzeczypospolitej.
Jaka jest najważniejsza lekcja, którą możemy wyciągnąć z tamtych wydarzeń, czego ojcowie tamtych wydarzeń uczą współczesnych?
– Myślę, że możemy czerpać przykład od tych, którzy walczyli w roku 1920, patrząc na ich bohaterstwo, ale również zjednoczenie. Czyli ta siła narodu polskiego jest bardzo poważna. Odgrywamy kluczową rolę w Europie Środkowo-Wschodniej. Jesteśmy potężnym narodem, ale nasza siła tkwi w zjednoczeniu, w zjednoczeniu narodowym. W momencie, kiedy daliśmy się podzielić w XVIII wieku na tych, którzy reformowali Rzeczpospolitą i tych, którzy tworzyli Targowicę, rzeczywiście nie sposób było tej Rzeczypospolitej ochronić, nie sposób było Rzeczpospolitą zachować. Natomiast w momencie, kiedy doprowadziliśmy do zjednoczenia w roku 1920 i walczyliśmy z bolszewikami, odnieśliśmy sukces. Proszę zwrócić uwagę, że również podobnie weszliśmy w II wojnę światową. We wrześniu 1939 roku nie mamy żadnej zdrady narodowej. Hitler mamił nas możliwościami jakichś układów itd. To w ogóle nie wchodziło w grę. W momencie, kiedy Józef Beck mówił, że dla Polaków najważniejszy jest honor, kiedy miał przemówienie w maju 1939 roku, to zasadniczo miał poparcie społeczne. To jest bardzo istotne, że w II wojnę światową również wchodzimy jako społeczeństwo zjednoczone. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej dopiero po II wojnie światowej, ale komuniści opanowują Polskę nie dlatego, że mają poparcie społeczne (znów nie mamy szerokiego poparcia dla tych komunistów), tylko dlatego, że Sowieci krwawo rozprawiają się z Polakami, którzy chcą wolnej, suwerennej Rzeczypospolitej. Ten rok 1920 przetrwał oczywiście w pamięci Polaków, dawał nadzieję na kolejne zwycięstwa i myślę, że dzisiaj, jeśli szukamy w dziejach współczesnych takiego miejsca na mapie politycznej dla Polski, to trzeba patrzeć na rok 1920. Polska stała się gwarantem pokoju, stabilizacji w tej części Europy. Myślę, że dzisiaj nasz kraj również odgrywa podobną rolę. Dzisiaj, kiedy Polska graniczy z państwem, które prowadzi wojnę, również można by powiedzieć, że Polska w tej części Europy jest w jakiś sposób punktem odniesienia i stabilizuje Europę Środkowo-Wschodnią pod względem pokoju.
Wojna z Rosją Sowiecką rozpoczęła się na początku 1919 r., ale jej kulminacja przypadła na rok 1920. Naczelnik państwa Józef Piłsudski podjął decyzję o przygotowaniu ofensywy na Ukrainie oraz zawiązaniu sojuszu z Ukraińską Republiką Ludową. Polski atak ruszył 25 kwietnia 1920 r. i zakończył się wyzwoleniem Kijowa.
Na początku sierpnia 1920 r. Armia Czerwona stała już pod Warszawą i zbliżała się do Lwowa. Udało się jednak odeprzeć atak wroga i zadać mu ciężkie straty. Bitwa nad Niemnem, stoczona pod koniec września 1920 r., przypieczętowała polskie zwycięstwo w tej wojnie i zmusiła Sowietów do podpisania rozejmu w październiku 1920 roku. 18 marca 1921 r. podpisano traktat pokojowy w Rydze, na mocy którego wytyczono wschodnią granicę II Rzeczypospolitej.
MaTo / opr. WM
Fot. archiwum RL
